Twój dotyk jest dla mnie lekarstwem, Dzięki Bogu, że w końcu mnie złapałeś, Jeśli teraz mnie puścisz, już nigdy nie wstanę. Musisz wiedzieć, że jestem dla siebie zła. Nie dbam o życie, nie słucham swoich myśli. Moje ciało nie reaguje na bodźce. A moje słowa już od dawna brzmią dla mnie jak bełkot. Nienawidzę ciszy, która co wieczór mnie otacza. Utknęłam w jakiejś ciasnej klatce. Miotam się i szukam wygodnej pozycji. Brakuje mi chęci, żeby wyrwać się z letargu. Dlatego cieszę się, że mnie złapałeś, Wziąłeś do swojego serca, jestem przy Tobie. Pokładam w Tobie wszystkie moje nadzieje, Ale jednocześnie chcę nas całkowicie zniszczyć. Szczęście to obce uczucie. Musisz utrzymać nasz ciężar, Nasze wspólne nieszczęście. Naszą niewiedzę. Bo jeśli upadniemy, Ja zostanę na ziemi. Twój dotyk jest dla mnie lekarstwem, Dzięki Bogu, że w końcu mnie złapałeś, Jeśli teraz mnie puścisz, już nigdy nie wstanę.










