Repost from @principessaonthebike playground 🎈 ・・・ 📸 @krzysik.michal #atoutcycling #fixie #fixiegirl #ostrekolo #trackstand #duperynaszosie #girlsonbikes
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Türkiye
seen from China

seen from United States

seen from United States
seen from Peru

seen from United States
seen from Australia

seen from Brazil
seen from Bangladesh
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Maldives

seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States

seen from United Kingdom
Repost from @principessaonthebike playground 🎈 ・・・ 📸 @krzysik.michal #atoutcycling #fixie #fixiegirl #ostrekolo #trackstand #duperynaszosie #girlsonbikes
Repost from @principessaonthebike playground 🎈 ・・・ 📸 @krzysik.michal #atoutcycling #fixie #fixiegirl #ostrekolo #trackstand #duperynaszosie #girlsonbikes
Repost from @principessaonthebike playground 🎈 ・・・ 📸 @krzysik.michal #atoutcycling #fixie #fixiegirl #ostrekolo #trackstand #duperynaszosie #girlsonbikes
PRZEPIS NA ROWER – RECENZJA KSIĄŻKI BY PINCIPESSA ON THE BIKE
Autor: Principessa on the bike -- Blog: www.principessaonthebike.com
„Przepis na rower” – „It’s all about the bike”, czyli w podróży z Robertem Pennem
O kolarstwie napisano wiele sążnistych tomów. Rower bywał tematem analiz od strony technicznej, społecznej i historycznej. Bywał motywem literackim, pisano o nim piosenki… Słowem – jeśli ktoś jest pasjonatem dwóch kółek, nie musi się specjalnie naszukać, żeby trafić na ciekawą pozycję na temat kolarstwa i zatopić się w lekturze. A że zima szczególnie sprzyja rozwojowi czytelnictwa (ach, te wspaniałe wieczory na kanapie pod kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty i książką…), mam dla Was recenzję arcyciekawej książki Roberta Penna „Przepis na rower”. Zaczynamy!
Książka została wydana w polskiej wersji językowej w 2012 roku, zatem wielu z Was mogło się zetknąć z nią już jakiś czas temu. W moje łapki to niedługie dziełko wpadło dosyć niedawno – całe szczęście, że w końcu trafiło do mojej biblioteczki! W „Przepisie na rower” znajdziemy wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od tego rodzaju publikacji. Mamy zatem interesującą zarówno dla amatorów, jak i profesjonalnych kolarzy podróż przez historię wynalazku zwanego rowerem – ale nie tylko. „Przepis na rower” jest bowiem zapisem długiego, lecz satysfakcjonującego procesu realizacji marzenia Roberta, a więc konstrukcji jednośladu idealnego, dopasowanego do właściciela pod każdym względem. Wraz z autorem odwiedzamy zatem kolejnych specjalistów od poszczególnych elementów konstrukcyjnych roweru, podróżujemy po świecie zbierając doświadczenia, które później pomogą w podjęciu decyzji co do ostatecznego kształtu pojazdu, zwiedzamy lokalne serwisy i manufaktury. Cieszymy się wszystkimi drobnymi wspomnieniami z wycieczek na dwóch kółkach, mogąc przy okazji powspominać również własne. Radujemy się dowcipnymi dygresjami i anegdotkami, przytoczonymi z wielką swadą i nonszalancją wytrawnego gawędziarza. Zachwycamy się erudycyjnością autora, który nie tylko „przeleciał” przez wszystkie istotne historycznie momenty ewolucji roweru, ale i zadał sobie trud przyjrzenia się literaturze pięknej i kulturze w kontekście bicykli. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, dlaczego rower odegrał sporą rolę w procesie emancypacji kobiet, co na temat jednośladów sądził Mark Twain oraz co mogą mieć ze sobą wspólnego rowerowe siodełko i… galaretka
„Przepis na rower” nie jest powieścią przygodową, chociaż nie brak w niej przygód. Nie jest także opracowaniem technicznym ani historycznym, chociaż technikaliów i dat w niej od groma i trochę. Całość tworzy natomiast idealny miks, który czyta się z wielką przyjemnością i który na długo zapada w pamięć!
Polecam zatem wszystkim cyklistom, którym książka w ręce jeszcze nie wpadła. A dla wszystkich dziewczyn, które kochają dwa kółka, przytoczę umieszczony w „Przepisie na rower” cytat z wywiadu z jedną ze słynnych sufrażystek – wprawdzie czasy już się zmieniły, ale jak widać już w XIX wieku damy wiedziały, że dwa kółka to wcale nie męska domena :)
„Daje kobiecie poczucie wolności i samodzielności […], w chwili gdy kobieta siada na rower, wie, że nie stanie jej się krzywda, dopóki z niego nie zejdzie. I odjeżdża. Oto obraz wolnej, nieskrępowanej kobiecości.„
Susan B. Anthony, 1896 r.
DELIVERY – RECENZJA FILMU BY PINCIPESSA ON THE BIKE
Autor: Principessa on the bike -- Blog: www.principessaonthebike.com Zeszłoroczny wrzesień wspominam jako mega gorący okres wypełniony pracą nad współorganizacją pierwszej polskiej edycji festiwalu filmów o tematyce rowerowej, czyli Bicycle Film Festival. Było ciężko – ale też było warto! W całej tej bieganinie zdołałam zerknąć na niektóre produkcje prezentowane na BFF, spośród których kilka wzbudziło mój szczery zachwyt i refleksję. W ramach cyklu Bike Movies chciałabym Wam o nich opowiedzieć i je polecić. Na pierwszy ogień – dokument „Delivery” o niezwykłym człowieku, który z jazdy na rowerze uczynił swój sposób na życie – jednak nie takie, o jakim myślicie. To nie historia o genialnym zawodniku ani nawet o kolarzu-hobbyście. To nie opowieść o artyście ani kolekcjonerze. „Delivery” to portret człowieka, który stał się elementem miejskiego folkloru Williamsburga i wpisał się w historię miasta jak mało kto. Poznajcie Billa Meiera, bezdomnego kuriera rowerowego. Bohater niespełna dziesięciominutowego shorta dokumentalnego w chwili powstawania materiału miał 50 lat, wyglądał jednak na sporo więcej. Dzika, nieokiełznana broda, zacięte, zdeterminowane i nieco szalone spojrzenie, wyszmacone ciuchy i stary rower, po którym widać, że przeszedł w życiu niemal tyle, co jego właściciel. A Bill Meier przeszedł sporo – w momencie, w którym przestał się już dobrze zapowiadać, został kurierem rowerowym. Przez bite dwadzieścia lat przemierzał ulice Williamsburga na dwóch kółkach. Dbał o to, by przesyłki trafiły do adresatów w całości. Dbał o to, aby dostarczona pizza była ciepła – w końcu gdy klient płaci za pizzę, oczekuje, aby taka była. Historia Billa Meiera może wzruszać, a na pewno zmusza do refleksji. Co trzeba spieprzyć w życiu, żeby wylądować na ulicy i w wieku 50 lat nie mieć własnego kąta? Dlaczego ten skądinąd inteligentny człowiek tak skończył? Dokument jest zbyt krótki, aby odpowiedzieć na to pytanie. To zaledwie dzień z życia Billa – najsłynniejszego kuriera Williamsburga. Pokazuje jednak w surowy, a zarazem dziwnie poetycki sposób, jak niewiele trzeba, by pogodzić się z sobą i światem oraz odnaleźć sposób na stawienie mu czoła. „Zajęło mi trzy dekady, żeby odkryć, że naprawdę cieszę się tym, co robię. Kiedy przestanę móc jeździć na rowerze, lepiej żeby to był dzień, w którym zdechnę” – podsumował Bill. Czy to znaczy, że „Delivery” jest portretem minimalisty absolutnego, który jest szczęśliwy nie mając niczego? Chyba nie. Oglądając ten dokument widziałam człowieka, który pogodził się z przegraną i wyzbył swoich potrzeb nie dlatego, że chciał, a raczej dlatego, że się poddał. Smutne, ale czyż nie taki bywa świat i nie takie bywa oblicze człowieczeństwa? Bill Meier zmarł 1 lutego tego roku po przegranej walce z chorobą. Tysiące ludzi chciało mu pomóc i gromadziło dla niego pieniądze. Niestety – nie zdążyli zmienić jego życia. Moja ocena: 8/10 tytuł: DELIVERY reżyseria: Michael Beach Nichols, Christopher K. Walker, Joshua Simpsonscenariusz: Joshua Simpson FILM: https://vimeo.com/98270731
Ready! - steady! - ... & waiting😆😆😜 Aaaaa!! Let's gooo! ・・・#warsawcycling 👑🚴👑 #duperynaszosie #principessaonthebike #girlsonbikes #girlonbike #womenonwheels #fashiononbike #womenscycling
😏 Szatablegsy w Pruszkowie #ShutUpLegs #velodrome #DuperyNaSzosie
👭🚴🏻👭🚴🏻👭🚴🏻👭💕 #DuperyNaSzosie & #womens100 #warsawcycling ・・・ 👑🚴👑 @duperynaszosie #principessaonthebike #duperynaszosie #bikegirl #girlsonbikes #girlonbike #roadbike #womenonwheels #fashiononbike #womenscycling #bikefashion #cyclefashion #cyclingwear #cyclingfashion #bikewear #bikeclothes