KRAKÓW
You have time till end of January to see my exhibition in Arteteka!

seen from United States

seen from Australia
seen from Japan

seen from Estonia

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Georgia

seen from France
seen from Argentina
seen from Romania
KRAKÓW
You have time till end of January to see my exhibition in Arteteka!
#386 subiektywnie o 4 Krakowskim Festiwalu Komiksowym
W sobotę do południa wybrałem się do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej na 4 już Krakowski Festiwal Komiksowy. Była to moja pierwsza styczność z tą imprezą i muszę przyznać, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Świetne miejsce, czyli trzypiętrowy budynek Arteteki, ze sporą ilością przestrzeni. Dużo atrakcji oraz tłumy ludzi, które tylko potwierdziły, że warto było wyjść z domu w tą deszczową sobotę.
Na miejscu pojawiłem się jakoś po 11, czyli byłem w sumie od samego początku. Najpierw zwiedziłem cały budynek i zorientowałem się co i gdzie się odbywa. Następnie postanowiłem zwiedzić część targową, gdzie wystawiało się kilka sklepów i wydawnictw. Z racji tego, że raczej wszystko kupuję na bieżąco, to z całej imprezy wyszedłem tylko z dwoma komiksami. Co jak na mnie bardzo skromnie. Przy okazji tak w ramach ciekawostki, pierwszy raz kupiłem jakąś nowość za cenę większą od okładkowej. No ale różnica nie była spora, a Stephen Collins od razu wrysował mi piękną ilustrację z autografem, więc było warto dać te kilka groszy więcej.
Chwilę później udałem się na pierwsze spotkanie autorskie z Jakubem Sytym i Przemysławem Surmą, którzy opowiadali o swojej pracy nad Kubatu. Jest to ich komiks skierowany dla dzieci, a wydany dzięki zajęciu trzeciego miejsca w konkursie im. Janusza Christy. W sumie niczego się nie spodziewałem po tym spotkaniu, a bardzo miło spędziłem czas. Przy okazji dowiedziałem się jak powstaje taki komiks. Miałem również wgląd w scenariusz i w dużej mierze rozrysowany już drugi album tej serii oraz poznałem historię jak wygląda współpraca z tak wielkim wydawnictwem jak Egmont.
Następne spotkanie z Tomaszem Samojlikiem miałem w planach od samego początku. Co ciekawe, nie przeczytałem jeszcze nic tego autora. Jednak teraz jestem pewien, że przy następnych zakupach zamówię sporo jego tytułów. Ten człowiek mnie po prostu oczarował. Za dnia naukowiec, a po nocach twórca komiksów, książek dla dzieci i wielki popularyzator wiedzy przyrodniczej. Człowiek mówiący z taką pasją o przyrodzie i wszelkich swoich projektach, że to musi się przekładać na świetne książki i komiksy. Do tego opowiadający o swojej pracy w arcyciekawy sposób i bardzo często z humorem. Od spotkania pana Tomasza będę mu bardzo kibicował i wspierał swoim portfelem.
Następnie w planie miałem prelekcję Joachima Tumanowicza pt. New Universe - uniwersum Marvela zamiecione pod dywan, które zapowiadało się bardzo ciekawie. Tylko niestety trafiło mi się miejsce, z którego nie widziałem slajdów będących integralną częścią wykładu. Z tego powodu odpuściłem i poszedłem na spotkanie z Demem. Jego fenomen jest dla mnie dość spora zagadką i tylko niektóre jego komiksy uważam za udane, ale widać jestem w mniejszości. Ilość widowni będąca na spotkaniu z nim była bardzo imponująca. Chyba śmiało można je nazwać najbardziej obleganym z całego festiwalu. Dobrze więc, że został zaproszony. W końcu to goście przyciągają najwięcej odwiedzających. Ja sam wytrzymałem raptem z 5 minut, ale cała reszta wyglądała na szczęśliwą i w pełni zadowoloną.
Po tym spotkaniu uznałem, że już czas udać się do domu. Może nie zabawiłem długo, ale nawet te kilka godzin pozwoliło mi się świetnie bawić. Cała impreza została bardzo dobrze rozplanowana, ponownie muszę wspomnieć o świetnym wyborze miejsca. N ie zabrakło też atrakcji dla najmłodszych, którzy może kiedyś będą następnym pokoleniem czytelników naszych ulubionych komiksów. Poza tym była to impreza gdzie każdy z nas spokojnie znalazłby coś interesującego dla siebie. Było miło, zabawnie, czasem pouczająco, a dzięki świetnym cosplayerom każdy mógł poczuć się choć przez chwilę jak superbohater. Na poprzednich edycjach jakoś nie mogłem się pojawić, ale od teraz będę już specjalnie rezerwował czas na tą imprezę. Oby tylko odbywała się regularnie w jakichś przybliżonych terminach.
[gallery columns="4" link="file" ids="3893,3894,3895,3896,3897,3900,3898,3899"]
Playstation, komiksy i streetart w bibliotece? Tak – Arteteka.
Od trzech dni w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie działa Arteteka czyli biblioteka na miarę XXI wieku. Na 800 m2 czeka na nas około 20 tysięcy materiałów pogrupowanych w trzech działach: Muzyka, Obraz i Słowo. Różnorodność tego z czego możemy korzystać w każdym z poszczególnych działów jest imponująca. Płyty CD i DVD z muzyką i filmem, masa e-booków, zbiory zdjęć, specjalistycznych czasopism czy komiksów to tylko niektóre atrakcje. W niedługim czasie Arteteka ma zostać wzbogacona o cyfrowe zbiory streetartu i kolekcję gier na konsolę Playstation.
Oczywiście instytucja dysponuje również samą konsolą jak i bardzo nowoczesnym sprzętem: komputery all-in-one (ekran dodtykowy), czytniki e-booków, tablety i odtwarzacz Blue-Ray. Do dyzpozycji oddane są także tablety graficzne wraz z profesjonalnym oprogramowaniem. Jednym słowem – jest z czego i na czym korzystać. Arteteka jest z założenia także miejscem spotkań, wykładów i warsztatów także czekamy na nie z niecierpliwością!
Myślę że jest to świetna inicjatywa o wysokim poziomie wykonania. Arteteka ma tą przewagę nad tradycyjną biblioteką że bardziej odpowiada wymaganiom współczesnego odbiorcy. Coraz więcej z nas porzuca myśl o pójściu do biblioteki po interesującą nas książkę z uwagi na to, że szybciej i wygodniej jest ściągnąć ją z internetu (w sposób legalny czy też nie). Arteteka daje jednak możliwość darmowego dostępu do zbiorów które nie są tak łatwo dostępne w sieci. Dodatkowym atutem jest jej niekonwencjonalność i właśnie to może przyciągnąć do Arteteki osoby które wcześniej niechętnie korzystali ze zwykłych bibliotek.
W Artetece możnaby zatopić się na całe dni a nawet miesiące ale czas otwarcia jest ograniczony godzinowo – od 12 do 19 w dni powszednie. Całość mieści się obok bilioteki przy ulicy Rajskiej z wejściem od ulicy Szujskiego. Enjoy!
Krzysztof Piłacik - student I roku Zarządzania Kulturą i Mediami na Uniwersytecie Jagiellońskim;