@panna---nikt edit

seen from United States
seen from United States

seen from Türkiye
seen from Ireland
seen from Germany
seen from France
seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States
seen from Germany
seen from China

seen from United States
seen from Yemen
seen from United Kingdom
seen from Türkiye
seen from Mexico

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Yemen
seen from China
@panna---nikt edit
Warszawa, Radomska
Wyrwał pacjentowi zdrowy ząb. Usłyszał wyrok
Wyrwał pacjentowi zdrowy ząb. Usłyszał wyrok
Dentysta z Radomska, który w 2013 roku wyrwał swojemu pacjentowi zdrowy ząb został uniewinniony od zarzutu leczenia po pijanemu, ale skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 i trzy lata zakazu wykonywania zawodu lekarza za niewłaściwe leczenie. Dariusz N. został ponadto zobowiązany przez sąd do zapłacenia grzywny i pokrycia kosztów postępowania sądowego – razem ponad 16 tysięcy złotych.…
View On WordPress
(via Oto Zwykli Bohaterowie 2013!)
- Dzieci z autyzmem jest coraz więcej - mówiła Zwykła Bohaterka 2013 w kategorii Inicjatywa. – Chcę podziękować za zwrócenie uwagi na problem, który dotyczy coraz większej ilości rodzin. Dziękuję tym, którzy problem dostrzegli i oddali głos. Ale proszę o więcej, o wsparcie. Nie bezpośrednie, ale małe - wielkie rzeczy, o wyrozumiałość. O tolerancję wobec tego niegrzecznego dziecka w tramwaju, które może okazać się dzieckiem cierpiącym na autyzm. Rodzicom chcę powiedzieć, by nie tracili nadziei. Dzieci autystyczne są obok nas, ale mogą być z nami. Razem możemy wiele osiągnąć.
Oh, cut the crap... Nie wiem, czy ten rozkoszny i jakże bezpieczny, pomijający wszystkie bzdury i całe nawiedzone pieprzenie z książki tekst, napisał sam TVN, czy kolejni spece marketingowi - ale mimo aspergera, dwie rzeczy widziałam bardzo, bardzo jasno:
Po pierwsze, Radomska nie była ani odrobinę zaskoczona wygraną. Była zestresowana, owszem, ale nie zaskoczona. Prawdopodobnie stresowało ją to, że musi przeczytać ten tekst i starać się nie dodać niczego od siebie. Nie dziwię się, też by mnie to stresowało.
Po drugie, tekst był napisany typowo pod publiczność telewizji TVN, z całkowitym pominięciem wszystkich innych odbiorców. Dzięki temu chrzanieniu, nikt, kto nie śledził wydarzenia w necie, nie ma bladego pojęcia o co nam chodzi - przecież ta pani tak ślicznie i ciepło mówi o autykach.
Cut the... A nie, to już było. Sorry, Ale tego crap jest tu tak dużo, że mam ochotę zaznaczać je co drugie zdanie, serio.
Wyjaśniam: Radomska jest przedstawicielką (wygląda, że oficjalną) nurtu DAN! - wyznawców tezy, że autyzm bierze się z pasożytów, zatrucia metalami ciężkimi i dziurawych jelit, i że można go leczyć suplementami i chelatacją. Oczywiście, nie można, jako że jest to zaburzenie rozwojowe - ale jest "ale"...
To "ale" polega na tym, że mamy do czynienia z dziećmi mocno zaburzonymi, które nie są w stanie się nikomu poskarżyć, a zachowują się już od początku tak dziwnie, że jak się pozachowują jeszcze dziwniej, to nikomu to nie nasunie żadnych podejrzeń. I z rodzicami, którzy tak bardzo ich nie akceptują, że wydadzą każdą kasę na to, żeby zmienić swojego dzieciaka w kogoś zupełnie innego, byle jakiego, byle neurotypowego.
Schemat jest praktycznie zawsze ten sam:
Trafienie do "lekarza DAN!" (nie, nie ma takiej specjalizacji, sami się tak nazywają) i wizyta za kilka stówek;
Zrobienie mnóstwa pieruńsko drogich badań, których nie zinterpretuje żaden normalny lekarz, tylko "lekarz DAN!" (przykład? badania moczu i kału z wysłaniem próbek do USA, za bagatela 2.000-2.600zł; badanie zatrucia metalami ciężkimi z włosa; badanie "żywej kropli krwi", czymkolwiek by nie była; itp.);
Wyniki! Zawsze zatrucie metalami ciężkimi, zawsze problemy z wątrobą, zawsze zaburzone wchłanianie substancji odżywczych. Różne metale, różne zaburzenie, różne problemy - ale zawsze. bo:
Potem następuje "leczenie". "Leczenie" polega na rzekomym odtruwaniu z zatrucia (którego nigdy nie było, co czasami wiemy, jeśli rodzic robił wcześniej badania w PL), podawaniu idiotycznie wysokich dawek suplementów (5.000j wit. a dla pięciolatka? SERIO?). Suplementy kupuje się za kolejne parę stów u "lekarza DAN!". I, oczywiście, diety.
Dieta jest dopasowana bardzo indywidualnie rzecz jasna. Tak indywidualnie, że każdemu dzieciakowi eliminuje się: gluten, kazeinę i cukier. Każdemu.
A potem już tylko wizyty kontrolne, za kilkaset PLN każda. Plus dojazd.
Nie, nigdy to nikomu oczywiście nie pomogło "pozbyć się autyzmu", co to to nie. Ale właśnie takie opowieści jak Radomskiej podsycają ten idiotyzm i nakłaniają kolejnych rodziców do - nazwijmy rzecz po imieniu - spłukiwania się z kasy w celu trucia własnego dziecka.
I to właśnie zareklamowało w niedzielę TVN.
Ale kogo to obchodzi. To tylko zaburzone dzieciaki. Przecież nie wygrają z taką kupą szmalu...
No proszę, na protest powstał kontrprotest... Robi się coraz śmieszniej. I sami powiedzcie, czy tu aż nie korci, żeby założyć protest przeciwko protestowi przeciw protestowaniu?...
jak marketing niszczy lata pracy
Wrzuciłam ostatnio link do artykułu o konflikcie między stacją TVN, promującą kobietę "leczącą autyzm" jakąś dietą z kosmosu, a rodzicami autyków, żądających wywalenia w kosmos tych jej durnych teorii z masowych mediów. Ale sprawa się rozkręca i sądzę, że mimo iż w zasadzie mogę mieć dokładnie w jelicie grubym tezy o jelicie cienkim, które podobno nam cieknie - stanowisko zająć powinnam. no to zajmuję.
Radomska opowiada szkodliwe bzdury, a TVN, BPH i ONET je promują.
Dlaczego bzdury? Radomska twierdzi w swojej reklamówce książki: "autyzm to choroba metaboliczna". Większego kretynizmu dawno nie słyszałam. Baba próbuje mi wmawiać, że mój inny sposób myślenia, analizowania danych, wyciągania wniosków, różny od jej własnego sposób koncentrowania się na całkiem innych niż ona bodźcach - jest wynikiem zaburzonego metabolizmu.
Powiem wprost: medycyna to moja dziedzina, ona nawet koło niej nie stała wbrew temu, co próbuje opowiadać. Gdybym miała choćby najmniejsze problemy metaboliczne, to mając 30. na karku i codzienny dostęp do dowolnych metod diagnostycznych, od dawna bym o tym wiedziała. Nie mam. Mój metabolizm jest równie perfekcyjny, co mój system odpornościowy i tak samo sprawny, jak mój układ trawienny.
Zaburzenia metaboliczne? pani Renato, chciałaby pani mieć taki metabolizm, jak ja.
Dlaczego bzdury? Z powodu diety. Pominę milczeniem tezę o kazeinie, z której powinny mi się robić w organizmie opiaty, bo to jeszcze większy kretynizm. Choć pewnie byłoby miło móc się naćpać szklanką mleka, to niestety, jest to tylko wymysł kogoś, kto pewnie sam wpadł na to będąc czymś konkretnie naćpany.
Nie skomentuję też wykluczania cukrów. Powiem tylko jedno: ucząc się wsuwam czekoladę. Czując się źle albo potrzebując kopa przed ważnym egzaminem, podłączałam sobie glukozę dożylnie. Nie miałam "regresu". miałam speeda intelektualnego.
Diety są korzystne. wtedy, kiedy występuje nadwrażliwość, alergie pokarmowe, nietolerancja pewnych produktów. W niektórych chorobach - w cukrzycy, w nadciśnieniu, częściowo w astmie, w problemach z wątrobą, trzustką, zaburzeniach jelitowych. Doceniamy diety. Zalecamy diety pacjentom. Ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest do tego wskazanie medyczne. Autyzm nie jest wskazaniem do diety.
Chcę zaznaczyć jedno: nie mam podstaw nie wierzyć, że wprowadzenie tak skomplikowanej i dość paranoicznej diety, faktycznie pomogło córce Radomskich.
Z całą pewnością stwierdzam jednak, że skoro pomogło, to dziewczynka nigdy nie miała autyzmu, tylko rzeczywiście jakieś problemy metaboliczne. Zamiast opowiadać w TV o cudownym uleczeniu autyzmu dietą, Radomscy powinni galopem polecieć zrobić komplet badań, bo jest całkiem prawdopodobne, że zamiast robienia soku z sałaty o 5 nad ranem, mogą prostym zabiegiem lub odpowiednio dobranymi lekami wyregulować metabolizm córki i umożliwić jej jednocześnie i normalne funkcjonowanie, i normalne odżywianie się.
Tylko to by się pewnie kiepsko sprzedawało, prawda?
Druga część mojego stanowiska jest o wiele bardziej banalna. Chodzi o zachowanie firm związanych z konkursem "Zwykły Bohater".
Rozumiem, Radomscy mają świetny marketing i dobrze sprzedali historyjkę. Rozumiem, historyjka chwyciła i została uznana za taką, która się dobrze sprzeda. powody wybrania Radomskiej spośród różnorodnych zgłoszeń, jestem w stanie zrozumieć.
Nie rozumiem natomiast tego, co działo się później.
Dzień po wyborze Radomskiej do finału, rozpoczął się protest rodziców. protest, o którym TVN doskonale wiedział, bo organizatorzy mieli stały kontakt z osobami odpowiedzialnymi za promocję konkursu. Z jakiegoś powodu jednak, zamiast rzeczowej rozmowy, odbyła się farsa:
po wymianie kilku wiadomości, nagle na stronie Radomskich zaczęły się pojawiać dokumenty wymagane od fundacji, dodano też info o innych terapiach poza dietą, opublikowano zerżnięte z netu "opinie" fanów diety.
jednocześnie, w czasie tego uzupełniania, ZB próbował przekonać do zawieszenia protestu i obiecał sprawę rozważyć, sprawdzić i zweryfikować.
kiedy zakończono zmiany na stronie, jednocześnie skończył się też i kontakt ze ZB, opublikowano natomiast "stanowisko w sprawie", w którym całkowicie zignorowano zarzuty protestujących.
jakby tego było mało, TVN zaczął ordynarnie (bo nie mogę tego inaczej nazwać) promować Radomską na wizji. pojawiły się reportaże o niej, spoty reklamowe ZB, w których to Radomska jest wysuwana na pierwszy plan. w innym materiale pani jurorka Drzyzga piała nad nią z zachwytu w rozmowie o konkursie. w jeszcze innym - pani jurorka Czeczkova zachwycała się "heroicznym wysiłkiem" Radomskiej, a zupełnie pojechała po bandzie pani jurorka Walter mówiąc, że Renata "ukierunkowuje jak sobie radzić z tymi dziećmi, żeby mogły z nami normalnie żyć" i porównując Radomską do... Ewy Błaszczyk.
Żenujące, naprawdę.
Zachowanie TVN nie tylko poddaje w wątpliwość uczciwość konkursu - bo co to za uczciwość, kiedy promuje się tak nachalnie tylko jednego z finalistów? Żadna, prawda? Ale to zachowanie poddaje w wątpliwość także motywację jurorów do dokonania takiego a nie innego wyboru. Całość wygląda szczerze powiedziawszy jak kampania reklamowa, a nie konkurs. A to wrażenie potęguje jeszcze fakt, że Radomscy całkiem oficjalnie współpracują z agencją reklamową, mającą promować ich książkę.
Cóż, całkiem dobra promocja. z bezpłatną reklamą na wizji.
W tej chwili mamy chwilową stabilizację, podczas której Radomscy na gwałt próbują udowadniać, że mają faktycznie jakąś fundację, która kiedykolwiek cokolwiek zrobiła dla innych. i to też jest żenujące.
Napiszę w podsumowaniu tylko jedną rzecz: całość tego wydarzenia wygląda dla mnie tak, jakby TVN brał udział w kampanii promocyjnej książki Radomskiej. Niestety, ta kampania zrobi coś więcej, niż tylko nakręcenie sprzedaży. Ta kampania sprawi, że całe lata ciężkiej pracy mającej na celu uświadamianie ludziom czym jest autyzm, jak sobie z nim radzić po diagnozie, jak pomagać autystycznym dzieciom - to wszystko, lata pracy, prelekcji, spotkań, wypowiedzi ekspertów w radiu i telewizji, po prostu szlag trafi.
Mam nadzieję, szanowni państwo Radomscy i dziennikarze TVN, że zarobicie na tym wystarczająco dużo, żeby zagłuszyć swoje sumienia.
Jak (nie) stać się pełnowartościową kobietą? Czy o pomidorówce.
Zakochałam się w tym co pisze Radomska... Pewnie dlatego, że jest mi mentalnie bliska. ;)