(via Oto Zwykli Bohaterowie 2013!)
- Dzieci z autyzmem jest coraz więcej - mówiła Zwykła Bohaterka 2013 w kategorii Inicjatywa. – Chcę podziękować za zwrócenie uwagi na problem, który dotyczy coraz większej ilości rodzin. Dziękuję tym, którzy problem dostrzegli i oddali głos. Ale proszę o więcej, o wsparcie. Nie bezpośrednie, ale małe - wielkie rzeczy, o wyrozumiałość. O tolerancję wobec tego niegrzecznego dziecka w tramwaju, które może okazać się dzieckiem cierpiącym na autyzm. Rodzicom chcę powiedzieć, by nie tracili nadziei. Dzieci autystyczne są obok nas, ale mogą być z nami. Razem możemy wiele osiągnąć.
Oh, cut the crap... Nie wiem, czy ten rozkoszny i jakże bezpieczny, pomijający wszystkie bzdury i całe nawiedzone pieprzenie z książki tekst, napisał sam TVN, czy kolejni spece marketingowi - ale mimo aspergera, dwie rzeczy widziałam bardzo, bardzo jasno:
Po pierwsze, Radomska nie była ani odrobinę zaskoczona wygraną. Była zestresowana, owszem, ale nie zaskoczona. Prawdopodobnie stresowało ją to, że musi przeczytać ten tekst i starać się nie dodać niczego od siebie. Nie dziwię się, też by mnie to stresowało.
Po drugie, tekst był napisany typowo pod publiczność telewizji TVN, z całkowitym pominięciem wszystkich innych odbiorców. Dzięki temu chrzanieniu, nikt, kto nie śledził wydarzenia w necie, nie ma bladego pojęcia o co nam chodzi - przecież ta pani tak ślicznie i ciepło mówi o autykach.
Cut the... A nie, to już było. Sorry, Ale tego crap jest tu tak dużo, że mam ochotę zaznaczać je co drugie zdanie, serio.
Wyjaśniam: Radomska jest przedstawicielką (wygląda, że oficjalną) nurtu DAN! - wyznawców tezy, że autyzm bierze się z pasożytów, zatrucia metalami ciężkimi i dziurawych jelit, i że można go leczyć suplementami i chelatacją. Oczywiście, nie można, jako że jest to zaburzenie rozwojowe - ale jest "ale"...
To "ale" polega na tym, że mamy do czynienia z dziećmi mocno zaburzonymi, które nie są w stanie się nikomu poskarżyć, a zachowują się już od początku tak dziwnie, że jak się pozachowują jeszcze dziwniej, to nikomu to nie nasunie żadnych podejrzeń. I z rodzicami, którzy tak bardzo ich nie akceptują, że wydadzą każdą kasę na to, żeby zmienić swojego dzieciaka w kogoś zupełnie innego, byle jakiego, byle neurotypowego.
Schemat jest praktycznie zawsze ten sam:
Trafienie do "lekarza DAN!" (nie, nie ma takiej specjalizacji, sami się tak nazywają) i wizyta za kilka stówek;
Zrobienie mnóstwa pieruńsko drogich badań, których nie zinterpretuje żaden normalny lekarz, tylko "lekarz DAN!" (przykład? badania moczu i kału z wysłaniem próbek do USA, za bagatela 2.000-2.600zł; badanie zatrucia metalami ciężkimi z włosa; badanie "żywej kropli krwi", czymkolwiek by nie była; itp.);
Wyniki! Zawsze zatrucie metalami ciężkimi, zawsze problemy z wątrobą, zawsze zaburzone wchłanianie substancji odżywczych. Różne metale, różne zaburzenie, różne problemy - ale zawsze. bo:
Potem następuje "leczenie". "Leczenie" polega na rzekomym odtruwaniu z zatrucia (którego nigdy nie było, co czasami wiemy, jeśli rodzic robił wcześniej badania w PL), podawaniu idiotycznie wysokich dawek suplementów (5.000j wit. a dla pięciolatka? SERIO?). Suplementy kupuje się za kolejne parę stów u "lekarza DAN!". I, oczywiście, diety.
Dieta jest dopasowana bardzo indywidualnie rzecz jasna. Tak indywidualnie, że każdemu dzieciakowi eliminuje się: gluten, kazeinę i cukier. Każdemu.
A potem już tylko wizyty kontrolne, za kilkaset PLN każda. Plus dojazd.
Nie, nigdy to nikomu oczywiście nie pomogło "pozbyć się autyzmu", co to to nie. Ale właśnie takie opowieści jak Radomskiej podsycają ten idiotyzm i nakłaniają kolejnych rodziców do - nazwijmy rzecz po imieniu - spłukiwania się z kasy w celu trucia własnego dziecka.
I to właśnie zareklamowało w niedzielę TVN.
Ale kogo to obchodzi. To tylko zaburzone dzieciaki. Przecież nie wygrają z taką kupą szmalu...