"Fakty i Sekty 8"
Nabożeństwo? "Aby wzbudzić i podtrzymać wiarę członków w zjawisko Amwaya organizowane są szkolenia-spotkania, których ekstatyczna atmosfera i przebieg tworzą specyficzny rytuał, jakby „liturgię”, w której obiektem czci jest dolar. Przypomina to nabożeństwo. „Jeśli Amway jest sektą, to obowiązkowe cotygodniowe spotkania w kinie „Grunwald” stały się jej liturgią” - mówi były amwayowiec. Przy tym wszystkim szefowie firmy powołują się na ideę jakiegoś Boga, który nie jest na pewno Bogiem chrześcijan.
Grzegorz- (Nasz Mistrz, Guru i Najwyższy Kapłan w jednej osobie) rozpoczynając spotkanie zawsze w pierwszej kolejności zwraca się do osób, które pierwszy raz zdecydowały się na "podglądnięcie grupy od środka" i często mówi, że jeśli ktoś spodziewa się "modłów do mydła", lub "prania mózgu w proszku do prania", to niestety się zawiedzie
(ot, taka luźna dygresja).
Amway wydaje też swoje czasopismo pt „AMAGRAM”, które jest ich organem prasowym. W opinii niektórych osób gazeta przypomina charakterem „Strażnicę” - wydawaną przez Świadków Jehowy.
("W OPINII NIEKTÓRYCH OSÓB" - Uwielbiam takie "Fachowe" zwroty).
Jak podaje AI:
"Magazyn Amway: Przez dekady Amagram był oficjalną publikacją dla niezależnych przedsiębiorców Amway, zawierającą sukcesy liderów, opisy produktów i porady biznesowe"
Jestem "za młoda", by pamiętać Amagram, na potrzeby niniejszego artykułu szukałam wersji cyfrowej lecz nie znalazłam, więc nie mogę obiektywnie zaprzeczyć lub potwierdzić jak bardzo ma się on do "Strażnicy" Świadków Jehowy.
Co trochę dziwne, ostatnio przy okazji wizyty w kościele z powodu pogrzebu, ukazał mi się nie mały stojak na prasę, z jeszcze większą skarbonką na dobrowolną ofiarę. To co mnie zaskoczyło, to ilość możliwych pozycji do wyboru i tu pojawiło się pytanie.. Skąd ta "nagonka" na Świadków Jehowy? Skoro głoszą nauki Jezusa, oparte na miłości i przebaczeniu.
Niebezpieczeństwa sieci !!! Luis Samways w książce „Niebezpieczni namawiacze” („Dangerous Persuaders", wyd. Penguin Book 1994) pisze, że „Amway ma do ludzi podejście ewangeliczne, pyta, czego im brakuje w życiu i stara się zapełnić tę pustkę”. Pisze on też, iż „Amway jest o wiele bardziej podobny do fundamentalistycznej religii niż do przedsiębiorstwa bezpośredniej sprzedaży, z pieniędzmi jako Bogiem”.
W takich sytuacjach odnoszę wrażenie jakbyś wciąż żyli w średniowieczu, gdzie bogacić mogą się tylko wybrani (zapewne przez samego Boga), a plebs ma być biedny, pozbawiony marzeń, samobiczować się i "znać swoje miejsce".
(Ale to moje odczucie i nie musicie się z nim zgadzać).
Jack Levin, ekspert od spraw sekt w „American Journal” uważa, że Amway używa tych samych technik co inne grupy religijne. Zbiera ludzi w jednym miejscu we wspólnej sprawie, otacza psychiczną opieką, a charyzmatyczni liderzy wyznaczają drogę do życia. Prof. David Bromley z Uniwersytetu w Virginii w „Washington Post” nazwał Amway „religijno-sekciarskim ruchem społecznym”. Dostęp do niego jest ograniczony, wiąże się z inicjacją (wykupienie podstawowego pakietu towarów), członkowie grupy wierzą, że zbawienie osiągną tylko tu (sukces ekonomiczny), reszta świata błądzi bez celu, tylko ich ruch odbuduje właściwy porządek świata, a na czele grupy stoi charyzmatyczny lider.
Wrócę do autorytetu Pana Grzesiaka.
"Charyzmatyczny lider", osoba, która już przeszła drogę po której aktualnie stąpasz i chcę pomóc Ci ją przejść unikając niepotrzebnych błędów i frustracji. Mentor. Pan Grzesiak i Pani Żak (którą również mam zamiar w niedługim czasie tutaj przedstawić), jako ludzie sukcesu mówią otwarcie "Posiadanie mentora, który poprowadzi Cię za rękę jest niewyobrażalną pomocą w drodze do celu."
A tak trochę dygresyjnie - Jestem ciekawa co autor by napisał na temat charyzmatycznego liderstwa, manipulacji i propagandy w odniesieniu do poczynań Putina na Ukrainie lub gorętszych planów Trump'a w stosunku do Grenlandii.
Zdaniem również wielu innych religioznawców Amway łączy z grupą religijną wizja zbawienia, jednakże jest to próba stworzenia zbawienia pozareligijnego, które oznacza raj na ziemi. Również arcybiskup Józef Życiński, w liście do Marka Florczuka, dyrektora naczelnego w Polsce pisze, że największym problemem staje się dramat rodzin ponoszących bolesne konsekwencje działań prowadzonych przez Amway. Mówi on o „(...) zachowaniach niemożliwych do pogodzenia z etyką katolicką (...)”
Zapytam po raz kolejny, co jest złego w prowadzeniu satysfakcjonującego, dostatniego, a może i nawet ciekawego życia?
Skoro kościół/autor nie dopuszcza nawet możliwości "raju na ziemi", to według jakiej wizji powinnno wyglądać Nasze życie?
O ile założenia sprzedaży bezpośredniej nie są złe, to formy działalności sieci przypominają mocno intensywną indoktrynację. Wykorzystuje się tu szereg psychotechnik i manipulacji, np.: technikę „wspólnego wroga” - wszyscy, którzy nie są z nami są przeciwko nam. Wszystko to wiąże się jeszcze z nietolerancyjną postawą wobec innych. Sądzeniem, że będąc amwayowcem ma się monopol na prawdę. Może nastąpić tu wybuch agresji."
"Wybuch agresjii", "monopol na prawdę".
Powiedzmy, że ja urodziłam się jako wybuch agresji z monopolem na prawdę (potwierdzi to moja matka, mąż, dzieci i każdy kto zna mnie dłużej niż 30 lat) i dopiero teraz świadomie staram się tych cech pozbyć. To nie kwestia biznesu wyzwala takie zachowania, tylko cechy osobowości danego człowieka, środowisko w jakim się kształtował i wzorce z których czerpał dorastając.
A żeby zbytnio się nie rozpisywać w odniesieniu do obszernej "czerwonej treści", zapraszam na poniższy krótki seans, w którym zwykli ludzie opowiadają własne historie.
Oto fragment " Amwey'owej Czarnej mszy"












