Dziennikarka Adriana Rozwadowska przeprowadziła na łamach Wyborczej ciekawy wywiad z ekonomistą Marcinem Wrońskim. Wśród wielu ciekawych obserwacji (raczej bardzo umiarkowanych) padło tam takie stwierdzenie: “Myślę, że zdecydowana większość czytelników i czytelniczek zgodzi się, że dzieci powinny mieć taki sam start w życiu, niezależnie od tego, w jakiej rodzinie przyszły na świat”; Mogłoby się wydawać, że nic bardziej neutralnego powiedzieć nie można, że żyjąc w demokracji możemy spierać się o przeróżne rzeczy, ale to, że dzieci powinny mieć mniej więcej wyrównany start w życiu to takie minimum normy, z którą mogą nie zgadzać się tylko ludzie z patologicznymi zaburzeniami, albo jacyś otwarci zamordyści (na jedno wychodzi).
A tu zaskoczonko, lub raczej smutny jego brak. W komentarzach, idących już w setki, wylała się rzadko kiedy spotykana fala nienawiści - coś takiego ostatnio można było czytać chyba 5 lat temu, gdy do Europy płynęły syryjskie pontony uchodźców, a Polacy masowo, od stronic Wyborczej, przez Onet po Nacjonalista.pl fantazjowali o ich zatapianiu. Także tutaj wybiło prawdziwe bagno: aLe jAk To dZiEcI mAjĄ mIeć rÓwNe SzAnSe???!!!! - pytają oburzeni polscy liberałowie; To ja po to tyram, żeby jakieś obce bachory miały te same szanse, co moje pociechy?! Precz z ideologią takich samych żołądków!!! Precz z komuną! Zagonić menelstwo do pracy! Zatrzymać terror “wyrównywaczy szans”! Skąd bierzecie tych komuchów?!! Równe szanse dzieci, co to za hiperbolszewicka utopia?? Podniósł mi ciśnienie ten komuch! Cytować można w nieskończoność.
Ci sami ludzie będą za chwilę lamentować jak to w Polsce ginie wolność i zachodzić w głowę czemu ta “ciemna tłuszcza” głosuje na PiS. No cóż, droga liberalna patologio, PiS jest równie patologiczny jak Wy, ale chociaż umie udawać przed ludem i sypnąć z pańskiego stołu, w przeciwieństwie do Was. Ze wszystkimi okropieństwami pisowskiej bandy, strach pomyśleć co stanie się, gdy do władzy dojdą ci niewyżyci darwiniści społeczni, którzy najchętniej wybudowali przez środek kraju mur oddzielający zamożnych od biedoty - to by była ich wymarzona demokracja, a na deser sypnęliby może łaskawie kompromisem aborcyjnym - oczywiście jeśli jaśnie pan biskup pozwoli. A tymczasem szable w dłoń i komucha goń! Retoryka tego (anty)społecznego raka w postaci lisów, gadomskich i innych balcerowiczów, jego antylewicowe zacietrzewienie, naprawdę niewiele odstaje, a czasem wręcz prześciga paranoje neofaszystów. Nie należy mieć wątpliwości, że w przypadku kryzysu, gdy ich pozycja będzie zagrożona jakiegoś rodzaju buntem społecznym, bez chwili zawahania wejdą w sojusz z najbardziej brunatnymi kumplami - co historia pokazywała wiele razy.
Najzabawniejsze jest to, że wszystkie cechy, które liberałowie z pogardą przypisują “hołocie”, “ciemnemu ludowi”, “pięćset-plusom”, to są ich własne cechy. Chciwość do granic, nienawiść do innych od siebie, nieróbstwo. Byle jak najwięcej zabrać do swojej kieszeni, byle się nie podzielić, byle zostało w rodzinie i nie daj Bezosie, nie skapnęło do innych. Te mechanizmy wyparcia są znane od wieków, na tej samej zasadzie biali kolonizatorzy przypisywali tubylcom dzikość, okrucieństwo, wiarę w religijne zabobony itd., a były to dokładnie ich własne cechy. Ale to już inny temat, polecam poczytać Achillesa Mbembe.
Na całe szczęście pełne frustracji przebąkiwanie polskich liberałów to już pieśń przeszłości. Od kilku lat w światowej ekonomii dokonuje się historyczna zmiana paradygmatu, w której liberalne teorie o niewidzialnej ręce rynku, skapywaniu bogactwa, postrzeganiu każdej osoby za chodzące przedsiębiorstwo itp. - są traktowane jako niepoważne bajki, za to wiele uwagi poświęca się negatywnemu wpływowi nierówności, niezbędności państwowego interwencjonizmu, różnym formom gwarancji zatrudnienia, czy eksperymentom z podstawowym dochodem gwarantowanym. Ale w tym kraju pewne rzeczy są nieuleczalne. Tak jak pisowiec, choćby wprowadzono tu monarchię religijną z kościelną władzą (już wkrótce xD), nadal będzie krzyczał jak to religia jest w kraju deptana i prześladowana, tak samo twardogłowy liberał, choćby firma go przetyrała, zwolniła i wywaliła bez pensji, będzie ubolewał jak to zły komunis terroryzuje jego biednego szefa.Cała nadzieja, że Lewica i lewicowe ruchy społeczne nie dadzą wciągnąć się w toksyczne bagno szturchańców między tymi dwoma rakami i będą konsekwentnie robić swoje. Z ludźmi i dla ludzi.
















