Doszłam aktualnie do takiego momentu, że boję się pić wodę z cytryną, boję się, że od tego przytyje. To chore

Kiana Khansmith
Jules of Nature
will byers stan first human second
Claire Keane
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
KIROKAZE

Kaledo Art
todays bird
Cosimo Galluzzi

@theartofmadeline
wallacepolsom
No title available
noise dept.

tannertan36
hello vonnie
Xuebing Du
h
TVSTRANGERTHINGS
ojovivo
Stranger Things

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Belgium

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Netherlands
seen from United States

seen from United Kingdom

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from United Kingdom

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States

seen from Barbados

seen from United States

seen from United States

seen from Malaysia
@skaza0
Doszłam aktualnie do takiego momentu, że boję się pić wodę z cytryną, boję się, że od tego przytyje. To chore
Anoreksja to nie jest wasza przyjaciółka. uciekajcie od niej jak najdalej. zniszczy was doszczętnie. was i waszych bliskich.
mój organizm chyba już nie potrzebuje jedzenia. mdli mnie na jego widok, zapach. potrafię dosłownie zwymiotować jak je poczuje. boję się tego co się ze mną dzieje.
to satysfakcjonujące jak ludzie się na mnie patrzą z przerażeniem w oczach, jakbym miała się zaraz połamać, zemdleć, przestać oddychać. Te sytuację uzależniają, powodują, że chce więcej.
chce zacząć jeść, ale boję się przytyć. boję się, że jak przytyje będę postrzegana jako obiekt seksualny. nie chcę tego
nie jedz, wszystko się ułoży, tylko kurwa nie jedz
nie jem, nie dlatego, że boję się przytyć itp. nie jem bo boję się, że gdy zacznę jeść ludzie zaczną mnie postrzegać jako obiekt seksualny. nie jeść jest bezpieczniej, jesteś wychudzona, odtrącasz ludzi swoim wyglądem, nikt cie nie pożąda.
27kg
28.01.22
Na diecie gubi się nie tylko kilogramy, ale też siebie, zatracasz się w tym, bo twoim życiowym priorytetem staje się cel, by schudnąć jak najwięcej, po czasie jemu podporządkowuje się całe życie.
prawie umarłam
nie rozumiem ludzi którzy boją się upaść, być na dnie. tam jest łatwiej, jesteś sam ze sobą, nikt cie nie dręczy, a jedynym minusem jest to, że prawdopodobnie jesteś już stracony.
Mam wrażenie, że coraz więcej w życiu tracę. Panicznie już boję się samotności, bo to właśnie "pustka" najbardziej przyciąga chorobę.
śmieszą mnie postu typu "wróciłam po długiej przerwie", "znowu przytyłam", "muszę się ogarnąć", "musiałam zjeść bo mama patrzyła". Nic nie musiałaś, zjadłaś bo tego chciałaś, mama nie wpychała ci jedzenia do ust, ty sama je wkładałaś, a przytyłaś tylko w z własnej woli. ty jesteś temu winna, że jesz i tyjesz, nikt inny.
Wyciągam z wody dłoń. Jest jak kłoda. Gdy wkładam ją do wody, staje się jeszcze większa. Ludzie widzą kłodę i nazywają ją gałązką. Krzyczą na mnie, bo nie potrafię zobaczyć tego, co widzą oni. Nikt nie umie mi wyjaśnić, dlaczego moje oczy działają inaczej niż ich.
max 200 kcal na dzień i 40k kroków jest piękne
jestem w takim stanie, że nie mam siły wejść po schodach z jakimkolwiek ciężarem. mam coraz mniej sił.
może przesadziłam?
jedyne co słyszę na terapii:
"powinnaś być w szpitalu"
"niedługo umrzesz, jak nie zaczniesz jeść"
"daj sobie pomóc"
ile jeszcze można tego słuchać? nie chce pomocy, muszą to zrozumieć