Jak dodać wspieranie z YouTuba. Adnotacja do Twojego projektu w wideo na YT.
PolakPotrafi.pl znajduje się na liście obsługiwanych stron finansowania społecznościowego przez YouTube. Dzięki temu możesz dodać adnotację na swoim wideo, która prowadzi bezpośrednio do Twojego projektu. Skorzystaj z okazji i zwiększ liczbę wspierających.
Instrukcja dodania adnotacji do Twojego wideo.
Krok 1 – dodaj swoje wideo na YouTube.
Krok 2 – Przejdź do Studia twórców i edytuj wideo, które będzie promowało Twoją kampanie.
Krok 3 – W panelu edycji wybierz zakładkę „Karty”.
Krok 4 – Wybierz opcję „Dodaj kartę”.
Krok 5 – Z dostępnej listy wybierz opcję „Link”.
Krok 6 – Dodaj link do swojego projektu na PolakPotrafi.pl.
Krok 7 – Dodaj tytuł karty, wezwanie do działania, które zachęci do kliknięcia oraz tekst zajawki.
Krok 8 – Wybierz na linii czasu moment, w którym użytkownik dostanie powiadomienie o możliwości wsparcia Twojego projektu.
Krok 9 – promuj ostro swój projekt i patrz jak rośnie licznik wsparcia!
To wszystko :-). Nie marnuj okazji! Dobrze ustawiona adnotacja na porządnym wideo promującym projekt potrafi zdziałać cuda.
Zdobądź więcej wspierających z Facebook’a dzięki FastTony!
Facebook Ads Manager od FastTony.es w prosty sposób twórz posty i reklamy, które zwiększają szansę na pozyskanie wspierających! To narzędzie, które automatyzuje kampanie na Facebooku, udostępnia i rozwija niestandardowe formaty reklamowe. Wszystko po to, aby twoje działania były jeszcze skuteczniejsze, a posty – bardziej angażujące.
Trzy proste kroki jak skorzystać z pakietu ULTIMATE za darmo
1. Wesprzyj dowolny projekt na PolakPotrafi.pl na przynajmniej 50 złotych i napisz do swojego opiekuna/opiekunki projektu, że chcesz FastTony: https://polakpotrafi.pl/projekty
2. Zarejestruj się na: https://fasttony.es/index.php?site=main
3. Oczekuj na kod od swojego opiekuna/opiekunki projektu i wpisz go w polu redeeme code
Nieobowiązkowy Krok 4 – zagnij czasoprzestrzeń tworząc najskuteczniejszą kampanię crowdfundingową na Facebooku.
Uf. Na wariackich papierach, na ostatnią chwilę i w zabójczym tempie. Tak można podsumować organizację naszych 5 urodzin. Choć o naszej imprezie wiedzieliśmy od dawna to starym studenckim zwyczajem, wzięliśmy się za nią za późno. Nie o dzień czy tydzień, ale o bite dwa miesiące. Czemu się tym chwalimy? Bo jesteśmy przekonani, że nikt tego szaleństwa nie zauważył :-) Wyszło świetnie. Zarówno pod kątem technicznym i programowym, ale przede wszystkim pod kątem klimatu, zabawy i atmosfery. Było Ś-W-I-E-T-N-I-E!!! Nie byłeś/łaś? Żałuj, oj żałuj!
Imprezę zamknęliśmy ok. 5:30 nad ranem w Meskalinie (pub w Poznaniu), tańcząc na scenie, a raczej improwizując choreografie do muzyki Queena. Oczywiście w otoczeniu naszych projektodawców, przyjaciół, wspierających i ludzi obcych, którzy niespecjalnie nam przeszkadzali. Wiedzieliśmy, że będzie after w momencie, w którym Maciej Dutko (PROJEKT) wrzucił na FB zdjęcie „Polakówki”. Wódki, którą przygotował specjalnie na nasze urodziny. Prawda, że zacny gest? Oczywiste było, że skoro Polak potrafi, to i after zorganizuje.
Nieoficjalną integrację zaczęliśmy przy piwie i winie już w Suszni w Starym Browarze zaraz po gali ok. godziny 22:30. Ci, co mieli siły stać i gadać po trzech godzinach wystąpień zostali z nami, znacząco podbijając rachunek za całą imprezę. Nie szkodzi. Warto było. Strzałem w dziesiątkę okazał się zespół Hello My Sunshine, który dał energiczny koncert, tym samym ładujących tych gości, którzy trochę odpływali po części oficjalnej. Nie wiedzieć czemu zeszło więcej piwa i wina, niż zakładaliśmy. Czemu nas to dziwi? Nie wiem. Nie powinno, a dziwi. Jadąc cały dzień na jednej skromnej kanapce i małej butelce wody, przywitałem piwo i zawarte w nim witaminy z nie lada entuzjazmem. Piwo ma mało witamin, więc wiecie, co trzeba z nim zrobić ;-). Poranny skurcz łydki uświadomił mnie jak zdradliwa to dieta. Nie ważne, wracając do C^ (CrowdUp)…
Dobrze, że zaczęliśmy integrację. Fakt, nie wszyscy mogli zostać. Sporo osób, z którymi chciałem/chcieliśmy porozmawiać, musiało wracać, inni zniknęli w tłumie (albo my zniknęliśmy w tłumie) i nie było możliwości zamienienia nawet kilku słów. Niemniej, odbyte rozmowy zaowocowały nowymi pomysłami, nowymi projektami, nowymi działaniami, ale przede wszystkim umocniły naszą więź z projektodawcami i wspierającymi. Takie aftery powinny odbywać się przynajmniej raz w tygodniu. Wiecie jakie to wspaniałe uczucie spotkać w jednym miejscu ponad setkę projektodawców i kilkuset ich wspierających? Pierwszy raz w historii polskiego crowdfundingu udało się zorganizować takie spotkanie i jeżeli mam wskazać jakiś jego minus to muszę się zgodzić z tym, co napisał Tomasz Agencki… było za mało networkingu! Więcej networkingu. Networking zbawieniem narodu!
Nie zapominajmy też o pretekście tej całej imprezy, czyli o gali, którą, dla niepoznaki (i dlatego, że nie lubimy słowa gala, bo kojarzy się z gała), ochrzciliśmy nazwą “CrowdUp”. Jakub Sobczak (Sopel) zaproponował skrót graficzny„C^”, ale było już za późno by go wykorzystać, bo Olek Majchrzak (nasz UX-owiec) zaprojektował logo, które po pierwszej publikacji otrzymało nazwę „Dydologo”. Brawo Olek. W ten sposób udało nam się przemycić dyskretnego dydola w naszej oficjalnej komunikacji. Brawo my.
Program CrowdUp znajdziecie TUTAJ i nie będę się katował jego przepisywaniem. Tym bardziej że nie byłem świadkiem praktycznie żadnej jego części, jako że latałem cały czas po obiekcie, pilnując by wszystko było dobrze. Dzięki czemu o poranku znowu poczułem się jak pierwszego dnia w akademiku. Kiedy zapytano mnie, jak wypadła impreza odpowiedziałem „Nie wiem, jeszcze nie opowiadali”.
Na scenie CrowdUp (C^) byli z nami tacy wyśmienici goście jak Olek Doba (to nie ten od Dydologo), GF Darwin, Dawid Myśliwiec z Uwaga Naukowy Bełkot, Karolina Czarnecka, Michał Pawelec z BlaBlaCar, Sir Local, Piotr Sacha z iParkomat, Jadezabiore.pl, Uber oraz zwycięzcy w danych kategoriach nominacji. Wiecie, co jest najlepsze? Mimo tego, że gala trwała 3h ciągiem, obok było pełno jedzenia, a z sali można było wyjść w każdej chwili, to ludzie nie uciekali. To naprawdę było ciekawe! Debata, prezentacje, wystąpienia oraz pokazy nowych funkcji i portali naprawdę wciągnęły ludzi i zatrzymały ich na bite 3 godziny na niespecjalnie wygodnych krzesełkach. Można? Można. Tak czy siak, następnym razem gala będzie krótsza lub z przerwą.
Wspominałem o jedzeniu. Na FB pojawiło się foto naszego cateringu z komentarzem „Poznański róg obfitości” i nie ma w tym ani krzty przesady. Obaliliśmy stereotyp poznańskich centków. Swoją drogą wiecie, że Szkoci to Poznaniacy wygnani za rozrzutność? Jedzenia było pełno, było pyszne (podobno, sam nie zdążyłem spróbować) i było robione przez Kawiarnia Dobra. Miejsce, które powstało dzięki wsparciu społeczności na PolakPotrafi.pl. Wielki szacun dla Dobrej za pracę, jaką wykonali, bo wszyscy ich chwalili.
Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale całe te urodziny to pokaz jak mocno w Polsce zakorzenił się crowdfunding. Miejsce imprezy (teren Starego Browaru) wybraliśmy, bo współpracowaliśmy wcześniej przy akcji „W swoim życiu chciał(a)bym jeszcze”. Giftpak dla gości powstał dzięki nagrodom przysłanym przez naszych projektodawców. Muzykę na afterze grał zespół zbierający na swoją płytę na „Polaku”. Przestrzeń imprezy zagospodarowali nasi byli, obecni i przyszli projektodawcy. Wszyscy goście i nominowani to albo projektodawcy, albo partnerzy serwisu. Catering przygotowała Dobra Kawiarnia, która sfinansowała się na „Polaku”. Mógłbym tak jeszcze wymieniać. Chodzi o to, że każdy atom tej imprezy był z crowdfundingu. M.in. dlatego atmosfera była niepowtarzalna i dlatego boję się, że za drugim razem będzie ciężko ją przebić. (Co nie oznacza, że nie będziemy się starać, prawda? - dop. J.S.)
Na kilka dni przed C^ żałowałem, że podjąłem się jego organizacji. Byłem spokojny o frekwencję, ale siedząc kolejny dzień w biurze do 22/23, żeby zdążyć wszystko zrobić i jeszcze wrócić do core mojej działalności, czyli przygotowywania projektów, zadawałem sobie pytanie, po co mi to było. Jak zwykle postawiliśmy sobie ambitne zdanie: po raz kolejny zrobić coś najlepiej. Kosztowało to sporo pracy, ale było warto. W sobotę rano (o 13:00) po imprezie, kiedy skurcz łydki puścił, a ja uzupełniłem płyny, spojrzałem w lustro (widok straszny, potwór bagienny), powiedziałem „jestem zwycięzcą i zawsze i wszędzie mogę robić CrowdUp”, po czym usiadłem do notatnika i zacząłem przygotowywać się do kolejnego wydarzenia. Oj tak… to nie koniec. Zamierzamy jeszcze kilka razy poświętować nasze piąte urodziny. Klękajcie narody.
Potem poszedłem pod prysznic i na śniadanie.
Tak w ogóle, to były też warsztaty. Sam początek CrowdUp to zamknięte, trzy równoległe warsztaty, które ruszyły o 16:30. Czemu wspominam o tym pozornie najnudniejszym elemencie? Spodziewałem się, że większość uczestników przyjdzie na warsztaty tylko przy okazji. Skoro mają zostać na całej gali, to wpadną wcześniej, zobaczyć co mamy do powiedzenia. Tymczasem okazało się, że sporo ludzi nie było zainteresowanych częścią rozrywkową, a przyszli na konkretne warsztaty właśnie dla wiedzy i naszego doświadczenia. Dla mnie bomba. Nie dziwcie się. Kiedy zaczynałem w „Polaku” 4 lata temu, normalne było, że mało kto przychodził na nasze warsztaty, bo i po co? Dzisiaj na niepromowane szkolenia, będące dodatkiem do dania głównego, przychodzi masa ludzi gotowych notować i uczyć się od nas. Brawo my.
Czeka mnie teraz opracowanie case study tego wydarzenia. Jego główny punkt będzie brzmiał „nie rób tego na ostatnią chwilę”. Szykujemy też kwestionariusz dla uczestników, żeby poznać wszystkie opinie i wrażenia. Będzie co robić, ale czuję, że warto!
W ten dyskretny sposób mówię do widzenia kochani. Tyle ode mnie. Ci z Was, którzy nie dotarli, niech żałują! Oczywiście, będą kolejne imprezy, ale czy równie dobre? Rany, mam nadzieję… w sumie to też od Was zależy :-)
Michał Ajszel Połetek
#crowdfundingHERO w PolakPotrafi.pl i natłok.pl
Koordynator zamieszania CrowdUp (C^)
http://twitter.com/michalpoletek
http://www.facebook.com/PolakPotrafi
Od jednoosobowej firemki, której nikt nie dawał szansy po znany i doceniany startup. Od donosów za rzekome nielegalne zbiórki publiczne, po oficjalne spotkania w ministerstwach i urzędach. Od nieśmiałych projektów na kilkaset złotych, po dumne kampanie wysyłające sportowców na olimpiady, budujące elektryczne rowery, teatry, kluby, szkoły. Od pojedynczych wpłacających, po wielką społeczność wiernych wspierających. Przeszliśmy długą i wyboistą drogę, żeby znaleźć się tu, gdzie jesteśmy.
Pora na chwilę odpoczynku. Trzeba czasami spojrzeć za siebie, złapać oddech, żeby móc dalej biec do celu. Tym krótkim oddechem jest CrowdUp - nasze piąte urodziny, podczas których chcemy się z Wami spotkać i celebrować! Wspierający, projektodawcy, partnerzy, wszyscy stanowicie społeczność crowdfundingową. W trudnych chwilach jesteście dla nas oparciem. Motywujecie nas, kiedy tego potrzebujemy i stanowicie katalizator każdego działania, jakie podejmujemy. Wasza postawa, oddanie, wsparcie i zaangażowanie wielokrotnie udowodniło nam, jak ważna jest wiarygodność, transparentność i zwykła ludzka uczciwość. Choć uważamy się za nauczycieli crowdfundingu, to uczciwie musimy przyznać, że cała wiedza, jaką akumulujemy, jest zasługą pracy z Wami, tłumem, który wbrew temu, co wielu sądzi, nie jest anonimowy.
Dlatego bardzo chcemy się z Wami spotkać. Organizujemy dla Was i dla siebie CrowdUp. Jedyne takie wydarzenie, gdzie w jednej przestrzeni zgromadzą się tak wyjątkowi ludzie. W jednym miejscu i czasie spotkają się najlepsi polscy muzycy, aktorzy, dziennikarze, sportowcy, wizjonerzy, społecznicy, filmowcy, konstruktorzy, startupowcy, pisarze, wydawcy… wszyscy Ci, których już pewnie nigdy nie uda się zgromadzić w takim samym składzie.
„Przyjdź. Posłuchaj. Poznaj”.
Z naciskiem na „poznaj”. Spotykamy się 22 kwietnia w rewelacyjnej przestrzeni Starego Browaru i Słodowni +2. To będzie jedna z nocy, których nie da się zapomnieć. Dlatego dołączcie do nas, jesteśmy staroświeccy i chcemy Was poznać osobiście, nie tylko przez internet i telefon. Zapraszamy!
Zapisy na wydarzenie: https://crowdup.pl/
Wydarzenie na FB: http://bitly.pl/Jt8dQ
Projekt Gazety Magnetofonowej na PolakPotrafi.pl zakończył się w połowie grudnia, a już na początku stycznia dostałem swoją wymarzoną nagrodę – pierwszy numer kwartalnika i koszulkę. Tylko czy moje wsparcie dla GM wynikało z sentymentu do prasy drukowanej i zacnego składu redakcyjnego, czy faktycznie uważam, że prasa drukowana jest potrzebna?
Trudno jest oceniać projekt i jego potencjał rynkowy, kiedy jesteś w niego bezpośrednio zaangażowany. Obiektywny zatem nie jestem i wpływ na moje wsparcie miał raczej rozmach przedsięwzięcia, skład redakcyjny kwartalnika w postaci najlepszych dziennikarzy muzycznych w kraju, felietonistów – np. Kasi Nosowskiej czy Ten Typ Mesa oraz, a właściwie przede wszystkim, z zaufania do tego co robi Jarek Szubrycht - naczelny GM, człowiek instytucja w polskiej muzyce i jeden z najlepszych dziennikarzy muzycznych w kraju. Kiedy wpłacałem swoje ciężko zarobione pieniądze na projekt nie zastanawiałem się nad tym, czy Gazeta ma szanse przetrwać na trudnym rynku prasy drukowanej. Jestem przekonany, że duża część wspierających również takich dylematów nie miała. Na początku stycznia pojawił się długo wyczekiwany kurier z GM. Pełen ekscytacji, zacząłem oglądać, przeglądać, oceniać jakość papieru, a nawet wąchać (sic!). Dopiero potem, w zaciszu domowym, zagłębiłem się w lekturę. Wtedy też pojawiły się wątpliwości – czy przy mnogości serwisów internetowych zajmujących się muzyką, GM w postaci drukowanej na stałe zagości na kioskowych półkach. I teraz, kiedy od deski do deski pismo przeczytałem, jestem przekonany, że… TAK! Jestem pod ogromnym wrażeniem nie tylko jakości wydania, ale przede wszystkim treści. To gazeta dla prawdziwych fanów polskiej twórczości, dla których słuchanie muzyki nie ogranicza się do tego co akurat leci w Esce, ale dla tych, którzy są świadomi tego czego słuchają, chcą wiedzieć jak przebiegał proces twórczy, kto wyprodukował daną płytę, kto zajmował się realizacją, masteringiem itd. Nie będę oceniał poszczególnych tekstów, bom niegodzien, ale już same tytuły przybliżą Wam zawartość GM: „Czy istnieje polskiej brzmienie, czyli o nas bez nas”, „This is a story of polish jazz” „Teksański ołtarzyk z polskiego metalu”, „Wnioskuj, tak brzmi hip-hop po polsku”. GM to pozycja dla tych fanów muzyki, którzy nie zamykają się gatunkowo, dla tych którzy potrafią docenić dobry jazz, ale też metal, czy hip-hop.
Jestem bardzo zadowolony z powstania Gazety Magnetofonowej, wierzę w jej sukces na rynku wydawniczym, trzymam kciuki, żeby kolejne numery reprezentowały tak wysoki poziom. I co najważniejsze - cieszę się, że GM jest kwartalnikiem – dzięki temu w spokoju zapoznam się z całym numerem i posłucham wszystkiego o czym w numerze mowa. Będę miał czas, żeby cieszyć się Gazetą, a nie mieć wyrzuty sumienia, że drugi numer już czeka, a ja nie zapoznałem się jeszcze z pierwszym. Gazeta Magnetofonowa to jeden z tych projektów na PolakPotrafi.pl, z którego efektów jestem szczególnie zadowolony, a nawet dumny, że mogłem być jego częścią.
Bartek Nowak, koordynator kampanii “Gazeta Magnetofonowa”
Kodeks dobrych Praktyk, czyli III kroki do bycia wzorowym Projektodawcą - Krok I – Zanim zgłosisz projekt
1. Określ konkretny cel i realny budżet projektu
Pamiętaj, że cel musi być konkretny, jasny i mierzalny, tak, aby Wspierający mogli zweryfikować, czy został on zrealizowany. Powinien również spełniać kilka ważnych wymogów – przede wszystkim przedsięwzięcie musi być zgodne z obowiązującym prawem i nie może mieć charakteru prywatnego, tylko społecznościowy. Określ również budżet przedsięwzięcia – pamiętaj o prowizjach, nagrodach oraz podatkach. Nie zbieraj 10 tysięcy złotych jeżeli naprawdę potrzebujesz 50 tysięcy i nie zbieraj 1 miliona złotych jeżeli nie masz rozpiski co do złotówki. Budżet, który podasz na PolakPotrafi.pl musi gwarantować realizację projektu, ale też być wiarygodny i korespondować z tym co zamierzasz zrobić.
2. Stwórz zespół projektowy
Zbuduj zespół, który będzie Ci pomagał w prowadzeniu Projektu. Najważniejsza osoba będzie zarządzać Projektem, zamieści treść w projekcie, będzie kontaktować się z Opiekunem/Opiekunką Projektu oraz z mediami i koordynować pracę pozostałych członków. Projekt powinien być przygotowany również graficznie i zawierać filmik promujący. To bardzo ważne elementy kampanii, dlatego dobrze mieć w zespole grafika oraz operatora kampery/montażystę. Członkowie zespołu projektowego powinni mieć jasno określone zadania i postępować zgodnie z harmonogramem promocji Projektu.
3. Określ grupę odbiorców projektu
Kiedy masz zespół projektowy, możesz zacząć budować społeczność. Zastanów się do kogo i jakimi kanałami chcesz dotrzeć z Projektem. Załóż stronę internetową/fanpage/landing page Projektu, zacznij informować swoich znajomych o przedsięwzięciu, zbadaj, jakie emocje budzi Twój pomysł i czy znajduje on poparcie. Określ grupy odbiorców, zorganizuj spotkania, eventy, konkursy itp.
4. Załóż stronę internetową/fanpage/landing page projektu
Twoi wspierający muszą wiedzieć gdzie Cię znajdą. Najlepiej spisują się do tego social media lub dedykowane strony internetowe. Landing page to strona internetowa, która doskonale sprawdzi się przy zakomunikowaniu, że szykujesz się do przeprowadzenia projektu, odliczadniu do jego startu a także to budowania społeczności. Możesz poprosić użytkowników o pozostawienie maila żebyś mógł/mogła poinformować ich o tym, że projekt wystartowałi na jakim jest etapie.
5. Przygotuj listę nagród
Określ listę nagród (nagrody powinny być różnorodne – powinieneś oferować nagrody zarówno za niskie kwoty, jak i za wysokie z uwagą by nie różniły się od siebie o więcej niż 30%) i pamiętaj, że nagrodą w Projekcie crowdfundingowym nie mogą być udziały – nie chodzi tutaj o inwestowanie – Twórca projektu posiada 100% udziałów w swoich dziełach.
6. Stwórz dokładny harmonogram kampanii
Projekt nie kręci się sam z siebie. Zaplanuj dokładnie każdy dzień kampanii i skrupulatnie mierz efekty swoich działań. Bez konkretnego planu nie sfinansujesz swojego projektu.
7. Wyjdź do offline
Nie opieraj całej promocji i komunikacji na działaniach online. Wyjdź do ludzi, organizuj spotkania, chodź na konferencję oraz wydarzenie skupiające Twoich przyszłych wspierających.
8. Bądź wiarygodny
Wspierający musi Cię poznać, polubić i Ci zaufać. Do tego konieczne jest pokazanie zaawansowanego projektu. To znaczy, że jeśli realizujesz projekt technologiczny powinieneś posiadać przetestowany i działający prototyp, jeśli chcesz nakręcić film – powinieneś mieć już obsadę, scenariusz i próbne zdjęcia za sobą, jeśli chcesz nagrać płytę muzyczną – powinieneś mieć gotowy materiał, który się na niej znajdzie.
9. Wesprzyj inny projekt żeby zobaczyć jak to działa [WESPRZYJ]
10. Zgłoś projekt i czekaj na odpowiedź Opiekuna/Opiekunki projektu [ZGŁOŚ PROJEKT]
Kodeks dobrych Praktyk, czyli III kroki do bycia wzorowym Projektodawcą - Krok II – przygotowanie, publikacja, trwanie projektu na stronie
1. Nagraj filmik promujący kampanię
Film jest najważniejszym i obowiązkowym elementem projektu. Powinien trwać maksymalnie 3 minuty. W pierwszych 30 sekundach powinieneś zawrzeć cel projektu, tak żeby wspierający wiedział o co chodzi. Następnie możesz przedstawić zespół projektowy, historię projektu, nagrody.
2. Opracuj graficznie projekt
Opracowany graficznie projekt sprawia, że wygląda on bardziej profesjonalnie i lepiej się go czyta. Dobrze sprawdzają się graficzne nagłówki, które dzielą opis na poszczególne sekcje, infografiki przedstawiające budżet oraz zdjęcia i filmiki.
3. Czas trwania projektu i jego publikację ustal bezpośrednio z Opiekunem/Opiekunką projektu
4. Notkę prasową do mediów wysyłaj zawsze z linkiem do projektu
5. Odpowiadaj na komentarze
6. Dodawaj aktualności do projektu co kilka dni i informuj o postępach prac
7. Sprawdzaj statystyki projektu
Statystyki projektu są dostępne w zakładce zarządzania projektem. Dowiesz się tam ile osób odwiedziło Twój projekt danego dnia oraz ile wpłynęło pieniędzy.
Kodeks dobrych Praktyk, czyli III kroki do bycia wzorowym Projektodawcą - Krok III – Projekt zakończony
1. Podziękuj Wspierającym niezależnie od wyniku kampanii
2. Określ termin realizacji projektu oraz nagród
3. Pobierz raport finansowy i zbierz dane adresowe Wspierających
4. Dodaj logo PolakPotrafi.pl na okładkę książki/płyty, którą wydajesz/w napisach końcowych filmu, który nagrywasz/pojazd, którym odbędziesz wyprawę
5. Przeprowadź analizę swojego projektu (szczególnie w przypadku nieudanego finansowania). Case study prześlij do Opiekuna/Opiekunki projektu
Przeprowadź analizę swojego pojektu, zastanów się, co się sprawdziło, a co nie, jaki odbiór miała kampania, jakie zadania udało się zrealizować, jakie trudności napotkano w trakcie prowadzenia projektu. Tak przygotowane case study możesz przesłać do Opiekuna/Opiekunki swojego projektu.
6. Pozostań w kontakcie ze swoją społecznością
7. Nie usuwaj treści z projektu
PolskiPojazd.pl to jeden z najtrudniejszych projektów jaki się u nas finansował. Mimo wysokiego poziomu trudności bracia Bielawscy zebrali ponad 229% tego co zakładali. Prawie 70 tys. zł. Dlatego jak pojawił się pomysł żeby wręczyć im wielki, pamiątkowy czek to nikt się dwa razy nie zastanawiał :-)
Wczoraj zrobiliśmy rundę po Poznaniu żeby zrobić fajne fotki. Mamy nadzieję niedługo je Wam udostępnić... albo chociaż tą jedną, która nie jest selfie w wykonaniu Kuby ;-)
Za nami gorący lipiec. Dosłownie i w przenośni. Sporo się najeździliśmy po Polsce, a PolakPotrafi.pl wykręcił naprawdę niezły wynik. Zapowiadało się, że skończymy ten miesiąc naprawdę w dobrych nastrojach. Niestety, ale los postanowił nam to uniemożliwić.
"Gratuluję! Cieszę się, że się powiodło mimo krótkiego czasu na przygotowanie :) Jakby co - zachęcamy następnym razem do wcześniejszego odezwania się" - napisałem do Olka Ostrowskiego po zakończeniu jego kampanii. Ja byłem zadowolony bo udał się spory projekt. Olek był szczęśliwy, bo mógł pojechać na kolejną wyprawę. Obydwaj chcieliśmy następną kampanię zrobić jeszcze lepszą. Niestety, ale wiele wskazuje na to, że nie zdążymy. W niedzielę 26.07.2015 usłyszałem, że Olek zaginął. Zadzwoniłem do Kuby, napisałem do Bartka, wróciłem do swoich codziennych obowiązków. W poniedziałek okazało się, że poszukiwania zostały przerwane, a na FB pojawiło się jego zdjęcie i dopisek "Olek został w Górach. Myślimy o nim".
Bardzo długo zajmuję się crowdfundingiem, ale pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Absurdalnie paraliżująca myśl drąży głowę, kiedy masz świadomość, że pomagałeś sfinansować wyprawę, która pochłonęła projektodawcę. Ciągle mam nadzieję, wszyscy w PolakPotrafi.pl mamy nadzieję, że to tylko bardzo kiepski żart lub błędna informacja i że Olek Ostrowski jednak odnajdzie się cały i zdrów. Niemniej, jest nam strasznie przykro. Olka, jego rodziny, przyjaciół, bliskich. Myślimy o Olku, łączymy się w bólu z jego rodziną i gorąco pragniemy by wszystko dobrze się skończyło. Olek ma tyle lat co ja i mogę się tylko domyślać, że podobnie jak każdy w tym wieku, chce zrobić jeszcze miliard wspaniałych rzeczy. Wszyscy w PolakPotrafi.pl mamy nadzieję, że będzie to możliwe i że będziemy mieli jeszcze okazję razem z Olkiem pracować, rozmawiać, spotkać się.
Reszta lipca nie zapowiadała tak tragicznej końcówki. Udało się zorganizować pokaz Kung Fury w kinie Muza. Zapełniliśmy salę i oprócz filmu poopowiadaliśmy ludziom o crowdfundingu. Akcję przeprowadziliśmy wspólnie z natłok.pl, a w trakcie dołączyły do nas takie firmy jak Trefl, Bar 4 Alternatywy czy Pad Club, które zaoferowały dla uczestników atrakcje, nagrody i konkursy. Wyszło wyśmienicie, a zdjęcia i relację znajdziecie TUTAJ. To dopiero początek, podobnych eventów będzie coraz więcej.
Odwiedziliśmy też BoskiFest, który finansowaliście już trzeci raz. Świetna impreza. Jeżeli ktoś nie pojechał bo coś mu nie pasowało to zdecydowanie ma czego żałować. Na miejscu poznaliśmy nie tylko rzeszę naszych wspierających, ale także sporo projektodawców. Pani Kazimiera Szczuka robiła nam za support przed prezentacją, a potem, jak to mamy z Kubą w zwyczaju, zmietliśmy wszystkich innych i zrobiliśmy najfajniejszą pogadankę na całym BoskimFescie. Było naprawdę rewelacyjnie. Przy okazji pobawiliśmy się drukarkami 3D, pogadaliśmy z najbardziej wyluzowanymi Policjantami Wodnymi na świecie, wypiliśmy kilka piw i nagraliśmy krótkiego vloga, którego możecie obejrzeć TUTAJ.
Bydgoszcz to piękne miasto, a BoskiFest to wspaniała impreza. Mam nadzieję, że będziecie mogli ją wspierać po raz czwarty na "Polaku". Organizatorzy to pozytywni ludzie, którzy już w trakcie imprezy rozmyślali jak za rok uczynić ją jeszcze lepszą. Ja się następnym razem dorzucę na 100%. Warto jechać do Bydgoszczy specjalnie na BoskiFest. Poważnie!
Pojawił się też długo wyczekiwany odcinek Retrospekcji z Pyrkonu. Oglądajcie poniżej.
Swoje otwarcie zaliczył Pix.House. Niezwykle odważny projekt fotograficzny, który równie odważnie wspieraliście. Niestety, ale przez ilość tematów do ogarnięcia nikt z nas nie mógł pójść na inaugurację, ale musimy w końcu zrobić biurowe wyjście. Razem stworzyliśmy fizyczne, prawdziwe miejsce, które będzie służyć latami. Crowdfunding tworzy. Kropka.
Nie zapominajmy też, że 21 lipca przebiliśmy kolejną barierę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niemożliwa do przebicia... przekroczyliśmy 100 tysięcy pojedynczych wpłat na polskie projekty crowdfundingowe. Jeżeli to nie jest motywujące, to już nic nie jest ;-)
Nagrody, które do nas dotarły z różnych projektów w lipcu to:
Dlaczego dorośli mają dziwne zęby.
Art on Vinyl
Płyta Marcina Kruka
Najpopularniejsze projekty lipca to:
3. Inżynieria gier. Level design dla początkujących
2. Bóstwa i demony w dawnej Polsce - seria ilustracji
1. Polski Pojazd
Do usłyszenia najpóźniej w kolejnym podsumowaniu :-)
W tym momencie trwa tyle projektów, które chcielibyśmy polecać, że nie wystarcza nam miejsca w zakładce 'polecane'. Zaczęło się robić bardzo tłoczno na FB, a media zasypujemy taką ilością informacji, że chyba zaraz eksplodują. Żeby jakoś zaradzić sytuacji i trochę bardziej wynagrodzić te projekty, które się na główną nie załapały postanowiłem zrobić dla Was to krótkie zestawienie. Każdy z tych projektów to coś co ja bym wspierał w ciemno gdybym tylko miał więcej pieniędzy w portfelu. Każdy z nich warto wspierać...
Boski Fest 2015
Bo(ski) to kolejny projekt tej pozytywnej ekipy. Znowu fajnie przygotowany, znowu pełen energii i ze świetnymi prelegentami. Będzie Kazimiera Szczuka, będziemy my, będzie impreza i wymiana doświadczeń. Dla finansowania takich eventów wymyślono crowdfunding.
Speedway Challenge - gra żużlowa
Bo jestem z Leszna, bo mieszkałem przy stadionie, bo to świetna gra. Niedawno spektakularnie sfinansowaliście Dekompresję. Wcześniej żużlowego Sports Managera. Teraz kolej na stworzenie gry mobilnej z czarnym sportem w roli głównej!
Czas Zaorać Socjalizm - kolekcjonerska gra karciana
Bo wzbudza kontrowersje, bo robią to młodzi ludzie, bo wymaga dystansu, bo po prostu jest śmieszna i dobrze wpisuje się w absurdalną rzeczywistość. Wg. mnie obowiązkowa pozycja dla kolekcjonerów i fanów planszówek.
Łowcy miodu
Bo to film o pszczołach. Koniec. Trzeba dodawać coś jeszcze? To piekielnie ważne stworzenia, które umierają na potęgę. Ten film opowiada o bartnictwie, o pszczelarstwie miejskim. Może Ci się wydawać, że Ciebie to nie dotyczy, ale jest wręcz odwrotnie. Nie przegap tego projektu.
Polski Pojazd
Bo polski, bo świetnie przygotowany bo po prostu piękny. Piękny! Gdyby wszystko było przygotowywane z takim zapałem i troską o detale to żyli byśmy w świecie pełnym piękna. Za mało razy napisałem "piękny"? Racja. Piękny, piękny, piękny, piękny, Piękny Pojazd.
Rodzinny Dom Kultury Pokoju
Bo takie projekty potrafią zaskoczyć. Crowdfunding to połączenie idei i pragmatyzmu. Czasami bardziej wybija się idea. Tak jest w przypadku tego projektu. Prawie 350 wspierających. Czy trzeba mówić coś jeszcze?
Komik Dookoła Świata
Bo dotyczy standup'u i robi to człowiek tak pozytywny, że aż zęby bolą. Zapomnijcie o innych standuperach. To Piotrek Szumowski robi dzisiaj najfajniejszą rzecz - zaraża standupem i pozytywną energią cały świat. A co! Ktoś mu zabroni?
Droga do Rio
Bo to nie kolejny świetny dokument. Nie dyskutujmy o tym jak finansowani są polscy sportowcy. Szkoda Twoich i moich nerwów. Zamiast strzępić język wspierajmy sport i to co go otacza. Poza tym to naprawdę świetnie opracowana kampania!
Cook in' Japan!
Bo kategoria projektów podróżniczych należy do najtrudniejszych, a mimo wszystko zdarzają się prawdziwe perełki. Ekipa nie tylko zrobiła estetyczny (i smaczny) projekt. Przy okazji pokazała, że podróż crowdfundingowa to nie 'fund my life'. Można? Można!
Łowcy Przygód
Bo robiony przez ludzi z prawdziwym zacięciem. Za tą akcją stoją świetne osoby, które nigdy nie godzą się na półśrodki. Dobrze, że ktoś tak poważnie podchodzi do przybliżania nam, polakom, tego, co skrywają zakamarki naszego kraju.
Lulabajki - wydanie płyty z muzyką dla Małych i Dużych
Bo zaliczyły epicko dobry start i bo Bartek Nowak co to przesiaduje ze mną biurko w biurko zakochał się w tym projekcie i ciągle o nim mówi. A tak poza tym, to jest naprawdę dobry. Ambitnie i na poziomie, ale bez nadęcia. Przez takie projekty, muzyka w CF tak szybko się rozwija.
Shuttout | Rób zdjęcia, głosuj i wygrywaj pieniądze
Bo nie wspomnieć w tym zestawieniu o projekcie Mateusza Chłodnickiego to jak obrazić własną matkę. No po prostu nie można i nie wypada. Mateusz z czegoś pozornie nie do zrobienia stworzył jedną z najlepszych kampanii. Świetnie przygotowana, bardzo dobrze prowadzona. Oryginalna i pomysłowa. Wiadomo... hejters gona hejt, ale nikt normalny nie może odmówić mu sukcesu!
Cheerleaderki
Bo to kolejny świetny dokument. To zdanie padnie dzisiaj jeszcze kilka razy. W każdym przypadku ze 100% przekonaniem. Zresztą spójrzcie sami co osiągają bohaterki tego filmu i zastanówcie się czy naprawdę nie będziecie tego wspierać?
MNICH Z MORZA - pełnometrażowy film dokumentalny
Bo zakochałem się w tym projekcie w momencie jak zobaczyłem trailer. Ekipa z takim zacięciem i radością podeszła do kampanii, że ich energia zaraziła mnie od razu. Ten projekt nie może się nie udać. Jest po prostu zbyt epicki. PS. Bo to kolejny świetny dokument ;-)
Podziemie nadziei, czyli walka o medyczną marihuanę
Bo porusza ważny temat i zmusza do dialogu. Poza tym crowdfunding lubi poruszać trudne zagadnienia. Jeżeli CF ma się przyczynić do rozkręcenia kolejnej ważnej dyskusji to nie możemy stać z boku. Aha... dobrze się domyślasz... to kolejny świetny dokument!
Na dzisiaj tyle :) Jest to moja subiektywna lista i istnieje ryzyko, że pominąłem jakiś projekt za co najmocniej przepraszam. Nie sposób opisać wszystkich. Zapewne Kuba, Weronika, Bartek i inni dopisali by swoje typy, ale na dzień dzisiejszy będę zadowolony, jak wesprzesz chociaż jeden z tych projektów. Oczywiście nie musisz się ograniczać do jednego. Do zobaczenia!
Pyrkon 2015 - zaginiona relacja by Michał Ajszel Połetek
Pyrkon to świetna impreza przede wszystkim ze względu na gości. Atmosfera jest wspaniała, wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni, życzliwi, pomocni, chętni do dzielenia się swoją pasją i hobby. Trochę tak, jakby była to impreza naszych projektodawców i wspierających. Nie dziwię się, że tyle osób decydowało się nocować w hali 5A na Pyrkonie. Ta impreza wciąga, zaraża i nie wypuszcza.
Przed Pyrkonem planowaliśmy codziennie karmić Was relacją z imprezy, ale okazało się to niemożliwe do wykonania. Po prostu, za dużo się działo! Dlatego dzisiaj mamy dla Was fragmenty tej zaginionej relacji.
Pyrkon to 3 dni wielkich atrakcji, ale tak naprawdę to kilka pozornie mniejszych akcentów, spowodowało, że tegoroczna impreza zostanie przez nas zapamiętana na długo. Niewątpliwie jednym z takich motywów jest wypowiedź Staszka z Retrospekcji. W piątek, późno w nocy, czekając na pokaz finansowanego przez Was Iron Cloud, popijając relaksacyjne piwko, zacząłem Staszkowi opowiadać, że bardzo podziwiam ich upór w dążeniu do celu i że zazdroszczę im konsekwencji, z jaką budują swoją pozycję w polskiej branży filmowej. Wszyscy wiedzą, że nie jest to łatwy kawałek chleba i na początku drogi ciężko mówić o komfortowym utrzymaniu się z takiej pracy. Obranie takiego kierunku wymaga sporo odwagi. Odwagi, której mi kiedyś zabrakło, a za którą podziwiam ekipę Retrospekcji.
Po tym tekście spodziewałem się, że Staszek podziękuje i przejdziemy do kolejnego tematu. Ten jednak postanowił podzielić się swoją opinią na temat naszej pracy w PolakPotrafi.pl. Dzięki Staszkowi przypomniałem sobie jak wiele osób realizuje wspaniałe projekty, dzięki naszej inicjatywie, ile osób jest nam wdzięcznych za pomoc jakiej im udzieliliśmy i jak duży jest zasięg podejmowanych przez nas działań. Uczciwie muszę przyznać, że, mając na głowie dziesiątki kampanii, tonę obowiązków i rzeczy do zorganizowania, zdarza mi się zapominać o sile, z jaką oddziałujemy na otaczającą nas rzeczywistość. To przypomnienie było bardzo potrzebne, tym bardziej, że na drugi dzień miałem z Jakubem vel Soplem, prezentacje o crowdfundingu i naszej pracy.
Piątek zakończył się pokazem Iron Cloud na scenie głównej. Mieliśmy zapowiedzieć film przed jego startem, ale obsługa, mimo trzykrotnego potwierdzenia, że pamięta, zapomniała. Zdarza się. Tego samego dnia, ale wcześniej, popołudniu, razem z Marcinem Bielawskim i jego bratem, zorganizowaliśmy na Scenie Głównej pokaz rowerów elektrycznych i spalinowych, które będą starać się o Wasze wsparcie już niedługo. Był też Marcin Drews ze swoimi Łowcami Przygód, oraz Mateusz Hereda z pokazem prototypu Czas Zaorać Socjalizm, czyli gry, którą już niedługo będziecie mogli współtworzyć i wspierać. Nie licząc tego, że w trakcie prezentacji Marcina dowiedzieliśmy się, że ma on 50 minut, a nie 1,5 godziny czasu na prezentację, obyło się bez problemów.
Sobota zaczęła się od nerwowego ścisku w żołądku, ponieważ mieliśmy z prezentację z samego rana. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiamy się czy uda się wszystkich zmieścić na sali. Tym razem się udało. Dla mnie, najbardziej pamiętnym momentem dnia było niepozorne spotkanie z kumplem, którego ostatni raz widziałem gdy jeszcze mieszkaliśmy obaj w akademiku Polibudy. W pewnym momencie, kolega uznał, że musi mi coś wyznać. Okazało się, że ze względu na moje zaangażowanie w PolakPotrafi.pl, jestem jednym z jego znajomych, o którym opowiada innym w kontekście robienia czegoś fajnego i odważnego. Dawno nie czułem się tak połechtany. W końcu kto nie chciałby przez bliskich być traktowany jako przykład dobrych praktyk i postaw?
Tego samego dnia Kuba miał okazję przemówić do ogromnego tłumu zebranego przed walką Rycerskiej Kadry Polski wraz ze swoim bractwem. Sam pokaz był miażdżący, szczególnie moment w którym do prezentacji dołączył chłopak dość wątłej budowy, który jednak nadrabiał zaangażowaniem. Rycerze chcieli udowodnić, że nie markują ciosów, więc poprosili kilku śmiałków o przetestowanie ich zbroi za pomocą toporów i mieczy. Zbroje oczywiście były zamontowane na człowieku, a że z tłumu został wytypowany drwal i chłopak o zaangażowaniu dziesięciu strongmenów, to już po kilku ciosach było wiadomo, że w tych walkach nie ma miejsca na markowanie uderzeń, a wszystko jest na serio. Zresztą, nie obyło się bez krwi i kontuzji, a huk pękającego żelastwa wypełnił halę na prawie godzinę.
Świetnie wypadła też debata z udziałem Arutra Pietrasa, Agnieszki Skalskiej, Wiktora Kiełczykowskiego i Staszka. Praktycznie zapełniliśmy salę i wraz z widownią odbyliśmy rozmowę o tym, dlaczego polskie kino gatunkowe ssie. Chociaż nie znalazł się nikt, kto stanąłby w obronie polskich filmów, to było czuć, że na sali zebrali się ludzie, którzy wierzą w to, że może być lepiej. Wydaje się, że jest źle, głównie dlatego, że do głównego nurtu ciągle nie przebili się młodzi twórcy, którzy wyrośli na fantastyce, s-f, komiksach itp. Można było też wyczuć, że dominuje negatywne nastawienie nie tylko do starszego pokolenia filmowców, ale też instytucji, które zajmują się finansowaniem filmów i nie rozumieją kina gatunkowego. Mam jednak wrażenie, że na sali siedziało przynajmniej kilkadziesiąt osób, zamierzających walczyć o poprawę tej sytuacji.
Niedziela na Pyrkonie przypominała trochę pokój w akademiku polibudy po ostrej imprezie. Ludzi ciągle dużo, ale jakoś tak sennie i spokojnie. O 9:00 odbyła się prezentacja Rafała Madajczaka z ASZdziennika o Minecrafcie i o tym, dlaczego jego kampania nie okazała się takim sukcesem, na jaki czekał. Potem przyszedł czas na kolejną prezentację o finansowaniu społecznościowym prowadzoną przez Jakuba i mnie. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to, że ludzie zostali po prezentacji tylko po to, by powiedzieć, że była ona inspirująca. Nie jestem osobą próżną, Kuba jest wręcz zbyt skromny, ale uczciwie musimy przyznać, że zrobiło nam się miło. Crowdfunidng to rewolucja, którą robimy od dawna i jeżeli nasza praca potrafi być inspirująca, to znaczy, że robimy dobrą robotę.
Dla nas Pyrkon skończył się dużo później niż dla reszty. Złożenie stoiska, które sami zrobiliśmy, a które ważyło wraz ze sprzętem jakieś 200 kilogramów, zajęło sporo czasu. Nie było nawet miejsca na pożegnalne piwko na terenie Targów czy przybicie graby z innymi wystawcami. Zmęczeni i brudni zawieźliśmy rozczłonkowane stoisko do biura i już w poniedziałek od rana byliśmy na crowdfundingowym posterunku. Jeżeli zastanawiacie się teraz dlaczego ta relacja nie zawiera więcej szczegółów odnośnie samej imprezy, to odpowiedź jest dość banalna… nikt z nas nie miał czasu zobaczyć nic ponad nasze punkty programu.
Pyrkon 2015 definitywnie jest za nami. Tylko telepatia lub przekaz myślowy oddałby jak było super! Słowa tego nie opiszą. Nie tylko nasze stoisko przyciągnęło tłumy, ale także zaproponowane przez nas atrakcje okazały się strzałem w dziesiątkę.
Za rok też będziemy. Co prawda organizatorzy o tym nie wiedzą, ale będziemy. I przywieziemy ze sobą jeszcze więcej atrakcji, stoiska, projektodawców, punktów programu i zabawy. Do zobaczenia!
Z crowdfundingowym pozdrowieniem
Michał Ajszel Połetek
#crowdfundingHERO w PolakPotrafi.pl
Mój blog prywatny
Mój twitter
Facebook
Jedziemy na Pyrkon, a Wy jedziecie z nami! Dzięki Waszym projektom i Waszemu wsparciu, światło dzienne ujrzało wiele wspaniałych inicjatyw, które teraz mogą być prezentowane nawet przed tysiącami widzów! Pyrkon jest świetną okazją by zaprezentować chociaż wycinek z Waszej epickiej aktywności.
Dlatego zapraszamy Was w dniach 24-26 kwietnia, do Poznania, na Pyrkon. Wraz z naszymi partnerami i projektodawcami przygotowaliśmy dla Was ogrom atrakcji!
Pastwienie się nad polskim kinem gatunkowym to fajny sport. W końcu kopanie leżącego jest łatwe, widowiskowe i zdrowe (dla kopiącego). Wysokobudżetowe produkcje gatunkowe w Polsce nie istnieją, a wina leży po stronie systemu, który za bardzo polega na kasie z państwa i samej branży, która nie potrafiła wykrzesać z siebie ambicji i odwagi by coś z tym zrobić. Nie znaczy to jednak, że nie mamy zdolnych twórców, którzy nie staraliby się tej tendencji odwrócić.
Nadziei dla polskich filmów s-f i fantastycznych należy szukać nie w znanych nazwiskach i wyświechtanych tematach powstańczo-martyrologicznych, a w małych produkcjach, które oddolnie i organicznie zamierzają zrobić to, co całej branży nie udaje się od dawna. Pokazać, że można zrobić film zgodny z prawami gatunku, ale jednocześnie zaskakujący i świeży.
Próbę tę podjął Wiktor Kiełczykowski serialem Horda (zombie!), potem filmem Czarny Szlak Ebonitu (klimaty STALKER'a). Ostatnio rękawicę podniósł Kuba Ryszkiewicz chcący sfinansować serial o żywych trupach ("Póki śmierć nas nie rozłączy"), a także Amadeusz Kocan, który wziął się za uniwersum STALKERa ("Ostatni Samotnik"). Co łączy te projekty? Każdy z nich upatruje szansy w crowdfundignu i pieniądzach od tych, którzy mają potem te filmy oglądać. Jak cała ta sytuacja wygląda z perspektywy osoby najbardziej zainteresowanej?
Rozmawiamy z Amadeuszem z projektu "Ostatni Samotnik", który w momencie pisania tych słów ma już 120% wsparcia
1. Amadeusz... czy polski widz w ogóle potrzebuje polskich filmów SF albo fantasy?
Nie wiem, czy Polski widz potrzebuje (takich filmów - przyp. red.). Jest pewnie wielu, którzy bez żadnego namysłu od razu zwróciliby się do Hollywood, jeżeli chcieliby zobaczyć film z gatunku SF czy fantasy. Jednakże jest też duża grupa osób, które chętnie zobaczyłyby jakąś rodzimą produkcję w tym stylu. Jako, że polski przemysł filmowy często wydaje się omijać je szerokim łukiem, to mogą wejść niezależni twórcy i bez ogromnych nakładów finansowych stworzyć klimatyczny film.
2. Myślałeś o finansowaniu swojego filmu inaczej niż za pomocą crowdfundingu (CF)?
Tak, przez długi czas myśleliśmy o jakimkolwiek finansowaniu, jako że praca nad filmem pochłonęła znaczną część naszych prywatnych pieniędzy. Myśleliśmy nad znalezieniem sponsora, ale to nie było łatwe. Zdobyliśmy co prawda wiele świetnych kontaktów czy patronat medialny, ale postanowiliśmy wykorzystać CF głównie dlatego, że kiedy pojawia się sponsor, wtedy on staje się też osobą decyzyjną i to bardzo ważną, co nie zawsze jest korzystne dla filmu. Dlatego CF.
3. Muzycy bardzo często wspominają, że crowdfunding stał się w ich świecie wręcz standardową ścieżką finansowania swojej twórczości. Dlaczego w Polskim filmie CF ciągle jeszcze funkcjonuje jako ostatnia deska ratunku?
To tylko moja opinia ale może to być spowodowane tym, że wielu filmowców nie rozumie lub nie zna możliwości jaką jest CF. Przemysł filmowy w Polsce po prostu jeszcze nie dojrzał do tego.
4. Docierając z różnymi projektami filmowymi do osób wpływowych w środowisku, zauważyłem, że chęć wzajemnej pomocy prawie nie występuje. Ba! Odniosłem wrażenie, że jest większa konkurencja niż chęć wzajemnego wsparcia. Stoi to w dużej kontrze do tego co dzieje się np. w muzyce. Z czego to wynika? Rywalizacja jest tak duża? Chodzi o zazdrość?
Zazdrość, poczucie wyższości, jak zwał tak zwał. Ciężko powiedzieć jaki jest główny powód takiego zachowania. Mój wybór pada na naszą wspaniałą polską mentalność. Parę razy kiedy proponowaliśmy osobom współpracę czy prosiliśmy o pomoc, pierwsze pytanie jakie padało: "Co ja będę z tego miał?". Całe szczęście, takie przypadki zdarzały się rzadko, w większości ludzie są chętni do jakieś formy współpracy, ale tu mówię o środowisku ludzi, którzy robią coś z pasji, ty niestety musiałeś mieć kontakt ze "złotówko-filmowcami".
5. Twoja kampania wystartowała niedługo po zakończeniu projektu Wiktora ("Czarny Szlak Ebonitu"), który też robi film w klimatach STALKERa. Miało to wpływ na Twoją kampanie? Czy zauważyłeś, żeby z tego tytułu było większe zainteresowanie?
Jedyne, co zauważyłem w związku z tym, to parę osób, które napisały, że już na jeden film wpłaciły i na drugi nie będą dawać pieniędzy, ale to chyba tylko to.
6. Twoja akcja ma już ponad 100% i walczymy o więcej. Co Twoim zdaniem miało największy wpływ na sukces kampanii?
Bardzo ważny był filmik promujący, który natychmiast przekonał wiele ludzi do naszego projektu, chcieliśmy w nim pokazać od razu co możemy dać ludziom w filmie. Wyszedł tak dobrze, że niektórzy kwestionowali, że w ogóle potrzebujemy jeszcze jakieś fundusze.
Do sukcesu niezmiernie przyczynił się też patron medialny, który poinformował o naszym projekcie sporą ilość ludzi.
7. Odnoszę wrażenie, że Twój film swoim klimatem będzie bliżej serii gier niż książki czy filmu Tarkowskiego z '79. Prawda, to:>?
Zdecydowanie będzie inny niż film Tarkowskiego. Inspiracja książką również była, ale masz racje. Największą rolę w filmie będzie maił świat stworzony przez GCS w serii gier STALKER. Dużo prościej jest go przenieść na ekran niż powieść braci Strugackich.
8. Pierwszy raz jak rozmawialiśmy o Twojej kampanii, to pojawił się wątek konkretnego aktora... Grzegorza Halamy. Uniwersum STALKERa, podobnie jak uniwersum np. Metro, ma ciężki, mroczny klimat, natomiast Grzegorz Halama to dla większości komik. Sugerowaliśmy wtedy, że przydałoby się do tego odnieść w projekcie, bo ludzi może to zniechęcić. Miałeś z tym problemy? Jak na p. Halamę reagowali wspierający?
Grzegorz to miecz dwusieczny. Są osoby, którym nie przeszkadza on w tej roli, a nawet są bardzo zaciekawieni i chcą zobaczyć jak to wyjdzie. Ale pojawiają się też ludzie, który szufladkują Grzegorza jako kabareciarza i pana Józka. Jesteśmy pewni, że Grzegorz sprawdzi się w swojej roli, ma już parę filmów na koncie. Takie granice trzeba łamać. Gdyby każdy podchodził do tematu w sposób schematyczny, nie zobaczylibyśmy Cezarego pazury w takim filmie jak "Psy".
On sam często w wywiadach podkreślał jak krzywdzące jest takie podejście do aktora. Nie powstałyby też takie filmy, jak, na przykład, Rocky gdzie Sylwester Stallone był z góry odrzucony i musiał walczyć o swoją role w filmie, który stał się w końcu światowym hitem.
9. Dużą rolę w Twoim filmie grają efekty specjalne. Nie boisz się, że ze względu na niski budżet mogą one wyjść po prostu źle?
Grają duża role, ale nie główną. Są tam przede wszystkim by pomóc opowiedzieć historię, która jest w scenariuszu. Na pewno film będzie lepszy z nimi niż bez nich. Jeżeli to niektórych uspokoi, to cały czas pracujemy nad udoskonalaniem efektów, które będą w filmie, a z części zrezygnowaliśmy na rzecz efektów pirotechnicznych.
10. Wsparłem Twoją kampanię, bo kocham wszystko co jest związane ze STALKERem. Możesz obiecać, że zarówno ja, jak i pozostali wspierający dostaniemy fajny film:)?
Obiecuję, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, żebyście mogli poczuć się jak w zonie, jako że ja i duża część naszej ekipy też kocha to uniwersum i klimat jaki zawiera. Włożymy w ten film całe serce.
Każdy z nas bawi się w innym miejscu, ale życzenia składamy Wam razem! Dziękujemy Wam za Rok 2014 - pełen emocji, rekordów, niespodzianek i wyzwań. Życzymy Wam, żeby Nowy Rok 2015 przyniósł jeszcze więcej radości, abyście mieli dużo samozaparcia i determinacji w realizacji swoich marzeń, a Wasza kreatywność niech spowoduje, że wspólnie uda nam się zrealizować tysiące nowych, odjazdowych projektów!
Szczęśliwego Nowego Roku 2015 życzy Ekipa PolakPotrafi.pl!
Dla wielu z Was 24 Grudnia to Wigilia Bożego Narodzenia, a dla innych to początek kilkudniowych wakacji. Jedno jest pewne, bez względu na płeć, kolor skóry czy wyznanie, jest to okres, w którym spotykamy się w gronie rodzinnym, rozmawiamy, odpoczywamy, uciekając na chwilę od otaczającej nas rzeczywistości.
I tego właśnie życzymy Wam na ten czas - relaksu, spokoju i odprężenia, żebyście po kilku dniach mogli powrócić do codzienności z akumulatorami naładowanymi nie tylko energią, ale także kreatywnością i genialnymi pomysłami!
Pozdrawiamy,
Ekipa PolakPotrafi.pl!
Projekt Czarneckiej to nie tylko największa kampania muzyczna na PolakPotrafi.pl w 2014. To też jeden z najbardziej medialnych projektów tego roku, a o Karolinie jeszcze nie raz usłyszymy. Sam jestem jej wielkim fanem, a EPkę Córka uważam, za jedną z najlepszych tegorocznych, polskich płyt.
Nie mogę pominąć i nie napisać kilu słów o dwóch pozostałych projektach, z muzycznego podium 2014.
Zaskakujące jest to, iż na drugim miejscu wcale nie znajduje się projekt stricte muzyczny, a muzyczno - dziennikarski. Jest to Pomóż nam wydać Kwartalnik Muzyczny M/I. Przyznam, że sukces tego projektu mnie zaskoczył. Powiem więcej, nie bardzo wierzyłem, uruchamiając go, że się uda. Projektodawca założył, że projekt zrealizuje, jeśli wspierający wpłacą minimum 24 000 zł. Na całym Świecie prasa drukowana umiera. A tu proszę! Projekt wsparło 628 osób na kwotę 31 764 zł!
Jerz Igor - wydanie płyty z muzyką dla dzieci, to nie tylko projekt dzierżący III miejsce wśród największych, tegorocznych, ale też jeden z moich ulubionych. I nie wstydzę się wcale tego, że dźwięki z tej płyty często goszczą w moim domu, mimo że dzieci jeszcze nie mam. Płyta jest genialna pod każdym względem. Nawet jej opakowanie zwala z nóg :) Docenili ją również dziennikarze Gazety Wyborczej umieszczając ją w swoim rankingu 20 najlepszych polskich płyt 2014.
Nadszedł czas na pozostałe projekty. Nie sposób napisać coś o każdym ze 119, ponieważ każdy był wyjątkowy, ale wymienię kilka, które moim subiektywnym zdaniem zasługują na uwagę:
Nagranie płyty zespołu Krakow Street Band! – niezwykła ekipa z Krakowa. Chłopacy niezwykle utalentowani, których spotkać mogliście (i możecie) na krakowskim starym mieście, dających uliczne koncerty. Po wielu miłych słowach mieszkańców grodu Kraka i rzeszy turystów, postanowili przenieść swój uliczny crowdfunding na PolakPotrafi.pl. No i oczywiście sukces! 20 797 zł na wydanie pierwszej płyty, potem finał Must Be The Music i niezliczone, już nie tylko uliczne koncerty.
Małe Instrumenty - Walce w Walce – zespół grający na ponad 500 instrumentach, w sali prób o powierzchni 60m2!!! Brzmi niewiarygodnie, ale to prawda. Niedawno dostałem wiadomość, że płyta jest skończona, ma do mnie przyjść i to zapakowana w metalowe pudełko - walec. Polecam każdemu ich twórczość!
Cohen po polsku, zupełnie na nowo! – Michała Łanuszkę, czyli wokalistę poznałem jako moderatora panelu dyskusyjnego, na którym miałem przyjemność być prelegentem. Wiedziałem, że był długoletnim prezenterem radiowym. O tym, że robi muzykę dowiedziałem się, kiedy zgłosił projekt. Teraz już wiem, że radio to praca, a Michał przede wszystkim jest fantastycznym wokalistą o rzadko spotykanym talencie.
KOJRO / SIWAK - MINIATURY / PAWLIKOWSKA - JASNORZEWSKA – dlaczego ten projekt? Bo wspaniała wokalistka, z olbrzymią charyzmą, a do tego producent i DJ – Siwak, jeden z najlepszych w Polsce, jeśli nie na świecie. Obecnie grający również z Karoliną Czarnecką. Mało kto wie, że kawałek który wyprodukował, był długo na pierwszych miejscach list przebojów w… Kanadzie :)
Debiutancka płyta Frument Project – naprawdę mało który zespół wydający pierwszą płytę robi TAKĄ muzę. Folk w najczystszej postaci. Ale nie jakiś nudny i zgrzybiały. Rewelacyjny i niepowtarzalny. Czekam na ich płytę jak na mało którą.
Orkiestra Kameralna Progress & Dominika Glapiak – nie mógłbym pominąć jedynej orkiestry wśród tegorocznych projektodawców! I to jakiej! To Sztuka przez duże ”S”. Zespół współtworzą utytułowani soliści, kameraliści, laureaci wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów.
4 płyta eM Live z Richardem Dodd'em – mało który zespół w Polsce może pochwalić się tak genialnym realizatorem dźwięku na płycie. Nie wiem, czy w ogóle któryś może. Richard Dodd pięciokrotnie zdobył nagrodę GRAMMY (muzyczne Oskary). Całkiem niedawno dostałem materiał i jestem pod wrażeniem muzycznego kunsztu chłopaków z zespołu i Richarda.
Pora Wiatru - Koncerty w Tramwaju – dlaczego o nich wspominam. Mają talent i robią dobrą muzykę. Podobnie jak wielu, których niestety nie dam rady wymienić. Ale ich projekt zakładał organizację koncertu w krakowskim TRAMWAJU. Byłem, widziałem i wiem, że warto było. +10 za pomysłowość :)
MARIUSH - debiutancka płyta!!! – Mariush to alterego Szymona Jachimka, członka kabaretu LIMO, który wciela się w postać disckopolowca z krwi i kości. I robi to znakomicie Mariush całkiem serio, dzięki Wam, wydał płytę przez naszego partnera – wydawnictwo Fonografika. Teraz możecie ją kupić, np. na świąteczny prezent, w sieci Empik w całej Polsce.
Chciałbym tu wymienić wszystkie muzyczne projekty, bo każdy zasługuję na uwagę. Wielu muzycznych projektodawców PolakPotrafi.pl już osiągnęło lub niedługo osiągnie jeszcze większe sukcesy. Za wszystkich, bez wyjątku, trzymam kciuki! Mam nadzieję, że nie uraziłem nikogo swoimi wyborami. Jeśli sami macie swoich faworytów, to zachęcam do komentowania i uzasadniania.