“Chyba żartujesz” parsknął śmiechem, przyglądając się mimice twarzy młodszego. Był przekonany o tym, że Taemin stroi sobie z niego żarty a namolne prośby które trwały od przeszło pięciu minut wyłącznie były motywowane chęcią ponabijania się z niego, ale gdy ten nie przestawał, zdał sobie sprawę z tego że mówi jak najbardziej poważnie. Widząc brak reakcji u niego, uśmiech zamarł mu na ustach a zamiast tego na twarzy wystąpił grymas niezadowolenia połączony ze zdeterminowaniem. Kręcił głową w przeczącym geście nawet nie starając się ukryć jak bardzo nie pasuje mu obrót sytuacji. “Słuchaj, ja wiem, że jestem dobry w naprawdę wielu rzeczach ale mój anielski głos nie mieści się w dziedzinie śpiewu” oświadczył w końcu, odpychając dłoń młodszego który od dłużej chwili próbował wcisnąć mu mikrofon do ręki. Rozpaczliwie szukał jakiejkolwiek możliwości która pozwoliłaby mu wymigać się od tego wszystkiego. Sprzęt od karaoke zdawał się zachęcać każdego kto tylko tu przyszedł a Jongsuk miał ochotę klepnąć się w głowę, nie mogąc uwierzyć jakim cudem jeszcze nie zdołał się domyślić, że to właśnie tutaj zostanie zaproszony przez jednego z wielbicieli wokalu. Problem polegał na tym, że jego umiejętnościom było daleko od przeciętności i istniało bardzo duże prawdopodobieństwo popękania szyb w całym budynku jeśli tylko spróbowałby podnieść swój głos do jednej z piosenek. “Mogę przebiec się w samych bokserkach po dworze, wcisnąć się w sukienkę, wejść do damskiej toalety, kupić Ci bananowe mleko, nie wiem, tylko błagam, nie każ mi tego robić przy ludziach.”