todays bird
Monterey Bay Aquarium
🩵 avery cochrane 🩵
Cosmic Funnies
ojovivo

Jar Jar Binks Fan Club
Noah Kahan

Love Begins
noise dept.

Andulka
Xuebing Du
Fai_Ryy

pixel skylines
The Stonewall Inn
d e v o n

Game Changer & Make Some Noise

gracie abrams
cherry valley forever
NASA

shark vs the universe

seen from Bangladesh

seen from Germany
seen from Dominican Republic

seen from Belarus

seen from India
seen from China

seen from United States

seen from Argentina

seen from United States
seen from Bangladesh

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from Canada

seen from Malaysia
seen from Algeria

seen from Malaysia

seen from Italy

seen from Australia
seen from Bahrain
@sins-eater
Czy ten Pan i Pani...
💕
Podsumowanie października
🍂 Byłam z bratem i ojcem na meczu, który Medaliki wygrały :)
🍂 Zaliczyłam jeszcze kilka randek z Marchewką między innymi byliśmy w kinie, a potem wpierdalaliśmy (a bardziej on wpierdalał, ja jadłam) eski pod altaną nad zalewem oraz (zupełnie niepotrzebnie) zabrałam go i jego psa na spacer socjalizujący. A potem się z nim pożegnałam. (zdjęcie lampy w kina, bo urocza 😅)
🍂 Walter zaczął dziwnie się zachowywać oraz mieć problemy ze stawami. Niestety... Nadeszło nieuniknione. Był na przeglądzie, miał robiony rozszerzony pakiet badań krwi - wszystko w normie, a na stawy kupiłam mu odżywkę dla koni.
🍂 Pojechałam do mojej ulubionej L. 🧡 (córka mojego przyjaciela/byłego, 14 lat). Ogarnęłyśmy groby jej prababci i babci (i zarazem mojej ukochanej drugiej mamy), a potem pojechałyśmy do jej starego i jego nowej rodziny. Było rodzinnie, głośno i wesoło. Cudowny dzień.
🍂 Moja mama odwiedzała w woj. Opolskim moją babcię, więc też tam pojechałam na niecałe 2 godziny (czyli tyle ile droga w jedną stronę xD). Przynajmniej na trochę je zobaczyłam.
🍂 Z Koźla odebrałam ziomka, dawnego kolegę z wojska. Przyjechał zobaczyć piękno Jury (i jak to chłop pewnie liczył jeszcze na coś, zresztą można się było zorientować po sugestiach i zalewaniem komplementami). Przeziębiłam się, trochę niekomfortowo się czułam, goszcząc go, ale mój cel osiągnięty - zakochał się w Jurze (jego cel - oczywiście że nie xD). Głównie to rozmawialiśmy i szwendaliśmy się po skałkach, a o 20 już chodziliśmy spać (a przynajmniej ja xd). Pojechał do domu dzień wcześniej.
🍂 Rodzice dzieciaków, którymi się opiekuje zaprosili mnie na wspólną, rodziną wycieczkę ze zwiedzaniem okolicy. A, no i wprosił się jeszcze jeden ziomek, którego poznałam dzięki nim (szukał partnerki na wesele) i wychodzi na to, że chyba mu się spodobałam. Czy on mi? Nie wiem... Potem dzwonił czy jeszcze gdzieś pójdziemy, ale już byłam zmęczona. Najpsia jest za tym bym teraz ja coś zaproponowała, a ja nie wiem, bo nie chcę też robić nadziei jak Marchewce.
🍂 No, jak już niektórzy z Was wiedzą nawiązałam kontakt z D. W sumie wiele razy długo rozmawialiśmy, a nawet się widzieliśmy. Nie żałuję.
🍂 W końcu udało mi się Halloween! Udało mi się, czyli kupiłam dużo przysmaków dla dzieciaków, sama się przebrałam i czekałam. 3 lata temu nikt nie przyszedł, 2 lata temu sama łaziłam poprzebierana po chatach xD, więc mnie nie było w domu, a rok temu byłam w pracy. W tym roku też chcieli bym przyszła, ale powiedziałam NI CHUJA. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Tamtym dzieciakom sprawiam radość regularnie, czas na moje miejscowe. xD Gdy tylko usłyszałam na dworze hałas, jak pojebana zaczęłam zapalać wszystkie światła w domu i krzyczeć: "JESTEM W DOMU, JESTEM!" XD Przyszła grupa 10 dzieciaków. Chytre to takie, że nawet te pasztety wzięli. <3 I podjarali się, że też jestem przebrana. Powiedzieli, że jestem najlepszą panią na wsi (ale to było poprzedzone moim pytaniem, więc chyba się nie liczy).
U mnie od dwóch dni leży śnieg, a ja dalej myślami jestem w pięknej polskiej, złotej jesieni 🍂
Jeszcze trochę jesieni, walteryzowane 🐕🦺🍂
24/01 Ciąg dalszy
Gdy towarzystwo zaczęło się rozchodzić poszłam jeszcze porobić zdjęcia PRZEPIĘKNEJ okolicy i jeden gościu mnie zagaił. O fotografowaniu, potem przeszło na piękno Ojcowa i mówiłam mu, że mam w aucie listę miejsc gdzie chcę jeszcze podskoczyć, a gdy mu wymieniłam jedno z nich to powiedział, że to tylko kawałek drogi stąd i może mnie zaprowadzić. Więc tak się przykolegował, ale w zasadzie to super wyszło, bo fajnie się gadało, choć ja jak to po pregabalinie pierdoliłam od czapy. 🤪
Doszliśmy do Bramy Krakowskiej. Legenda głosi, że ściany z roku na rok się do siebie zbliżają i gdy w końcu się ze sobą zetkną nastąpi koniec świata, stąd też po prawej stronie możecie zaobserwować symboliczne podpory z patyków:
I tak w sumie stoimy i stwierdziliśmy, że poszlibyśmy gdzieś jeszcze, a zaraz obok był szlak na Jaskinię Łokietka. Tutaj postąpiłam nieodpowiedzialnie, bo po tych tabsach zabiera mi zdrowy rozsądek, ale: przyszykowałam się na uroczystość i jeżdżenie autem, a nie na szwendanie się, a więc nie ubrałam moich magnumów tylko oficerki z... całkowicie płaską podeszwą. Ale doszliśmy do celu i potem też zeszliśmy inną trasą, liczba zaliczonych gleb: około 12. Nic się nie stało, poza tym że było baaardzo dużo śmiechu. Trasa była piękna:
A co do samej jaskini Łokietka, to może kojarzycie legendę: Władysław Łokietek, uciekając przed wojskami czeskiego króla Wacława II schował się w niej, a w ukryciu pomógł mu pająk, który zasłonił otwór pajęczyną, wprowadzając pościg w błąd. Do środka oczywiście nie mogliśmy wejść, ponieważ w zimę, hibernują tam nietoperze i to niezwykle ważne by nie zakłócać im spokoju, podeszliśmy tylko by zrobić zdjęcie samej bramy, która nawiązuje do legendy:
Pogadali, połazili, wymieniliśmy się kontaktami w razie innych wędrówek po Jurze. A jeszcze na zwieńczenie tego wszystkiego, gdy wsiadaliśmy do samochodów, obok parkingu na polu było stado sarn (a w pierwszą stronę widziałam 3 bażanty i jeden z nich nawet przeleciał mi drogę). <3 Wyładował mi się i aparat i telefon, a ten drugi nie chciał się ładować, bo przez te upadki w śniegu musiał się zamoczyć. Ale miałam taki świetny nastrój, że nawet mnie to nie ruszało, przecież trafię po znakach, jedyne czego żałowałam, że będę musiała słuchać znudzonych płyt, a nie puszczać muzykę z transmitera. xd tak to jest po pregabalinie, lekkoduch i naprzód. Szczerze mówiąc aż mi się ciężko pisało ten wpis i poprzedni, będąc w zupełnie już innym nastroju.
No i tutaj kilka jeszcze fotek przy okazji, ale niestety nie oddają piękna tej mieściny (zwłaszcza, że jeszcze wielu charakterystycznych i przecudnych punktów nie zwiedziłam, bo miałam ograniczony czas - Walter został sam w domu). Chciałabym Was zachęcić do Ojcowa, zwłaszcza jak będziecie gdzieś w okolicach (woj. małopolskie), ale lepiej będzie jak wejdziecie po prostu w google grafikę. xd mimo to dodaję, bo co się mają zmarnować. XD
26/01 "Z czterech ścian wybiera człowiek jedną, tę z oknem."
W nocy koszmary, po nich już raczej do snu szybko nie wrócę. No to pół dnia w lękach, a cały - jak zwykle - w dojmującym poczuciu winy. Do tego drażliwość, momentami wręcz wkurw. Każda z tych emocji nie jest efektem czegoś konkretnego z teraźniejszości, to bardziej echo przeszłości. Bez terapii mi się wszystko nasila... Byle do sierpnia (jak wszystko się uda).
Miałam wolne, jak trochę doszłam do siebie to jeszcze szybko by zdążyć przed zachodem, pojechałam z Walterem na mini-wycieczkę.
Weszłam na górę podziwiać zachód słońca, a Walter grzecznie stróżował:
Z góry takie widoki:
I jeszcze kilka fot:
Aktywność fizyczna: 1 h trening Ilość kroków: 11 tysięcy Ilość i godziny snu: 5 h (1-6) Wypita woda: 1,5 l Dobre makro: ✅ Mały deficyt: ✅ Poranna rutyna: ❌ Sprzątanie: ❌ Szczotkowanie ciała: ❌ Pielęgnacja: ❌ Higiena snu: ❌
25/01 Integracja
Źle zatytułowałam ostatni wpis, bo dałam datę dodania, a nie którego dotyczył dnia. Jestem dopiero na środzie. xD
Dalej źle śpię i budzę się z krzykiem, nastrój mam też kiepski. No i jestem ciągle wkurwiona i dodatkowo jestem wkurwiona na to, że jestem wkurwiona. Pogoda pasowała do mojego samopoczucia - było szaro i ponuro, lecz dzięki temu pięknie.
Oczywiście była z nami Havanka:
Pojawił się też Paweł:
A nawet dwa:
Zaczęły krążyć nad piesełami:
Jak się zniżyły to Havana jest spostrzegła i zaczął się pościg: Havana za Pawłami, Walter za Havaną:
I jeden ciągle im towarzyszył:
Potem Havana już kierowała się do domu, lecz na nas czekała:
A na koniec pojawiło się jeszcze dwóch psyjaciół:
Taka fotorelacja, bo i tak nic ciekawszego tego dnia się nie działo xd
Aktywność fizyczna: 1 h trening Ilość kroków: 7 tysięcy Ilość i godziny snu: 3 h (4-7) Wypita woda: 2,5 l Dobre makro: ✅ Mały deficyt: ✅ Poranna rutyna: ✅ Sprzątanie: ❌ Szczotkowanie ciała: ✅ Pielęgnacja: ✅ Higiena snu: ❌
Ostatnio na spacerach prowadzi Walter. Wcześniej aż tak nie miał, a teraz jak wchodzimy do lasu to cały czas morda na ziemi i tropi. Trzeba przyznać, że fajne miejscówki znajduje. :)
Kocham ten dźwięk. <3
W lesie pieseły, a w mieście na Wsi z Prawami Miejskimi:
Kaczki na Warcie 🫡
Wiem, że już wszyscy żyją nadchodzącą wiosną, ale mam jeszcze trochę zdjęć zimy. ❄️
Kłamałam 🤭
Ostatni zimowy 🥲
Gapisz się mojej siostrze na tyłek?