Ciężki lot - Acer vs Seriale?
Notka była pisana w trakcie lotu - z oczywistych przyczyn moge ją dopiero teraz przesłać :)
Według polskiego czasu jest jakaś 21:45
Miałam grać w gry jednak po dobrze ponad 32 godzinach bez snu skupienie się na czymkolwiek co wymaga myślenia jest... trudne (pisząc tą notkę robię błędy raz po raz - trzeba będzie to jutro poprawić). Pograłam chwile w Stardew Valley - zacna gra o której wiecej napisze później - ale już po chwili stwierdziłam, że nie... nie ma opcji... nie dam rady grać bo wymaga to odemnie za wiele (wsiadając do samolotu nie spałam już od przeszło 28 godzin).
Szczerze mówiąc plan na lot miałam taki:
Zmęczyć się wczesniej nie przesypiając nocy
Zapaść w głęboki sen zaraz po wejsciu na pokład
Jak się obudze i będzie jeszcze czas to pograć w coś fajnego.
Nie wyszło.
Sen zdecydował się mnie ominąć wiec musiałam znaleźć sobie zajecie. Niektórzy sugerowali w komentarzach na FB, że w samolocie o wiele lepiej po prostu oglądać filmy lub seriale i własnie o tym będzie ta notka. A dokładnie o jednym serialu: Najnowszym sezonie Z Archiwum X - który własnie dokończyłam.
Wpierw technicznie
Po pierwsze odpowiedzmy sobie na pytanie czy mój nowy nabytek komputerowo-tabletowy dał radę odtwarzać bez problemowo filmy? Tak. Dał. Co prawda pliki były w 720p a nie 1080p jednak wyświetlane na 10 calowym monitorze wyglądały zacnie. Technicznie nie zaliczylliśmy żadnych wpadek w postaci przycięć czy rozjazdów na pomiedzy obrazem i dzwiękiem. Wszystko zagrało. Jeśli chcecie oglądać na tego typu sprzęcie seriale - nie widzę przeszkód. No dobra oprócz jednej. Znowu będę trochę jak zepsuta katarynka ale ta stacja dokująca daje mi nieźle popalić. Wcześniej miałam problem z chwilowym brakiem dostępu do danych przechowywanych na dysku dodatkowym. Teraz jest jeszcze lepiej - czasem mimo połączenia ten dysk nie jest wykrywany. Ech Acer... coś czuje, że będzie nas czekać niezła przeprawa. Szybki reset pomógł na tą przypadłośc ale umówmy się - to nie tak powinno wyglądac i tak... będę to wytykać.
A jak sama serial?
A wróćmy do tematu głównego czyli do X-Filesów. Nowy sezon jest jak przejażdżka kolejką górską bez trzymanki. Jest niezwykle krótki, ma tylko 6 odcinków a autorzy postarali się wrzucić tam wszystko co znamy z poprzednich części serialu:
Tajemnice
Spiski
HumorZjawiska Paranormalne
Wiezi między bohaterami
Rozterki moralne
Ratowanie świata
... i wiele, wiele innych. Przy tak niewielkim materiale do pracy takie podejscie do tematu wydaje się szalone ale o dziwo zadziałało. Tylko trzeba się do niego prekonać... lub nie oglądać tych odcinków jeden po drugim (tak... ehem ehem.... mądry polak po szkodzie ;) ).
Dlaczego?
Bo każdy z nich jest inny. BARDZO inny. Więc jesli oglądamy je jeden po drugim dochodzi do sytuacji gdzie po odcinku który daje mocno do zastanowienia i skłania do refleksji widz zostaje zaraz rzucony do pewnego rodzaju parodii/żartu (oczywiście nie pozbawionego własnego i całkiem głebokiego sensu.) i z początku musi się zastanawiać " O CO KU%#$A CHODZI?!".
Jak można się domyśleć, w moim przypadku większość odcinków oglądałam zaraz po sobie lub w niedługich odstępach wiec pierwszym wrażeniem z serialu było "O matko chcieli za dużo włożyć do tak małego formatu"... ale im dalej w las tym lepiej i koniec końców przekonałam się do formy którą wybrali twórcy.
Bo najważniejsze żeby serial zostawiał po sobie głód... a jeśli coś można pewnego powiedzieć o najnowszym sezonie przygód Muldera i Sucully to fakt że po obejrzeniu ostatniego odcinka w głwoie 90% widzów pojawi się "No dobra.... to gdzie kolejny odcinek... przecież oni nie mogli tego tak skończyć. Błagam. Dajcie więcej".
...
No dobra z tym błaganiem mogłam trochę przesadzić.
Tak czy inaczej... Nowe "Z Archiwum X" zdecydowanie na plus. Jeśli ktoś lubił stare sezony to serdecznie polecam.A tymczasem uciekam. Jeszcze 3 godziny lotu przedemną a Sezon Hannibala nr 3 czeka... Przypadek?
Nie sądze ;)
Trzymajcie się!
Czwórka













