„Człowiek czasem zamienia ból na obojętność, żeby przetrwać.”

blake kathryn
we're not kids anymore.

Love Begins
🪼

No title available

JVL
Sade Olutola
Stranger Things

roma★

tannertan36

ellievsbear
tumblr dot com
No title available
art blog(derogatory)
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
macklin celebrini has autism

izzy's playlists!

Kiana Khansmith
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

★

seen from United States
seen from United States

seen from China

seen from Singapore
seen from Russia

seen from United States
seen from Bangladesh
seen from France

seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Singapore

seen from United States
seen from United States
seen from Spain

seen from United States

seen from United States
seen from United States
@shh-everythingisfine
„Człowiek czasem zamienia ból na obojętność, żeby przetrwać.”
Poczucie własnej wartości? Nie wiem co to jest
Może będzie to wiedziała ta jedna dziewczyna, która w szkole tak uwielbiała gnębić innych? A może nauczycielka, która po pchnięciu cię na skraj limitu, po starcie w zawodach potrafiła rzucić tylko, że ”liczyła na więcej”? Być może będzie wiedział to ten jeden anonim, który za życiowy cel założył sobie zniszczenie drugiego człowieka? Albo będą to najbliższe osoby, które czasami powinny zamilknąć za nim się w ogóle odezwały?
Nie wiem czym jest poczucie własnej wartości. Tyle razy zostało ono skopane, że w końcu wykreśliłam to pojęcie z mojego słownika. Nigdy nie będę dla siebie wystarczająca, w czymś dostatecznie dobra, nadająca się do czegoś. Nie umiem sobie pozwolić na błąd, nie potrafię sobie odpuścić po porażce. Nawet kiedy robię coś na 100% to wciąż wydaje się za mało, bo zawsze znajdę coś co mogłam zrobić lepiej. Zostało mi wpojone, że albo coś będzie idealne albo nie ma to znaczenia. I mimo, że dążę do perfekcji— nigdy jej nie osiągnę, bo to jest po prostu niemożliwe. Ale ja nie jestem w stanie się od tego uwolnić
Niektórzy ludzie są przeznaczeni, by przeciąć twoją drogę, a nie iść nią razem z tobą
Two people can love each other deeply and still fail.
byłam dla ciebie
bezpiecznym miejscem
aż zapomniałam
że ja też
chcę mieć gdzie wracać
Chyba nie jestem już szczęśliwa.
Właściwie już odpuściłem. Właściwie. I to właśnie jest problem – to słowo. Nie potrafię powiedzieć tego zdania bez słowa „właściwie”. Bo właściwie wiem, że odpuszczanie czuje się inaczej. Kiedy naprawdę się odpuściło, nie ogląda się już w kółko tych urywków filmu w swojej głowie. Kiedy potrafi się odpuścić, jest się lżejszym i bardziej wolnym, a teraz to bardziej przypomina grę z czasem. I jeśli gdzieś w środku czekam, że znów zapuka do moich drzwi – może tak nie wprost, właściwie nie, ale właściwie tak. I myślę, że dopiero kiedy nadejdzie moment, w którym to, co niemożliwe, pozostanie niemożliwe, naprawdę będę potrafił odpuścić. A do tego czasu będę po prostu mówić, że właściwie już odpuściłem.
Od 3 dni zapisuje emocje i przemyślenia na kartce. To uwalniające.
Tylko trochę też pozbawia emocji/uczuć. Wszystko zostaje w notesie a ja czuję się jak orzech pusty w środku. Jestem samą skorupą.
Przynajmniej już się na nic nie skarżę.
Nie jestem niczyim pierwszym wyborem. Nie jestem niczyim ulubieńcem. Ludzie mogą mi mówić, że wiele dla nich znaczę i że jestem dla nich wyjątkowy, ale wiem, że jest ktoś, kogo zawsze wybiorą ponad mnie.
I wonder if I have done something wrong...
Przeraża mnie fakt jak często tu ostatnio zaglądam. Wszystko wróciło. To jak gówniane się czuje nasiliło się już do takiego stopnia, że nie jestem w stanie określić tego jako "stabilna codzienność".
Urodziłem się zmarnowany
(via @zapach-melancholii)
i don’t want to kill myself but i do want to die
Boli. Mnie.
Po tamtym dniu już nigdy więcej nie zapłakałem. Moje oczy mogły zachodzić łzami, lecz nie śmiały ich uronić. Bo nawet w mojej głowie wiedziałem, że jakikolwiek ból, którego doświadczę, nigdy nie dorówna temu dniu. Zakręciłem kurek, wyłączyłem wszystkie emocje, wszystkie uczucia, które czyniły mnie… mną. Od tego dnia nikt nie zrani mnie już w ten sam sposób. Nie otworzę się na tyle, by dać komukolwiek choćby szansę. Od zawsze toczy się spór, czy lepiej czuć wszystko, czy nie czuć nic. A jako ktoś, kto był po obu stronach, muszę przyznać — przynajmniej gdy czujesz wszystko, wiesz, że żyjesz. Gdy nie czujesz nic, często zastanawiasz się, jaki sens ma dalsze trwanie. Więc będę patrzeć przez okno z mojej wysokiej wieży i cierpliwie czekać na dzień, gdy deszcz runie z nieba. Niech woda się podniesie i zaleje to moje samotne życie. Bo gdy odetniesz się od bólu, twoje osiągnięcia nie znaczą już nic. Rozczarowania są tylko: „cóż, trudno”. Miłość jest chłodna. Radość pusta. Smutek — wydrążony.
Nie czuć nic — to być niczym.
Ani dla siebie, ani dla tego świata.
To że nie jest łatwo mówi każda z moich blizn