11 Poznań Półmaraton
Plan: półmaraton
Wykonanie: półmaraton (21,0975km)
To był bardzo ważny bieg. Sprawdzian formy przed maratonem. Co mi powiedział? Bardzo wiele.
Warunki na trasie: dziki tłum do 5 kilometra. Dosłownie. Trzeba było usuwać zawalidrogi. Ludzie, którzy nie wytrzymywali tempa na 1:55 byli koszmarem. Zające musiały ostro torować sobie drogę, a my biegnący na 1:55 wraz z nimi. Nie przewidziałam tego faktu i niestety straciłam na to część energii.
Na pierwszym wodopoju na 5 kilometrze oblałam się słodką, truskawkową woda mineralną. Kolejny koszmar - nie dość że spocona to jeszcze słodka i lepiąca się. Zakleiło mi oczy na kilka sekund, a tu zaraz była agrafka na Grunwaldzkiej... Szukam zajęcy, ludzi nie widzę... Na szczęście na tym koszmary się skończyły.
Po 5 kilometrze zaczęło się przerzedzać. Do 10 km maruderzy odpadli. Biegliśmy już bez konieczności walki na łokcie. Po 10km na wysokości Hetmańskiej zaczęłam przyspieszać. Czułam, że mogę, mimo że było już bardzo ciepło. Zupełnie inna temperatura i cieplejsze słońce niż w Kościanie. Raczej przeszkadzała niż pomagała. Zające mówiły, żeby na Hetmańskiej wykorzystać spadek i nadrobić to, co się straci na ostatnich 3km na podbiegu od Garbar do mety. To tak zrobiłam. Niestety na Drodze Dębińskiej trzeba było się usuwać, bo karetka jechała do mdlejących... Ale zasadniczo tam już było najlepiej. Zero tłoku, mijałam sporo słabnących ludzi. Na ostatnich 3km właściwie już bez szarżowania, tylko trzymanie tempa, żeby nie osłabnąć. Udało się :)
Dobrze rozegrany bieg, dobre, stabilne tempa i międzyczasy. W Poznaniu było zupełnie inaczej niż w Kościanie, ale Negative Split powiódł się pomimo temperatury mocno dodatniej i ostatniego wzniesienia przed metą. Dobrze udało mi się trzymać tempo, to mnie cieszy. Nie przybiegłam na trupie i nie padłam na pysk.
Co poprawić? Ludzi nie zmienię, ale w maratonie w Lublinie wystartuje najwyżej 700 ludzi, a nie prawie 11 000 jak w Poznaniu. Patrzec na to, co wylewam na siebie, bo truskawka mało mnie nie oślepiła. Wbiegłam na metę słodka jak cukierek. Muszę mieć grubsze skarpety i zaklejona całe stópki. Inna suplementacja, ale to juz omówiłam z Romanem klasykiem co i jak.
Poza tym bardzo dobrze strategicznie rozegrany bieg. Bez szarpania się, wszystko płynnie. I szybko. Nawet nie pamiętam środka trasy, kiedy przyspieszyłam. Bardzo szybko to zleciało.
Organizacja doskonała, catering na trasie na bogato: woda, izo, czekolada, woda, dextro (cóż to za chemikalia?!) - żyć nie umierać. Żarcie po - również. Ale to nie dziwne, bo MTP organizowały. Na trasie bardzo miły doping. 3 kapele metalowe :) Chciało mi się przy nich zatrzymać ;) Gdyby nie pierwsze bardzo męczące 5 km byłabym zachwycona :) Być może był to jeden z powodów dla którego nie udało mi się zbić życiówkę, ale i tak potwierdziłam utrzymanie formy sprzed pół roku. Dobry prognostyk, ale i tak do maratonu trzeba jeszcze duzo pokory mieć...
Czas: 1:54:31
Międzyczasy - tabelka w fotach
Miejsce w generalce: 4405 na 10974 uczestników, którzy bieg ukończyli. Miejsce w kategorii kobiet: 457 na 3086 które dobiegły do mety, miejsce w kategorii K40 - 85 na 689, które ukończyły. Zaryzykuje, że jest dobrze :)














