#creativesproject x Alkopoligamia
Zdarza się, że przyjaźń przeszkadza we wspólnym prowadzeniu biznesu?
Stasiak: Myślę, że jeżeli na starcie ustalamy sobie dokładnie reguły według których współpracujemy, to jest to idealny układ. Nie ma obaw, że “wspólnik Cię przekręci” - przyjaciel tego nie zrobi, działasz ze sprawdzonym człowiekiem, tylko ważne aby te reguły działania były jasno nakreślone.
Witek: Pełna zgoda z przedmówcą.
Mes: Różnice charakterów i zajawek przeszkadzają czasem, a czasem pomagają, np. inspirując spojrzeniem z innej strony. Ale że mamy do siebie prywatnie szacunek, to ta przyjaźń bardziej pomaga w ostatecznym bilansie. Przyjaciela jednak wysłuchać trzeba zawsze.
Gdybyśmy chcieli przyporządkować elementy alkopoligamicznego motto konkretnym osobom - który spośród trzech Ojców Założycieli jest ubraniami, który nagraniami, który zaś stylem?
Stasiak: Hehe, chyba nie da się tego zrobić. Ja jestem najmniej ubraniami, doradzam czasem w jakiś drobnych kwestiach oraz oczywiście nosze je z dumą, ale na tym moja rola w tej działce naszej firmy się kończy.
Witek: Rzeczywiście nie da się nas tak przedstawić, na pewno nie w 100%. Ja pewnie najmniej jestem nagraniami, ale słucham ich z dumą nie mniejszą niż Łukasz nosi ubrania.
Mes: Styl ma na pewno każdy. Jak nie w ubraniach i organizacji, to marketingu i muzyce. Styl łączy, nie dzieli.
Dlaczego tylu raperów (w przeciwieństwie do muzyków country, gwiazd pop czy bluesmanów) produkuje odzież?
Mes: Dobre pytanie! Może dlatego, że to najbardziej żywy gatunek ostatnich dekad? Pod koniec lat 70-tych najbardziej żywy był punk i to się przeniosło na odzież w moment. Poza tym hip hop czy muzyka elektroniczna, miejska mają często nietuzinkowe pomysły wizualno-designerskie, które aż się prosi przenieść na ubrania. Niekoniecznie takie pomysły mają ludzie odpowiedzialni za teledyski i promocję nagrań country, klasyki czy popu.
Najświeższy z Waszych sukcesów to inicjatywa Albo inaczej, w ramach której zderzyliście polski rap ze światem jazzu. W którym momencie projektu odczuliście największą frajdę?
Stasiak: Frajda z tego projektu trwała i trwa cały czas, a jej górny wykres był zapewne podczas koncertu w Teatrze Dramatycznym podczas koncertu Albo Inaczej w ramach festiwalu Red Bull Music Academy Weekender. Nigdy tego nie zapomnę. Dodatkowo bardzo miłe jest jak widzimy, np. w telewizji publicznej, dyskusję ludzi mających pojęcie o kulturze na temat tego projektu, upewniamy się wtedy, że wydaliśmy projekt ważny w historii polskiej muzyki, a to duża sprawa i duża odpowiedzialność, a my czujemy że jesteśmy już w stanie ja ponieść.
Witek: Koncert zamknął pewien etap i był wspaniałym przeżyciem, takim ukoronowaniem. Ale każde spotkanie z legendarnymi wokalistami było olbrzymią frajdą. A gdy nagrania po pewnym czasie dochodziły do skutku i w studio słuchaliśmy właśnie nagrywanych nowych wersji rapowych klasyków, docierało do mnie że właśnie robimy kolejny krok ku zebraniu tego w całość czyli płytę. I każdy z tych 8 kroków to było niepowtarzalne przeżycie.
Mes: Dla mnie największa frajda jest w samej płycie. Kiedy Krystyna Prońko płynnie śpiewała mój tekst w studiu to był i jest, jako kilkuminutowy gotowy utwór, mentalny orgazm.
Alkopoligamia w siłę rośnie, czego dowodem pęczniejąca zakładka "Artyści" na stronie wytwórni. Jaki jest klucz rekrutacji nowych żołnierzy Alkopoligamii?
Mes: Dwa pojęcia: osobowość i etos pracy. Osobowość zachwyca już na etapie wysłuchanego demo, ale trzeba ją jeszcze sprawdzić w studiu, na imprezie, na koncercie. A dalej, ujęcie tematów tekstów, jeśli to tekściarz. Kształt marzeń też może? Bo jak ktoś chciałby wydać album, liznąć trochę fejmu i postawić CD sztuk jeden na półce, a potem już nigdy nic nie robić muzycznie to raczej nam nie będzie po drodze.
Moda na piwa rzemieślnicze trwa w najlepsze, pojawiają się wciąż nowe multi-tapy. Produkcja piwa Alkopoligamia to był jednorazowy strzał czy planujecie zagęścić ruchy piwowarskie?
Mes: Chcielibyśmy przejąć rynek i urządzić festiwal konkurencyjny dla Openera, ale prawda jest taka, że nie wnieśliśmy do Alkopoligamii wielkich oszczędności jak niektórzy „rzemieślniczy” korporepatrianci albo słodziaki z Doliny Krzemowej, którzy dostali od starych sto koła na rozruch. Kombinujemy jak to zrobić, by być wielcy, ale sił mamy tyle, ile nasi odbiorcy chcący płacić za nasze piękne nagrania i ubrania i nasi artyści, którzy wzmacniają potęgę Alko’. Może chcesz zainwestować? Zapraszamy to „zagęszczania ruchów piwowarskich” razem z nami!
Kiedy przyjdzie czas opuścić legendarną mokotowską piwnicę i zacząć szukać większego biura, jakimi kryteriami będziecie się kierować?
Stasiak: Bardzo nam tu dobrze, nie mamy ciśnienia by się stąd przeprowadzać choć zaczynamy się nieco zakopywać i możliwe, że niebawem będziemy do tego zmuszeni. Co do kryteriów to na bank musimy mieć wszystko razem - magazyny, biuro, studio, dzięki temu właśnie kiedy to piszę, to Bartek obok mnie załatwia jakieś sprawy związane z Albo Inaczej, Malik przygotowuje wysyłkę, a obok Kuba Knap, MADA i Wrotas szlifują jakiś świeży sztos w studiu i to jest właśnie klimat, czujemy, że tu jest właśnie Alkopoligamia. Czasami oczywiście to przeszkadza w skupieniu lub drażni, ale na tyle rzadko, że nie chciałbym aby ten układ się zmienił