Ostatnio często ludzie pytają mnie czy jestem szczęśliwa. Pytają,bo się martwią i sami nie wiedzą czy są. Liczą na jakąś radę ode mnie, ale ja sama nie wiem jak być szczęśliwym. Możemy się spierać,że szczęście ma dla nas różne znaczenia,ale przecież nam wszystkim chodzi o miłość to ona jest kluczem. Chcemy poczuć się kochani,pragniemy pokochać prawdziwie. Wierzymy w przeznaczenie w ogromne uczucie.. Tworząc związek pełen miłości jesteśmy stajemy się lepsi. Łatwiej nam się żyje co czyni nas szczęśliwymi,bo przecież piękna jest myśl,że jest na tym świecie ktoś kogo kochasz i kto kocha Ciebie. I mimo koszmarnego dnia wieczorem wracasz do domu i możesz wtulić się w te wypełnione miłością ramiona. Problemy tracą wagę gdy czujesz w sobie prawdziwe uczucia. Dlatego uważam,że miłość i szczęście się łączą są bardzo bliskimi sobie uczuciami. Możemy się spierać,bo na pewno są ludzie,którzy w samotności odnaleźli spełnienie i szczęście. Ja odkryłam,że potrzebuje do szczęścia miłości i niestety bardzo ciężko żyje mi się samotnie. Czasem mi przykro,że aż tak stałam się uzależniona od kochania i od mężczyzny w moim życiu. Najlepiej żeby wywracał mój świat do góry nogami i,żeby doprowadzał mnie przy tym do szaleństwa. U mnie z miłością jest ciężko,wiec wyobraźcie sobie co się dzieje gdy w końcu kogoś pokocham-istne szaleństwo. Wracając do tematu gdy moja przyjaciółka zadała mi pytanie „Czy jesteś szczęśliwa?” odpowiedziałam ,,chyba tak”,ale nad odpowiedzią myślałam kilka dni i to pytanie nie dawało mi spokoju,bo zrozumiałam,że ona nie jest dlatego zapytała o to mnie. Chciała rady,a ja wcale nie jestem szczęśliwa. Dopiero dzisiaj zrozumiałam,że jestem zagubiona. Zdaje sobie sprawę,że moje życie jest dobre i mam masę powodów do szczęścia,ale jestem zagubiona i nie potrafię tego zmienić. Czuje tez w sobie ogromny strach przed ludźmi i przed skrzywdzeniem,a moje zagubienie stało się tarczą.