Pierwszy post z tego co wiem powinien być wprowadzający , powinien być lekkim, łatwy i przyjemny ale czy musi ? Chciałabym by ten blog był moimi zapiskami wspomnień ,sytuacji , spisem wydarzeń w moim życiu do których wrócę za rok, dwa ,piętnaście ..
Czy nie jest pięknie mieć je dwa razy w roku ? Jedna i druga data jest tak samo ważna , przyszłam na świat w 1987 roku a odrodziłam się w 2006, chwile po świętach wielkanocnych (19 kwiecień) gdy wróciłam do internatu , wtedy wszystko się zaczęło..
Gorączka,której nie można zbić żadnymi tabletkami, rano zamiast do szkoły , poszłam na busa by wrócić do domu. Pamiętam że wsiadłam do tramwaju a przy stacji ocknęłam się leżąc na podłoże , chyba zemdlałam nie wiedziałam co się dzieję a ludzie jakby mnie nie widzieli :( - szybko wysiadłam , w głowie miałam jedną myśl , żeby wsiąść do busa, podróż trwała standardowo jakąś godzinę a na końcowym przystanku odebrała mnie mama , jadąc ze mną od razu do lekarze dyżurnego , “o ma córka wysypkę to pewnie po paracetamolu uczulenie “ zastrzyk w tyłek i wyjazd do domu..
Kolejna klatka świadomości - kładę się do łóżka, po jakimś czasie przychodzi mama bym usiadła do komputera i wysłała prace z polskiego na zaliczenie ostatniej klasy w LO A za niecały miesiąc matura .. i wtedy mój umysł zaczyna się na dłużej wyłączać , świadomość przeplata się z relacjami rodziny co się działo ..cyk - zjechałam z krzesełka przy biurku , cyk - widzę swoje buty i czuje że znoszą mnie rodzice ze schodów mówiąc żebym ruszała nogami , cyk - jestem w samochodzie , każą mi się przesunąć ..nastaje całkowita ciemność , już od niedługiego czasu nie wiem co się dzieje ..
Dowiedziałam się po wszystkim że chyba ktoś nade mną czuwał - powrót do domu , mama która nie zostawiła mnie w łóżku na noc, gdy trafiliśmy na SOR jedna Pani dr stwierdziła że jak jestem przed maturą to na płukanie mnie bo pewnie najadłam się jakiś proszków i na oddział na obserwację , ale wtedy ukazała się ona moja dr rodzinna która zna mnie od pieluchy i od razu kazała mnie wnieść do gabinetu (krzycząc że ja nie jestem z tych) podniosła mnie za sztywny kark..wyszła, zadzwoniła po karetkę , podała leki , zabrali mnie na oddział zakaźny w Szczecinie .Gdy tam trafiłam już w pasach ,krzycząc,płacząc do mamy że jej nienawidzę że, chce by mnie odwiązali, a ona usłyszała od pielęgniarki “ona nic nie będzie pamiętała , niech pani nie płaczę , wierzy Pani w Boga? jeśli tak to proszę się teraz modlić “
Ocknęłam się po paru dniach , leżałam w szpitalu prawie miesiąc , kroplówki , zastrzyki , brak żył i rozpoznanie - SEPSA, ZAPALENIE OPON MÓZGOWYCH I ZAPALENIE MÓZGU ... ale radość ogromna- matura zaliczona , i ten czas kiedy wiesz że Twoja mama przyjeżdżała codziennie siedząc przy łóżku , tata który pracuje choć z pewnością wolałby być przy mnie, tak tak dostałam drugą szanse by niczego nie spierniczyć i cieszyć się życiem !
A po wakacjach zaczęłam studium medyczne na kierunku Technik Elektroradiologi , od tamtej pory w szpitalu jestem dziennie :)