ten moment, kiedy po miesiacach czekania, niewyspana i pomięta wychodzisz z samolotu, wychodzisz na ulice, siadasz na środku chodnika, ściągasz skórzane buty, ściągasz zimowe skarpetki i wsuwasz nagle nagie stopy w klapki… i jesteś najlżejsza na świecie. - Ma to w sobie coś z perwersji, bo wokół tubylcy tego miasta nie rozumieją ze wlasnie exploduje w tobie wielka przyjemność z-w-o-l-n-i-e-n-i-a. Zwolnienia z ciezkich butów, popękanych od zimna ust, leków przeciwzapalnych, lęków przeciwbólowych, braku witaminy D, braku endirfin, sił i zanikajacej chęci tuszowania tego makijażem, fotoszopem i kindersztubą. Nikt nie wie jaką czujesz teraz rozkosz - jestes dla nich tylko bialą dziewczyną, ktora ubrala sie nieadekwatnie do klimatu i bezczelnie tarasuje przejscie przebierajac buty na środku chodnika.
18 grudzien 2014










