Światło latarni, odbite w kałuży o zmroku. Widok zza okna, poprzez szparę pomiędzy dolną krawędzią szyby, a roletą. Kontury drzew, zarysowujące się przed wzrokiem i ich puste gałęzie, obdarte z liści o tej porze roku. Tak samo i my czasem, tracimy to, co nas przyozdabia. Gdzieś ucieka uśmiech i pogoda ducha. W takich chwilach siadamy, bądź kładziemy się bez sił. Przy akompaniamencie wyszukanej muzyki albo niezawodnej ciszy. Brak odgłosów bywa jednak zabójczy, skupiamy się za bardzo wtedy na przeszłości i tym, co przed nami. Zapominamy jednak o trwaniu teraz, o przebywaniu tam, gdzie naprawdę się znajdujemy. Gaszę światło, powoli wypuszczam kłęby dymu przed siebie i przyzywam muzę, za którą stęskniłem się ponownie, a która zawsze czeka na mnie tuż za linią drzew głębokiego lasu niezaspokojonych pragnień. Zawędrujemy dziś razem w odległe miejsce, gdzie często widywałem ją pośród przewijających się momentów mojego życia. Odczuwam dreszcz podniecenia, ekscytacji, gdy bierze mnie za rękę i ruszamy w toń mroku, przesyconą naszych istnień obecnością. Spokój, gdy jest tuż przy mnie, świadomość odbieranych bodźców jest słodka, niczym posmak vape'a, którego katowałem od kilku dni. Przemawia do mnie natura, konary wraz z wiatrem szepczą mi do ucha, abym posuwał się dalej, przyciąga mnie ta ciemności kraina, głębsza z każdym krokiem. Dochodzimy do wzniesienia, gdzie krzyżują się drogi, łączące życia etapy. Którą ścieżką podążymy dziś? Kontynuacja na wprost, czy zboczenie z kursu? Udajmy się na ślepo, zbaczając ze szlaków, gubiąc rozeznanie i zapominając o powrocie. Zgubmy się po raz kolejny, to jest takie pociągające. Zakurzone krainy losu, mimo wszystko poznaję swoje stare ślady, które zostawiłem tu niegdyś nieświadomie. O nie, zaczyna świtać. Pozostanę znowu sam, słońce zwiastunem przebudzenia. Gdzie ja jestem? Powtórka historii. Zagubienie, przemęczenie, niepewność. Najlepiej będzie przysiąść na pniu i skryć się przed jasnością dnia. Przeczekać rozłąkę, bądź najeść się trujących roślin i dołączyć do niemych szczątek, porozbijanych na kawałki możliwości.














