Bezradność jest zabawna. Patrzysz, jak wszystko się sypie i jedyne co możesz zrobić, to zrobić sobie herbatę i dalej funkcjonować.

@theartofmadeline
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Sade Olutola
Cookie Run:Kingdom Official!
todays bird
Fieri Frames
Phantogram Three
No title available
I'd rather be in outer space 🛸
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
RMH
Not today Justin
Noah Kahan
noise dept.
Lint Roller? I Barely Know Her

Product Placement

Kiana Khansmith
The Bright Sessions
sheepfilms

roma★

seen from Malaysia
seen from Portugal
seen from United States
seen from United States

seen from Germany
seen from Austria

seen from Indonesia
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Germany

seen from Australia

seen from New Zealand
seen from Türkiye

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Brazil
seen from Russia
@skrzywdzona
Bezradność jest zabawna. Patrzysz, jak wszystko się sypie i jedyne co możesz zrobić, to zrobić sobie herbatę i dalej funkcjonować.
Największy chaos często siedzi w ludziach, którzy mówią wszystkim, że „jest dobrze”.
Smutek nie krzyczy on siada obok,jak ktoś znajomy,kogo nie pamiętasz, ale czujesz.
Rozlewa się powoli,w szczelinach między myślami,w niedokończonych zdaniach,
w spojrzeniach, które gasną za wcześnie.
Czas przestaje być linią,raczej ciężarem,
który trzeba przesuwać z chwili na chwilę.
I nawet nadzieja,jeśli się pojawi,
ma cichy głos jakby bała się, że ją usłyszysz.
Był przyjacielem rodziny. Zawsze miły i opiekuńczy. Budował zaufanie, stopniowo się zbliżając. Bez podejrzeń. Był taki dobry... Miał czas gdy rodzice byli zajęci, zabierał do cukierni, na lody czy zapiekanki. Graliśmy razem w gry na jego laptopie, oglądaliśmy filmy. Chodziliśmy na spacery, zabierał mnie swoim autem na wycieczki.
Zaczął być zbyt miły, zbyt blisko.
Aż pewnego dnia, gdy byliśmy sami w mieszkaniu zaopiekował się mną zbyt mocno.
Potem była już tylko krew cieknąca po moich udach, ból i strach.
"Nie mów nic nikomu. Nikt ci nie uwierzy, bo masz 11 lat. Dzieci lubią wymyślać. "
STRACH.
Czuję go w każdym spojrzeniu mężczyzny. Nawet przypadkowym. Każde „przyjazne” słowo wywołuje w moim ciele alarm.
Chcę zamknąć oczy, uciec do ciemności, gdzie nikt nie może mnie znaleźć.
Każde wspomnienie to ostry kamień pod stopami. Chcę iść dalej, ale każdy krok wbija go głębiej. Nikt nie wie, jak wygląda strach w środku, kiedy wszyscy widzą, że uśmiecham się normalnie.
Noszę w sobie zimę, która nie chce odejść.
Śnieg przykrył wszystko, co kiedyś było ciepłe.
I choć próbuję rozpalić w sobie ogień,
on gaśnie, zanim zdąży naprawdę zapłonąć.
Czasem zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś poczuję się bezpiecznie. Tak naprawdę. Bez napięcia, bez czujności, bez tego ciągłego sprawdzania, czy wszystko jest w porządku.
I coraz częściej myślę, że to niemożliwe.
Najgorsze nie jest to, co pamiętam.
Najgorsze jest to, czego nie potrafię zapomnieć.
Bo to nie są tylko obrazy — to uczucia, które wracają razem z nimi.
Strach, wstyd, ból, bezradność. Zawsze razem.
Są dni, kiedy prawie wierzę, że jest lepiej. Że to już tylko wspomnienie, coś odległego.
A potem wystarczy sekunda — jedno skojarzenie — i wszystko wraca.
Jakby to nigdy się nie skończyło.
Nie wiem, czy da się to naprawdę zostawić za sobą. Może niektórzy po prostu uczą się żyć z czymś, czego nigdy nie powinni byli przeżyć.
Najgorsze są momenty zwyczajne. Dźwięk kroków za plecami. Zbyt bliska obecność kogoś obcego. Nawet zapachy potrafią nagle cofnąć mnie tam, gdzie nie chcę wracać. I wtedy znów jestem tą samą małą dziewczynką — z łzami płynącymi po policzkach, bez wystarczającej siły, aby się obronić.
Czasem mam wrażenie, że moje ciało już do mnie nie należy. Jakby ktoś zostawił na nim niewidzialne ślady, których nie da się zmyć, choć próbowałam wszystkiego — ciszy, czasu, zapomnienia. Nic nie działa.
Zostajesz sam ze swoją wersją życia, która nigdy się nie wydarzy. Ona nie znika. Siedzi gdzieś obok, jak cień — lepsza, pełniejsza, taka, której już nie dotkniesz. I im bardziej próbujesz o niej zapomnieć, tym wyraźniej widzisz, jak bardzo zawiodłeś samego siebie.
A potem przychodzi najgorsze: moment, w którym przestajesz marzyć. Bo wiesz, że kolejne marzenie to tylko kolejna rzecz, która kiedyś będzie boleć.
Z czasem uczysz się żyć obok niespełnionych marzeń. Noszić je jak ciężar, którego nie da się odłożyć.