"Skojarzyło mi si to z wiadomą mową Martina Luthera Kinga. Wszyscy wiedzą, że miał marzenie, ale ktoś ją słyszał w całości? Jakby co polecam: link. Zwróćcie uwagę na kilka rzeczy:
Snucie narracji. To są piękne opowieści, a nie zdrowy, rozsądny, logiczny wywód. Jak ktoś wierzy, że tłum da się porwać samymi mądrymi argumentami to niech zapomni o karierze, która wymaga oddziaływania na ludzi.
Poezja i przypowieści. Obama: "od morza do błyszczącego morza". MLK: "Na czerwonych wzgórzach Georgii". Dużo przymiotników, dużo porównań, dużo przykładów.
Sformułowania-klucze. Każdy zauważy "Yes, we can" czy "I had a dream", ale to nie wystarczy. Trzeba wrzucać dużo (ale nie za dużo) zauważalnych (ale jednocześnie subtelnych) haseł, które są prawdziwymi bombami emocjonalno-mnemonicznymi. MLK: "czek, który da nam środki by zdobyć bogactwo wolności i bezpieczeństwo sprawiedliwości". Po angielsku brzmi sporo lepiej (richness of freedom & security of justice). Zwracam uwagę na słowo "brzmienie", a to dlatego, że...
YWC czy IHaD (a także np. "Now is the time" u MLK) to nie są początki zdań, to nie są tylko kotwice, które cumują przemówienia. To są refreny. Posłuchajcie uważnie. Kto choć na jednym koncercie nie-filharmonicznym w życiu był, takim, gdzie publika odpowiada, łatwo rozpozna środki występującego i reakcje słuchaczy. I dlatego też to, co zrobił will.i.am, tak dobrze działa."
"Patos fenomenalny", 1.01.2009 (ostatni autocytat)
Link, na który się powołuję, odsyłał do pełnego przemówienia Martina Luthera Kinga. Aktualnie jest "niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego prawa autorskiego przez EMI Music Publishing." Jak ktoś mnie spróbuję przekonywać, że prawo autorskie w obecnej formie służy obronie interesów twórców, to najpierw przywołam ten przykład, a potem cytując klasyka powiem takiemu osobnikowi, że "jest kurwą i niech spierdala".