Najgorsze zmęczenie to to, którego nie da się odespać.

shark vs the universe
noise dept.
tumblr dot com
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
styofa doing anything
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
No title available
Lint Roller? I Barely Know Her

Product Placement
occasionally subtle

roma★
Cosmic Funnies
RMH
trying on a metaphor

oozey mess
Not today Justin
cherry valley forever

Kiana Khansmith
art blog(derogatory)
$LAYYYTER

seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Switzerland
seen from Chile
seen from Argentina
seen from Argentina
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Switzerland
@s0ullessboy13
Najgorsze zmęczenie to to, którego nie da się odespać.
„Zaufaj swojej intuicji. Nie czujesz czegoś bez powodu. To nie „przewrażliwienie”. Zaufaj sobie, posłuchaj siebie, bo to, co ignorujesz dzisiaj, jutro wraca jako lekcja”
— Anna Błażejewska-Woźniak
Rozczarowanie zmienia człowieka bardziej niż czas. Po czasie nadal możesz być dobry. Po ludziach już dużo trudniej.
Czasami robię spontaniczne akty dobroci. Na przykład nie mówię wszystkiego, co myślę.
Bezradność jest zabawna. Patrzysz, jak wszystko się sypie i jedyne co możesz zrobić, to zrobić sobie herbatę i dalej funkcjonować.
Są relacje, które kończą się krzykiem. Nasza skończyła się ciszą, a to dużo gorsze. Bo z krzyku można się wyleczyć, a z niedopowiedzeń robi się muzeum w głowie...
"Czy możesz mi przypomnieć jak się uśmiechać
Sprawić jakoś, żeby wszystko wydawało się warte zachodu
Dlaczego jestem taki zmęczony?
Sens życia wydaje mi się tak nieistotny."
“Czasem jestem samotny tak, że kurwa nie pytaj.”
— Filipek x Foux - “Efekt wahadła”
„Są rzeczy, które nie zabijają — tylko odbierają ci to, co było w tobie dobre.”
Wiesz, nic mnie tak w życiu nie zmęczyło jak czekanie. Czekanie latami. Na szczęście, na lepszy czas i na dobre samopoczucie. Na moment, w którym w końcu poczuję się spełniony, spokojny i pewny siebie. Na ten magiczny, kurwa, moment, w którym usiądę, odetchnę i sam siebie poklepię po plecach z uznaniem. Dobra robota, ziomeczku. No tera to taaa... Oto ja. Prawdziwy człowiek sukcesu. Wzór i autorytet. Syn koleżanki twojej starej. Stoję na podeście i wyliczam swoje zasługi, próbując samego siebie usilnie przekonać, że ten typ naprawdę zrobił już wystarczająco. Należy się medal dla zwycięzcy, krzyż zasługi za wytrwałość i pamiątkowy order uśmiechu za te wszystkie żenujące momenty, w których odegrałem główną rolę. Zawiesiłem się martwo gdzieś na linii horyzontu. Większość życia przeczekałem, Stary. Większość życia zajmowałem się, kurwa, czekaniem i nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo tego teraz żałuję. Tak, tak... "Widocznie nie umiałem wtedy inaczej." No nie umiałem, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak dogłębnie frustruje człowieka stracony czas. Czekałem, odkąd pamiętam. Aż skończy się leżakowanie w przedszkolu i mama odbierze mnie przed podwieczorkiem, bo nie znosiłem ryżowej brei, którą nam tam serwowali. Później czekałem na dzwonek kończący matmę i jej uśmiech... posłany do mnie finalnie z czwartej ławki. Czekałem na kolejny, ostatni dzień i upragnione wakacje, które ciągnęły się wtedy tygodniami. Na egzaminy. I kolejne... I kolejny uśmiech posłany gdzieś z drugiego końca korytarza. Pierwszy i każdy kolejny seks. Randki w kinie i melinie. Gdzieś w Szczecinie i w Berlinie. W wymarzonej pracy, która już po roku skończyła jako mój największy horror. Czekałem. Na awans. Na podwyżkę. Na uścisk dłoni prezesa i biurko w słonecznej części biura. Czekałem. Na coś więcej. Na większą ilość i większy efekt. Na lepszy rezultat i większy odzew. Na coś więcej niż TO. ... Czekałem, Stary. Czekałem na zbliżające się minuty, wypatrywałem zbliżających się dni i nieustannie marzyłem o tych wymarzonych latach, w których sam dla siebie jestem w końcu wymarzony. I choć realizowałem te wszystkie cele, z lepszym bądź gorszym skutkiem, czułem, że nie spotykam się tam ze sobą. Nie było mnie tam, wiesz? Na całej tej drodze, ani razu nie spotkałem się ze sobą. Czekałem tak zaciekle, że nie dawałem nawet skończyć się jednemu, a już wypatrywałem kolejnego. Nie było czasu, by cieszyć się tym, kim byłem dziś, ponieważ jedyne, co widziałem, to to, kim powinienem stać się jutro. Kim powinienem być, a jeszcze nie zostałem. To był zupełnie zwykły dzień, gdy dotarło do mnie, że to całe czekanie zabiera mi stanowczo za dużo czasu. Szedłem szybkim tempem przed siebie, realizując dzienny cel kroków, gdy nagle zatrzymałem się w pół kroku i usiadłem na ławce. Było miło. Ciepło i przyjemnie. "Zupełnie tak, jakbym już zdobył to wymarzone wszystko..." - pomyślałem. To wtedy okazało się, że jestem naprawdę fajnym gościem. Nie wiedziałem o tym, wiesz? Naprawdę o tym nie wiedziałem.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
„Jeśli chcesz od życia więcej, musisz stać się kimś więcej. A to oznacza, że coś musi się zmienić. Coś musi odejść: twoja wygoda, wymówki, schematy, które chronią twoje ego, ale jednocześnie duszą twój rozwój. Czasem trzeba przejść przez ogień i pozwolić mu wypalić to, co stare. Tak właśnie działa zmiana, najpierw niszczysz to, co cię zatrzymuje, a potem budujesz siebie na nowo”
— autor nieznany
Są takie dni, kiedy człowiek ma dość wszystkiego, a mimo to wstaje, ubiera się i idzie dalej. Nikt nie bije brawo za takie dni, a przecież właśnie wtedy rodzi się prawdziwa siła.
Jak się masz?
Nie wiem jak to nazwać. Mój mózg tak mnie sabotuje, że mam ochotę z niego wyjść. Dajemy radę w tylu przeciwnościach, które okazały się być błahostką a później przychodzą nowe i cię rozkładają. Mam takie wkurwienie, że czuje że wystarczy jedna mała rzecz żebym coś rozjebał a jednocześnie tak mi się nie chce wkurwiać i myśleć
U mnie nic nowego, nic specjalnego, dzien leci za dniem i to życie tak jakoś się zlewa w jedno
Dzięki że pytasz, dobrego dnia
Mi również się zlewa. Ani w prawo, ani w lewo jakoś dryfujesz i się wypalasz ze wszystkiego.
Wzajemnie dobrego dnia
Cześć Panie K, fajnie jest Cie znów widzieć, chociaż może z drugiej strony nie jest to takie fajne, patrząc że powróciłeś w takie miejsce
Powodzenia w życiu i dużo spokoju
Dzięki anon, wzajemnie trzymaj się
To miejsce jest domem dla moich myśli
Potrafili się kochać w sposób, który wyglądał jak wojna, pełen sprzecznych sygnałów, czułości przeplatanej chłodem i słów, które jednocześnie budowały i niszczyły.
Nie czujesz się już dobrze w tym co robisz?
No mój problem właśnie polega na tym, że robię coś i po jakimś czasie uznaje że to pierdole. Mimo, że dobrze dziaram, każdy zadowolony to kurwa mi ta motywacja minęła. To "szczęście i zajawa". Ja wiem, że spokój to coś dobrego. Ale no raz przyjdę do pracy i jest git, a raz jestem i mam ochotę uciec do domu. Xd To tylko w mojej głowie ta rezygnacja. Jednak no nie wiem, w sumie co mi przyjemność sprawia? Nic.
Mam dobrą pracę i czegoś mi brakuje. Jestem zmęczony.