przykro mi, że mój ojciec jest taki closed minded, że uważa piosenki z wulgarnymi tekstami/przekleństwami za "gówno", "robione tylko dla pieniędzy" i "kiedyś to była prawdziwa sztuka" =___=
sam jest artystą i pisze piosenki z przekleństwami, więc oczywiście uważa, że jego piosenki są lepsze, bo "mają znaczenie"
sztuka ma wywoływać emocje, więc nawet wulgarne utwory wpasowują się w ten opis; sztuka to nie tylko Chopin i Van Gogh, sztuka może być też prosta i po prostu umilać czas
najgorsze jest to, że nic do ojca nie dociera, bo już zdziadział + jak zaczęliśmy tę rozmowę, to był po jednym piwie, a ma on naprawdę słabą głowę, tak więc czułam się, jakbym próbowała przesunąć czołem mur x_x