Myślę, że nie tylko ja miałam problemy z pozbyciem się tych uporczywych pomarańczowych "broszek" z dziecięcych ubranek. Najtrudniej zlikwidować te po soczkach oraz słoiczkowych obiadkach i deserkach. Próbowałam kilku sposobów - całonocnego moczenia w wodzie z proszkiem, stosowania mydełek odplamiających, dodawania do prania kilku kropel płynu do mycia naczyń, zapierania świeżych plam zimną wodą, ale rezultaty nie były zadowalające. Marchewkowe plamy niemalże spędzały mi sen z powiek :) Olśnienie przyszło latem, kiedy to ubranka zaczęłam suszyć na dworze. Okazało się, że nic nie działa tak skutecznie na marchewkowe plamy, jak... słońce :) Z początku myślałam, że to może któraś z wcześniej wymienionych metod poskutkowała, ale niepodważalnym dowodem okazał się spinacz do prania. Pod nim plama była jak nowa :) Wystawianie na słońce już suchych ubranek niestety nie daje takich efektów.