Atlas Architektury Dyskontów
"Atlas Architektury Dyskontów" to byłoby coś! Można właściwie oczekiwać, że niebawem gdzieś się taka publikacja pojawi, bo w dzisiejszych czasach każda nisza znajdzie swego amatora i powoli zapełni treścią. Już kiedyś wrzucałem na facebooka zdjęcia co bardziej oryginalnych Biedronek, które wywoływały sympatię i serdeczny śmiech. Mimo że Lidl wydaje się być bardziej "ekskluzywny" (sic!), może dlatego że niemiecki ("chemia z Niemiec"), to z Biedronki spadło to niewdzięczne odium sklepu dla biedoty. Co prawda dalej nie można płacić kartą, ale na półkach pojawiają się coraz lepsze i ciekawsze produkty. Podobnie jest z wystrojem i samą architekturą obiektów. Pierwszym sklepem, który zwrócił moją uwagę była Biedronka w Leśnicy. Narożną dominantę zdobi typowy modernistyczny zegar, wygląda to jak zaginiony projekt Gropiusa, czy innej gwiazdy stylu modernistycznego, podobnie jak ceglana na Grota-Roweckiego, choć tu dopatrywałbym się wpływów Miesa Van Der Rohe. Równie charakterystyczny jest budynek na Gądowie przy ul. Na Ostatnim Groszu. Ciekawe, choć może mniej udane, są obiekty na Ślężnej, czy Bacciarellego. Coś jest na rzeczy, dyskonty przestały być seryjnymi, blaszanymi halami, w nowych projektach widać jakąś chęć wyróżnienia i zwrócenia uwagi. Nawet jeśli nie jest to pełnoprawnie wartościowa architektura, to widać zmianę w samym kształtowaniu wizerunku marki. To że obiekty mają być niepowtarzalne ma być może działać na podświadomość klientów, przyciągać przez oryginalność, budzić zaufanie przez większą solidność materiałów i lepsze wyposażenie. Poza tym, przynajmniej we Wrocławiu, Biedronka upatrzyła sobie naprawdę wyjątkowe lokalizacje w których się zadomowiła, jak modernistyczny "Kameleon" Ericha Mendelsohna, socrealistyczny KDM czy "Sedesowce" Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak. Lidl nie pozostaje dłużny i też rozpoczął inwestycyjną ofensywę.
Myślę że można w tym kontekście mówić o pewnej ogólnej tendencji poprawy jakości architektury w Polsce, skoro nawet dyskonty wyglądają coraz lepiej, ktoś je projektuje, co może mieć dodatkowo mały pozytywny efekt, w postaci większej ilości zleceń dla całej kasty architektów, szczególnie młodych. Z drugiej strony jest to jednak handel powierzchniowy i nawet nie chodzi o to że zabija małe sklepy, ale to też nie jest zdrowe dla rozwoju miasta, gdy jego mapa pokryje się gęstą siatka dyskontów. Obecnie we Wrocławiu obserwujemy, szczególnie na starym mieście i śródmieści, zupełny wysyp Żabek, Freshów i Małpek, które często zajęły miejsce dawnych banków i salonów sieci komórkowych. To bardzo sprytny ruch, bo człowiek zwykle skusi się i zajdzie po jakiś drobiazg na co wskazują bardzo często kolejki. Pauperyzacja centrum? Trochę na pewno tak, skoro okolice ratusza zamieniają się samoobsługowy spożywczy market. Liczę, że to pewien stan przejściowy, rodzaj transformacji handlu w tym miejscu, o czym pisałem niegdyś w liście do Gazety Wyborczej i widzialne lub niewidzialne ręce rynku jakoś to w przyszłości uregulują.
Biedronka mecenasem kultury i sztuki? Była już przecież akcja z Bałką, czy współpraca ze studentami łódzkiej ASP. W Zakopanem powstaje nowy nieco awangardowy obiekt. Biedronka ma pieniędzy jak lodu, przynajmniej tak się wydaje i mogłaby sypnąć hajsem na różne projekty kulturalne i renowacje. Zastanawiam się czy ktoś się do niej z takim pomysłem zgłaszał. Państwu czy gminom może i być wstyd, prosić o jałmużnę sklep dla proletariatu (prekariatu też), ale czemu by tego nie zrobić? Widzę to obopólna korzyść, Biedra dalej reperuje swój image, a przy okazji może udałoby się zachować jakiś cenny pawilon czy halę. Nie mówię by od razu robić Biedronkę w Audytorium Chemii, ale czasem można by coś uratować za cenę oznaczenia marką sklepu, jednak pracując nad kompromisem przy współudziale konserwatora i architektów. Problemem może być jednak to, że obecnymi właścicielami są Portugalczycy, choć sprawa polska nie jest im obojętna, skoro sponsorują tą głupią reprezentację tej durnej piłki nożnej. Na przykład taka "Kolekcja Sztuki Biedronki" to byłoby coś!