"Żeby porozmawiać jak ludzie, trzeba być najpierw człowiekiem. I oprócz tego mieć też czas, a ja nie mam go dla ciebie do końca życia." - powiedziałam. I odeszłam.
Jak na złość cholernie wiało. Włosy lepiły mi się do ust, a pomiędzy nimi spływały mi z oczu obrzydliwe, słone łzy. Dopiero, gdy jego obraz zniknął mi z horyzontu, zatrzymałam się na środku ulicy i wyrzygałam wszystko, co czułam wprost pod swoje nogi. Pociągnęłam nosem. Podniosłam nerwowo wzrok, rozglądając się na boki, jednak nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Środek nocy ma to do siebie, że spotkać możesz wtedy głównie takich jak ty - zataczających teatralne kręgi i ugiętych pod własnym, żałosnym życiem. Ruszyłam przed siebie. Miłość ewoluować będzie razem z tobą przez całe twoje życie. Dzień po dniu odbywać będziesz podróż po odczuciach i definicjach. Najpierw pokochasz tak, że wszystko będzie cię boleć. Przez wiele miesięcy twoje serce błagać będzie o litość, a na samym końcu wyrzygasz całą tę miłosną żałość pod pijalnią wódki i piwa gdzieś koło 4 rano i powiesz sobie, że ostatni raz zrobiłaś sobie coś takiego. Słowa dotrzymasz - głównie dlatego, że już nigdy więcej nie znajdziesz w sobie sił, by kochać w taki sposób. Nie będzie ci się chciało. Nie będzie chciało ci się tak bardzo, że przez kolejne lata kończyć będziesz rozczarowana - miłość, która nie wykręca ci flaków będzie wydawała się mdła i miesiącami rozważać będziesz, czy to co czujesz, to w ogóle miłość. Finalnie uznasz, że miłości takiej, jak ta pierwsza już nie chcesz, ale taką, jak ta druga to o kant dupy roztrzaskać, bo skoro tobą nie miota jak opętaną to czy masz w ogóle prawo nazywać to miłością?
Był środek nocy w środku podłej, polskiej jesieni. Obrzydliwe łzy lepiły ci się do rzęs, a strawiona miłość do przemoczonych butów. "Miłości nie ma!" - darło ci się wszystko w środku jak obdzierane ze skóry prosię, które doskonale wiedziało, że jest, jest, bo gdyby nie było, to nie byłoby tu ani ciebie, ani tej pory, ani tego stanu. Wiedziałaś doskonale, że pokochasz jeszcze nie raz... i niczego tak bardzo nie chciałaś i nie mogłaś doczekać się jednocześnie.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
















