Rumunia chce na nowo zdefiniować przemysły kreatywne
To nie tylko kraj będący ojczyzną dla Drakuli lub też słynnego dyktatora Nicolae Ceausescu. Rumunia mocno stawia na przyszłość. Dobrym tego przykładem jest Brain Bar. Wydarzenie, które pretenduje do bycia najważniejszym interdyscyplinarnym (skupiającym artystów, naukowców i przedsiębiorców) miejscem w Europie, gdzie prowadzi się kluczowe dyskusje na temat przyszłości. Ponadto dla Rumuni przemysły kreatywne stały się strategicznym tematem.
Początki sięgają 2008 roku. Wtedy to Ministerstwo Kultury Rumunii zdecydowało się na przeprowadzenie wstępnych badań znaczenia sektorów kreatywnych dla gospodarki tego europejskiego kraju. Na efekty tych prac trzeba było jednak czekać parę lat. W 2014 roku rządowi w Bukareszcie udało się wystartować z inicjatywą “Romania Creativa”. Jest to 6-letni, unijny program (na lata 2014-2020; o wartości 35 mln euro sfinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego) skierowany na wsparcie przedsiębiorczości w sektorach kultury i kreatywnych. Każdy zainteresowany/ zainteresowana może starać się o grant do 25 tys. euro.
Mijały kolejne lata, a temat sektorów kreatywnych nie był rozwijany przez rumuński rząd. Powrócono do niego na początku 2016 roku. W styczniu doszło do pierwszego spotkania nieformalnej grupy roboczej. Została ona założona z reprezentantów ministerstw: kultury oraz gospodarki, handlu i otoczenia biznesowego.
Kolejne miesiące 2016 roku pokazały nowe działania rządu rumuńskiego w obszarze przemysłów kreatywnych. Rozpoczęto prace nad stworzeniem tzw. białej księgi sektorów kreatywnych. Miały się one zakończyć z końcem ubiegłego roku. Niestety nastała w tym temacie dziwna cisza. Z kolei wspomniana wcześniej nieformalna grupa robocza finalnie przekształciła się w formalną grupę roboczą zajmująca się wypracowaniem mechanizmów, które będą wytycznymi dla systemowych rozwiązań.
W tym okresie przeprowadzono także tzw. mapowanie przemysłów kreatywnych w Rumunii. Efektem tego jest stworzenie narodowej klasyfikacji sektorów kreatywnych. Rząd rumuński wyróżnił 13 obszarów w ramach 3 kategorii:
Działalność kulturowa:
dziedzictwo kulturowe,
radio i telewizja,
film i wideo,
wydawnictwa,
muzyka,
rozwiązania IT dedykowane obszarowi “czasu wolnego” (np. interaktywne muzea).
Sztuka:
sztuki wizualne,
sztuki widowiskowe,
twórcze pisarstwo oraz komponowanie muzyki.
Twórcza działalność:
architektura,
reklama,
design,
oprogramowanie.
Można również natknąć się na inny podział zawierający np. rzemiosło oraz sektor badawczo-rozwojowy. Innymi słowy, ten proces tworzenia klasyfikacji sektorów kreatywnych w Rumunii nastręczał nieco trudności. Podobnie było zresztą było w innych państwach. Sam fakt stworzenia swojej klasyfikacji jest o tyle znaczący, ponieważ do tej pory mało który kraj (poza Wielką Brytanią, Niemcami czy Francją) podjął się tego zadania - na własną rękę. Na pewno w tym aspekcie Rumunia wyróżnia się na tle pozostałych państw Europy Wschodniej.
Innym efektem zrealizowania mapowania przemysłów kreatywnych w tym kraju było wyodrębnienie miast oraz regionów o największym potencjale. Finalnie wybrano 6 ośrodków.
W Bukareszcie postawiono w na rozwój mediów (radia) oraz reklamy. Okręg Ilfov, który otacza stolicę Rumunii, skumulował swoje siły w ramach sektora filmowego. Natomiast Cluj skoncentrował się wokół wydarzeń i festiwali (np. Electric Castle, Untold). Miasto Timis pozycjonuje się na rumuńskie zagłębie elektronicznej rozrywki. Z kolei region Brasov został uznany za miejsce, gdzie jest największy potencjał w zakresie muzealnictwa. No i okręg Iasi stawiający na rozwiązania internetowe (oprogramowanie, web design).
Ten podział jest również uwarunkowany ze względu na działające ośrodki akademickie (szkoły wyższe).
Wspomniane ośrodki miejskie charakteryzuje bardzo zróżnicowane tempo rozwoju. Widać ogromną przewagę jednego z nich nad pozostałymi. 62% obrotów rumuńskich przemysłów kreatywnych przypada na stolicę tego kraju. Dla kontrastu - na miasto Cluj przypada niespełna 8%, a na Timis - nieco ponad 2,5%. Ma to także swoje przełożenie w zakresie dominacji paru sektorów kreatywnych. Lwia część (57% udziału) przypada na rozwiązania internetowe oraz usługi oparte o wiedzy (reklama, media). W samej tylko rumuńskiej branży marketingowej pracuje ponad 25 tys. ludzi. Natomiast 21% wkładu przypada na rozrywkę (festiwale, film, muzyka).
Ubiegły rok rząd rumuński zamknął powołaniem jesienią Klastra Przemysłów Kreatywnych Transylwanii. Powstał on w ramach ministerialnego programu “CultIN” i skupia on podmioty reprezentujące niemalże wszystkie sektory kreatywne w Rumunii - działające w okolicach miasta Cluj-Napoca. Nie można także zapomnieć o Creative Est - organizowanej od 2016 roku konferencji o przemysłach kreatywnych.
Z kolei obecny rok stoi, jak na razie, pod znakiem procesu wypracowania realnych programów wspierające sektory kreatywne w obszarze finansowym, jak i legislacyjnym. To znaczy wszystko na to wskazuje, ponieważ w maju rząd rumuński powołał (kolejną?) specjalną grupę roboczą zajmującą się wyłącznie tą tematyką.
Wielkim orędownikiem rozwoju sektorów kreatywnych jest Alexandru Petrescu. Minister Otoczenia Biznesowego, Handlu i Przedsiębiorczości Rumunii postawił sobie bardzo ambitny cel. Jego plan zakłada, że do 2020 roku sektory kreatywne będą generowały 10% PKB tego kraju. Ich dotychczasowy udział wynosi 7%.
Rumuńskiemu rządowi jest w dalszym ciągu jest bliżej do papierowych koncepcji, a aniżeli do namacalnych narzędzi. Widać to chociażby po dynamice zatrudnienia w przemysłach kreatywnych w tym kraju. W 2014 roku pracowało prawie 277 tys. ludzi w rumuńskich sektorach kreatywnych. W roku następnym przybyło raptem pół tysiąca miejsc pracy.
W wielu wypowiedziach przedstawiciele rządu w Bukareszcie podkreślają, iż ich gospodarka potrzebuje głębokiej transformacji, ponieważ jej dotychczasowy model (oparty o mało konkurencyjne, tradycyjne gałęzie i niskie koszty pracy) prowadzi do ślepej uliczki, a może skończyć się jeszcze gorzej. Minęły 2 lata, od kiedy poszło w świat hasło, że Rumunia będzie hubem technologii i kreatywności w Europie Wschodniej. Jak wiadomo prace w tym zakresie cały czas trwają, ale brak mapy drogowej powoduje, że można mieć sporo wątpliwości co do samych założeń.
Wzrost o 30% udziału sektorów kreatywnych w PKB Rumunii w przeciągu najbliższych 3 lat jest w dalszym ciągu do osiągnięcia,. Ale tylko wtedy, kiedy zostaną wcielone w życie systemowe rozwiązania. Muszą się one urzeczywistnić się na długo przed tym, jak pojawi się na zegarach za pięć dwunasta. Na niekorzyść Rumuni wpływa fakt, iż od paru miesięcy to państwo tkwi w niestabilnej sytuacji politycznej.












