[21:57, 02.02.2026]
Dzisiejszy dzień był przeciętny - jak każdy inny. Czuję się pusto.
Postanowiłam, że zrobię fasta, ponieważ widziałam na Tumblrze takie wyzwanie: Jednego dnia robi się fasta, jeśli następnego dnia schudnie się 500g, to limit wynosi 500kcal. Jak się przytyje 200g - fast oraz spalenie 200kcal. Coś takiego, to było dawno i miałam to zapisane w galerii, przypomniało mi się o tym dopiero. Nie wiem, kto to wymyślił.
W szkole było średnio, nie dobrze, nie tragicznie. Dostałam wyniki próbnych, prawie się popłakałam. Nie jestem na siebie zła za wyniki, a za to, że jestem gorsza od mojej znajomej. Ona ledwo co się uczyła kiedyś, a teraz najlepsza z angielskiego, prawie najlepsza z matematyki. Chciałabym być taka jak ona, jeśli chodzi o wiedzę. Tylko o wiedzę. Charakter ma niezbyt miły, nerwowa jest. Nie pasuje mi to, przez moje przewrażliwienie.
Później jak wróciłam ze szkoły, poszłam na bieżnię. Chodziłam 6km/h przez 30 minut. Na tamten moment miałam zrobione 7.5k kroków.
O 17/18 dopadły mnie myśli dotyczące jedzenia - nie poddałam się.
Później wyszłam z kolegą na dwór, przez co udało mi się zrobić 11k kroków. Wypiłam dwa duże łyki Tigera, pół litra pepsi zero. Spożyłam maksymalnie 30kcal. Nie liczę tego jako przerwanie fasta. Każdy ma inne zasady, to nie zrobi różnicy na wadze.
Po 20:30 poszłam się wykąpać oraz umyć włosy. Wtedy zaczęłam czuć to, że nic nie jadłam cały dzień. Od tego momentu czuję się słabo, jednak sprawia mi to jakąś radość.
Stresuje mnie szkoła, mam dość. Jest coraz gorzej, nic się nie poprawia. Zawsze miałam tak, że jak raz było gorzej, to później było lepiej, naturalne. Teraz tak nie jest. Od dwóch miesięcy najlepsze dni to są te przeciętne. Myśli samobójcze coraz częściej mi towarzyszą. Nie że jest bardzo okropnie, po prostu nie widzę sensu dalszego życia. Jedyne co mnie trzyma to moja najlepsza przyjaciółka, jednak na jej odpisywanie muszę czekać kilka dni (a ja potrzebuję ciągłego kontaktu, wsparcia, muszę wiedzieć, że dana osoba nadal mnie lubi), bardzo ją uwielbiam, kocham wręcz! Nie jej wina, chodzi mi o to, że boję się, że ją stracę. Większość moich znajomych straciłam przez to, że mi przestali odpisywać, lub robili to rzadko. Z każdym dniem, tygodniem mieli coraz bardziej mnie gdzieś. Dlatego tak bardzo boję się, że ją stracę.
Tutaj mój bilans:
Zjedzone: 40
Spalone: 340
Bilans: -300
Woda: 1.5l
Chudej nocki! Życzę wam jak najlepiej (´ε` )♡












