Sexy Back
Dziennik treningowy - Dance EditionUkład - Sexy Back
Na widok energicznym krokiem wchodzącej do sali treningowej postaci Chanyeol natychmiastowo zmarszczył brwi.
- Sala jest zajęta, młody - rzucił szybko, obracając się w stronę Jongina.
Dopiero krótkie rozpoznanie oraz zmierzenie z góry na dół całej sylwetki towarzysza wzrokiem sprawiło, że Park zauważył laskę tuż za jego plecami, a zaraz potem usiadł na podłodze dokładnie w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stał.
- Będziesz musiał jeszcze się ze mną pomęczyć, hyung - odparł młodszy z szerokim uśmiechem na twarzy, a w tym samym momencie Chan rozłożył się krzyżem na panelach, kręcąc głową.
- Co ja ci zrobiłem, Jongin, żeby mnie tak maltretować, bo naprawdę nie mam pojęcia… Rozumiem, że nie jestem najlepszym tancerzem na świecie, ale to chyba nie znaczy, że trzeba mi kazać się zamęczać, czyżby CEO mieli jakiś uraz do mojej osoby…? - mamrotał pod nosem wyższy chłopak, bardziej do siebie niż do tego, który stał nad nim i śmiał się cicho.
- Nie traktuj mnie jak najgorszego zła.
- A nie jesteś nim?
Na to pytanie Jongin już chciał stopą trącić ramię wyższego kolegi, jednak ten natychmiastowo złapał jego nogę w kostce i uniósł w górę, marszcząc groźnie brwi.
- Z kopami na hyunga? Pięknie dzisiaj zaczynasz, młody, naprawdę pięknie - przyznał Chan, kręcąc głową kolejny raz niczym surowy nauczyciel, choć w tym przypadku oczywiste było, że jeśli ktoś miał kogoś nauczyć czegokolwiek dotyczącego tańca, to rola ta nie należała do niego.
Minęło dobre kilkanaście minut narzekań Chanyeola odnośnie tego, że przecież drugi raz, że zostanie zamęczony, że mięśnie spłoną mu żywcem, zanim nagle zmienił zupełnie swoje nastawienie i pociągnął młodszego na środek sali, rzucając laskę w jego stronę.
Laskę, której oczywiście nie złapał.
Laskę, która odbiła piękny, długi ślad na jego czole.
Mimo, że starszy trochę się wystraszył, kiedy Jongin zachwiał się i prawie walnął o glebę, to już po niedługiej chwili zaciskał mocno dłoń na ustach, byle tylko nie parsknąć śmiechem prosto w twarz młodszego w tej jakże poważnej sytuacji.
- Naprawdę przepraszam, młody, nie chciałem wcale zabić cię tą laską, przysięgam - powtarzał kolejny raz z kolei poprzez własną dłoń, stojąc tuż przy swoim towarzyszu i przykładając nasączony wodą, lodowato zimny ręcznik do jego głowy.
Po kilku długich minutach, w których Jongin nieustannie ubolewał nad swoją głową, Chan nie wytrzymał w końcu pozwolił sobie parsknąć głośnym śmiechem, mówiąc tylko, że “powinien zobaczyć swoją minę, kiedy dostał prosto w łeb”. Mimo, że Jonginowi nie było do śmiechu, to dało się zauważyć po nim niezbyt dobrze skrywane rozbawienie, które wreszcie zdołało wyjść na światło dzienne.
Chociaż chcieli poćwiczyć układ, to udały im się zaledwie dwie próby, bo młodszemu wyraźnie kręciło się w głowie i mimo wszystko postanowili dać za wygraną, by spróbować wtedy, kiedy nikt nie będzie miał już guza wielkości śliwki na środku czoła.
Starszy obiecał następnym razem darować sobie jakiekolwiek rzucanie w stronę Jongina, zaznaczając szybko, że ręczniki nie podlegają tej zasadzie, po czym objął chłopaka ramieniem i pociągnął ku wyjściu ze szczerą obietnicą, że w chęci zadośćuczynienia za ten tragiczny - chociaż równocześnie bardzo przypadkowy - czyn postawi mu porcję kurczaka oraz co najmniej jeden kufel piwa bez żadnych dodatkowych, nawet najmniejszych żali, które miał w zwyczaju co, jak się później okazało, było wystarczającym pocieszeniem, by z wytwórni wyszli już ramię w ramię w pełnej zgodzie.














