Bitwa Warszawska 1920 roku nazywana również “Cudem nad Wisłą”, co zresztą przedstawia obraz powyżej. Skąd jednak wzięła się taka nazwa? Czy rzeczywiście w bitwie pomógł jakiś cud lub “boska opatrzność”? Osobiście jestem przeciwny przypisywaniu religii zasług za wydarzenia historyczne. Owszem wiara może być czynnikiem, który motywuje ludzi do walki, sprawia, że nie boją się oni śmierci. W wypadku jednak Bitwy Warszawskiej mamy do czynienia ze sprytnym sposobem użycia propagandy. II RP została tutaj postawiona jako obrońca chrześcijaństwa (zresztą nie po raz pierwszy) przeciwko hordom bezbożnych komunistów.
Gdyby jednak tak było, pod Warszawą nie walczyliby tylko Polacy, ale również inne narody. Zarówno Francja jak i Anglia tamtego okresu obawiały się rozprzestrzeniania rewolucji zapoczątkowanej w Moskwie. Ich wsparcie dla naszych wojsk było jednak znikome, udzielały one takiej pomocy, która miała wystarczyć tylko do obrony i nic więcej. Ponadto w większości przypadków tą pomoc musieliśmy sobie sami wywalczyć poprzez zabiegi dyplomatyczne.
Lato roku 1920 przyniosło kryzys w uzbrojeniu II RP, kredyty zostały wyczerpane a wojna trwała w najlepsze. Wtedy właśnie bolszewicy podeszli pod Warszawę i zagrozili stolicy kraju. Wiele zachodnich państw uważało, że jest tylko kwestią czasu kiedy Rosja bolszewicka dokona 4 rozbioru Polski. Liczebnie jednak przewyższaliśmy wojska bolszewickie zgrupowane w dwóch frontach.
Ponadto nie zostały uwzględnione problemy Rosji. Walczyli oni już daleko od swoich rodzimych terenów co wydłużyło linie ich zaopatrzenia. Ich dowództwo było rozbite pomiędzy wieloma konfliktami jakie panowały równocześnie w głębi kraju. Glównodowodzący armii czerwonej Michaił Tuchaczewski zwlekał z podjęciem ostatecznej ofensywy na Warszawę, i to dało czas do dokonania kontrofensywy, która przeszła do historii pod pojęciem “Cudu nad Wisłą”.
Ciężko jednak mówić tutaj o cudzie, było to przygotowane i dobrze zaplanowane przedsięwzięcie. Piłsudski wiedział, że aby powstrzymać pochód czerwonoarmistów na zachód musi zmienić formę prowadzenia działań z defensywnych na ofensywne. Stąd plan kontrofensywy, której efektem miało być wzięcie w kleszcze i zniszczenie frontu bolszewickiego. Jedynym nadzwyczajnym wydarzeniem jakie miało miejsce tuż przed bitwą Warszawską było przegrupowanie wojsk polskich, które odbyło się bez większych przeszkód ze strony bolszewików. Samo przegrupowanie było operacją na niewyobrażalną skalę, które zarówno od zmęczonych żołnierzy jak i dowództwa wymagało nadludzkiego wysiłku. Wszystko jednak poszło zgodnie z planem i 12 sierpnia 1920 roku wszystkie jednostki znajdowały się na zaplanowanych pozycjach.
Samą bitwę należy podzielić na 4 sektory (nie dotyczyła ona samej Warszawy a wręcz przeciwnie, Warszawa stanowiła w niej jedynie funkcję obronną): przyczółek wiślany, sektor nad Wkrą, sektor nad Wieprze oraz sektor przy granicy pruskiej.
Przyczółek wiślany znajdował się bezpośrednio przed Warszawą i był bardzo dobrze umocniony. Pozycje obronne stanowiły trzy linie zasieków i dwie linie okopów obsadzone przez 46 tys. piechurów, prawie 2 tys. jazdy, 730 cekamów, 192 baterie artylerii i kompanię czołgów. Poziom koncentracji sił dorównywał standardom I Wojny Światowej. Ciężkie walki jakie rozegrały się w tym sektorze zakończyły się wyparciem bolszewików i odrzuceniem ich na wschód i rozpoczęły pościg.
Operacja nad Wkrą była najtrudniejsza do wykonania, generał Sikorski dysponował małymi i niewyszkolonymi wojskami, ponadto zanim stany wojsk zostały uzupełnione nadszedł rozkaz o przyspieszeniu kontrofensywy. 14 sierpnia 1920 roku ruszyła ofensywa, a kluczowym w początkowej fazie tej operacji był rajd kawalerii na Ciechanów. Zdobycie planów dowództwa bolszewickiego uświadomiło Sikorskiemu, że zaatakował główne siły przeciwnika. Mimo świadomości, ze przeciwnik ma ogromną przewagę nad nim. Sikorski postanowił kontynuować ofensywę co odciążyło przyczółek Wiślany i dało podstawy pod sukces drugiej ofensywy Polskiej armii idącej znad Wieprza.
Ofensywa znad Wieprza ruszyła 16 sierpnia. Bez większych przeszkód oddziały polskie parły naprzód. Późne rozpoczęcie ofensywy spowodowane było niskim poziomem przepływu informacji. Piłsudski dowodzący tą ofensywą, myślał, że naprzeciwko niego stoją główne siły Tuchaczewskiego podczas gdy ten walczył już z generałem Sikorskim nad Wkrą. Naczelnik państwa dowiedział się o tym 18 sierpnia gdy przyjechał do Warszawy.
Zwycięstwa w tych trzech sektorach spowodowały przesunięcie konfliktu z centrum na północ nad granicę pruską. Warszawa była już bezpieczna. Ostatni sektor tej bitwy stanowił pogoń i próbę zamknięcia w kleszczach frontu bolszewickiego. Całość frontu Tuchaczewskiego znalazła się w odwrocie. Efektem tego pościgu było zepchnięcie 4 armii bolszewickiej oraz kawalerii Gaja za granicę pruską gdzie zostali umieszczeni w obozach jenieckich. Bitwa o Warszawę się zakończyła, zwycięstwo Polaków było pełne. Nie ma w tym nic cudownego, był to popis talentów dowódczych, śmiałości działania a także waleczności uczestników. Opatrzność, której przypisuje się duże zasługi odegrała tutaj niewielką rolę, a bitwa była przykładem kunsztu planowania i wykonania zadań przez poszczególne jednostki.













