Po części zawsze siebie nienawidziałam, ale przychodzą takie noce, że jestem swoim największym wrogiem.
Xuebing Du
Not today Justin
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
Sweet Seals For You, Always
DEAR READER
YOU ARE THE REASON
Mike Driver

Love Begins

Janaina Medeiros

tannertan36
Three Goblin Art
Jules of Nature
Peter Solarz
trying on a metaphor
Monterey Bay Aquarium
noise dept.
$LAYYYTER
🪼
Stranger Things
he wasn't even looking at me and he found me

seen from Singapore
seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Türkiye

seen from Singapore

seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from Canada
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Brazil

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States
@sercem-pisane
Po części zawsze siebie nienawidziałam, ale przychodzą takie noce, że jestem swoim największym wrogiem.
Marzę o dniu kiedy moje życie będzie po mojemu. Kiedy każdy dzień będzie taki jak ja go zaplanowałam. Kiedy święta będę obchodzić na zasadach MOJEJ RODZINY. Kiedy atmosfera w moim domu będzie zależeć ode mnie i męża.
Narazie moje życie cały czas należy do kogoś innego.
Nie rozumiem dlaczego wszyscy mówili - czas leczy rany, kiedyś będzie lepiej. Jest coraz gorzej… z każdym dniem czuje jeszcze większy ciężar świadomości, że Ty naprawdę nie żyjesz i nigdy Cię już nie zobaczę…
Najgorsze jest to, że już nigdy nie usłyszę Twojego głosu.
Nie zobaczysz mnie w ciąży. Nie poznasz moich dzieci - swoich wnuków. Nie zobaczysz mojego przyszłego, wymarzonego domu. Nie opowiem Ci jak było w pracy i nie zapytam o rady odnośnie jej. Nie pokażę Ci już zdjęć mojego psa i nie opowiem Ci historii jak dziś popołudniu słodko spał na moich kolanach.
Już nigdy nie będziesz pamiętał o ważnych rzeczach za mnie. Już nigdy mnie nie przytulisz i nie będziesz obok.
Tęsknię Tato…
Ostatnio powraca do mnie pewna myśl, która nie daje mi spokoju - ZNIKNĄĆ, WYJECHAĆ, ZACZĄĆ OD ZERA…
No tak, ale co z rodziną, znajomymi i wszystkimi planami, które to zakotwiczone są tutaj, w rodzinnym mieście? Całe życie zaplanowane mamy już na miejscu, wszystko dopięte na ostatni guzik. Ale czy właśnie tego chce?
Boje się, że zostając tutaj popełnię wszystkie te same błędy co oni. Boje się, że stanę się jak oni… A ja nie chce taka być…
Minęły kolejne urodziny.
Te były jakieś inne, nieporównywalne do wcześniejszych. No tak, to już były chyba urodziny dorosłych, czyli zwyczajny dzień z rzuconymi przelotnie życzeniami od znajomych.
Brak już dziecięcej magii, brak młodzieńczego zapału i planowania kolejnych niespodzianek. Już inne osoby składają mi życzenia, inni dzwonią śpiewając sto lat.
Chciałabym wrocic do czasów gdy ten dzień był wyjątkowy, pełen magii a nie tylko kolejny zwykły dzień z kilkoma miłymi słowami.
Ostatnio coraz częściej mam ochotę uciec. Tak po prostu, chwycić go za rękę i zostawić wszystko w tyle. Nie myśleć o sprawach które nie dają spać po nocach, nie przejmować się zdaniem innych i nie czuć na karku goniących nas terminów. Chcę odetchnąć pełną piersią, poczuć świeże powietrze wypełniające moje płuca. Nie chce czuć się uwięziona i skazana na robienie rzeczy na które nie mam ochoty. Chce odpocząć od ludzi.
Chce żyć.
Chce żyć na swoich zasadach.
Perspektywa poniedziałku nasuwa na myśl tylko kolejny ciężki tydzień i brak Ciebie. Weekend zniknął, a Ty znowu razem z nim. Leżę na miejscu, gdzie dziś rano byłeś Ty - uśmiechnięty mówiłeś, że kochasz. Czuje jeszcze resztki Twojego zapachu, słyszę echo Twoich słów ale już tęsknie. Trzeba czekać - 5 dni, w tym przypadku, to co tydzień przerastająca mnie liczba. Jak ja mam żyć tyle czasu bez Twojego uśmiechu? Bez Twych ramion? Bez Ciebie?
Staram się myśleć o przyszłości. Podobno to źle żyć nadzieją i marzeniami, ponieważ to wszytsko może nie mieć prawa bytu. Jednak te myśli są wszystkim co mnie ratuje podczas dnia takiego jak dziś. Wyobrażam sobie wtedy nas na białej kanapie w niedzielny wieczór. Pali się w kominku, a my właśnie położyliśmy spać nasze cudowne dzieci. Jesteśmy razem cały czas... Szczęśliwi i spełnieni. Nie martwimy się samotnością, nie boimy się niepowodzeń i tęsknoty, ponieważ wszystko przetrwaliśmy. Zdobyliśmy cel o który tak dzielnie walczyliśmy, mimo wszystkich przeciwności. Teraz jedyne co mi pozostaje to wrócić do walki, żeby udowodnić że to nie tylko nieistotne marzenie, a cel który muszę osiągnąć.
Najbardziej w życiu przeraża mnie to że kiedyś możesz przytulić mnie z przyzwyczajenia, a nie miłości.
Rozpadam się na małe kawałki i tylko Ty jesteś w stanie poukładać mnie z powrotem.
W takie dni jak ten, potrzebuje położyć się w Twoich ramionach i bez słowa wylać każdy swój smutek.
@sercem-pisane
Tyle ludzi w dzisiejszym świecie rzuca lekko słowa, że chcą stracić swoje życie. Drugie tyle tak po prostu je sobie odbiera. Dzisiaj byłam na pogrzebie i zastanawiałam się czy ludzie którym tak łatwo przychodzi temat własnej śmierci doznali straty bliskiej osoby. Czy oni kiedykolwiek widzieli spuchnięte od płaczu oczy żony która właśnie straciła męża? A może trzęsące się ręce wdowca? Czy usłyszeli kiedyś łamiący się głos dzieci, którzy stracili swego rodzica? Czy może zauważyli pustkę w oczach wnuków którzy dopiero pożegnali dziadka lub babcie? Nie mówiąc już o rodzicu, który chowa własne dziecko. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak bezmyślnie postępują i wypowiadają słowa, które tak naprawdę mają pełne cierpienia konsekwencje.
@sercem-pisane
Przepraszam ale panicznie potrzebuję Twojego zainteresowania.
@sercem-pisane
Ci którzy twierdzą, że w związku nie ma wyrzeczeń na rzecz drugiej osoby to najprawdopodobniej nigdy nie kochali. Życie z kimś to ciągłe wyrzeczenia, lecz nie z przymusu, tylko z chęci uszczęśliwiania i nie obarczania problemami ukochanego.
Dorośliśmy. Coś czego kiedyś tak chcieliśmy, dzisiaj nas niszczy.