seen from China
seen from United States
seen from Netherlands

seen from United States

seen from United Kingdom
seen from China
seen from Sri Lanka
seen from China
seen from Singapore
seen from United Kingdom
seen from Sri Lanka
seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from Germany
seen from Singapore

seen from United States
seen from China
Mój dziadek żyje!
Mój dziadek skończył w listopadzie 90 lat. To pokaźny wiek. I chociaż ciało słabiutkie, bo serduszko z migotaniem i takie tam, to umysł wciąż ma jasny, rzutki.
Ale w weekend wyjebał breakdance w sklepie na glebę tak nieszczęśliwie, że złamał kość udową. Pogotowie, badania i się okazało, że mimo regularnej opieki lekarskiej, dziadek ma złe wyniki, więc z narkozą trzeba poczekać. Szczęśliwie wystarczyły 2 jednostki krwi do przetoczenia i zoperowano dziadka wczoraj. Dziś ma już rehabilitację. Szybko! :o
Bardzo się bałam, że to już koniec, a tu takie zaskoczenie. Dziadek kozak! Przeżył II wojnę światową, komunizm, covid... Nic dziwnego, w końcu to wojskowy :D
Może kiedyś mi się przyśnisz i powiem ci to wszystko czego nie zdążyłam i to na co nie miałam odwagi...
Niebo
Patrzyłam dziś w niebo
Szukając znaków od Ciebie
Patrzyłam dziś w niebo
Szukając Ciebie
Nigdy dla mnie nie staniesz się przeszłością
Wciąż będę pałać do Ciebie miłością
Choć trudno Ciebie kochać
Nie mogę przestać za Tobą szlochać
To jeszcze nie koniec, nie jesteś przeszłością
Patrząc dziś w niebo
Widzę Cię tam czekającego
Czekającego na mnie
Patrze dziś w niebo
Uśmiecham się bo wiem
Że przyszłość należy do nas.
K.K.
Wspomnienie
po dziadku
pozostały tylko
kłęby dymu fajczanego
mleczne obłoki płynące niebem
i na wpół zburzona chałupa
na progu której
cieplaszę się z kurami w słońcu
mam 10 lat
leżę w świńskim korycie
czytając Małych włóczęgów
a właściwie
żegluję szkunerem
po nieboskłonie
moje marzenia
są wielkie
jestem więc najbogatszym
człowiekiem na świecie
jakie to wszystko było małe
co później zdobyłem
Józef Baran
Otwarta trumna przy niej my, jak dotykałem go był taki zimny, a parę dni temu jeszcze żył. Na pogrzebie miałem być silny. Wystarczyła jedna zwrotka by poczuć łzy na policzkach gdy duszę dziadka unosił Anielski Orszak.
https://www.youtube.com/watch?v=1aJveSQt91w
- Ale na mnie już czas mam dużo rzeczy do zrobienia. Muszę dopilnować, by wiatr wiał dość mocno, by usypać jesienne liście w sterty, w których będziesz mógł brodzić. Muszę wybrać się nad jezioro i wywabić z trzcin wielkie szczupaki, żeby połknęły twoją srebrną błystkę. I dlatego nie mogę tutaj siedzieć co wieczór.
- Nie chcę żebyś zniknął.
- Wiem o tym. Dlatego wciąż żyję… *
Jest to fragment książki „Brune”. Niesamowity tekst! Czytając kolejny raz odkrywamy nowe przekazy.
Poznajemy chłopca w momencie, w którym umiera dziadek. Rune - główny bohater opowieści - po otrzymaniu wiadomości, przechodzi przez mnóstwo emocji. Jednocześnie w zewnętrznym świecie dzieją się rzeczy trudne. Runego prześladuje trzech starszych chłopaków z sąsiedztwa. Zostaje zniszczony drewniany domek, który chłopiec zbudował wraz z dwójką przyjaciół i była to ich kryjówka. Nawet pastor jest jakiś nieprzychylny.
Złość, żal, smutek nadciągają kolejno. Ale, ale… dziadek ciągle „tu” jest, siedzi na kamieniu.
- Dobrze, że masz dwoje oddanych przyjaciół.
- No i ciebie. … Bo jeśli to nie jest prawda, to co nią jest?*
Rune korzysta z rad dziadka w trudnych momentach, tak zawsze było. Otrzymuje przedmioty będące wcześniej własnością dziadka. Czyli dziadek „tu” ciągle jest. Jest więc i radość.
Wspominam w odczytywanych kolejny raz listach, oglądanych zdjęciach, konkretnych czynnościach, w których razem uczestniczyliśmy, w powiedzonkach, odwiedzanych miejscach… bliską osobę, której już nie ma obok mnie.
Więc nie muszę żegnać się z nią na zawsze? Pozostanie w pamięci, we wspomnieniach. Tak długo jak utrzymam obraz w sobie.
Odczytawszy metaforycznie opowieść o przygodach Rune’go, stykamy się z kwestią traktowania pamięci o zmarłych. Tak właśnie jest z „Brune”. Pozwalaj sobie na wspomnienie dziadka, kiedy tylko chcesz.
Dostrzegłam również inny motyw. Co pozyskał Rune wobec straty? Słabość? Siłę?
Czas przywdziać kostium superbohatera. Nastąpiła zmiana intencji. Rune rozpoczął oswajanie śmierci i świętowanie życia.
Spodobał mi się udział obu rodziców w zmaganiach Runego. Pojawiają się w tle i wypowiadają jak mantrę symboliczne pytanie: „Rune, wszystko w porządku?” Są w pogotowiu. Są sprzymierzeńcami.
W opowieści nie brakuje humoru, zwrotów akcji, łamania tabu, jest to przecież książka dla dzieci.
Dopełnieniem tekstowej historii są ilustracje Øyvind’a Torseter’a. I tak samo jak w tekście dostrzegam w tych rysunkach dwa wymiary interpretacji – jeden skierowany do dziecka, drugi - do dorosłego. Małego czytelnika zaciekawią drobne przedmioty na niektórych ilustracjach.
„Brune” jest początkiem trylogii, jak informuje norweski wydawca, który już opublikował dwie następne części. Pozycja „Brune” to sukces w Norwegii. Dotychczas książka otrzymała Nagrodę Literacką Norweskiego Ministerstwa Kultury (Najlepsza książka dla dzieci i młodych dorosłych) w 2013 r., Trollkrittet Prize (nagroda za debiut norweskich pisarzy książek dla dzieci i młodzieży) w 2013 r., Nagroda literacka dla dzieci i młodzieży w 2014 r., Holenderski Zilveren Griffel (srebrny ołówek) w 2015 r., Niemiecki Luchs des Jahres (najlepsza książka dla dzieci i młodzieży) w 2016 r. oraz nagroda Batchelder Award 2020 przyznana przez American Library Association's ALSC. Prawa do tłumaczenia zostały sprzedane na 30 języków, a nagrody i wyróżnienia przyznano w różnych językach i kulturach.
Na koniec mam jeszcze jeden motyw. Co jeśli po drugiej stronie świata, zapomniana osoba rozpłynie się jak bohater animacji „Coco” ** ? Pamiętacie film w reżyserii Lee Unkricha i Adriana Moliniego? Jeden z bohaterów walczy o to, by jedyna osoba, która o nim dotychczas pamiętała, nie straciła go z serca i umysłu. Jego córka po latach zaczęła niedomagać, była bardzo leciwą staruszką, i wówczas duch ojca zaczął wiotczeć i znikać. Jeśli dalej by tak było, zniknąłby do reszty, nie zostałby po nim żaden ślad, nic. Ta dziecięca historia osnuta jest na wątkach pochodzących z wierzeń kultywowanych w Meksyku. O poszanowaniu zmarłych świadczy huczna fiesta wyprawiana w okresie jesiennym w tym kraju. Pielęgnowanie pamięci o zmarłych, o śmierci jest więc elementem życia. Może warto o tym pamiętać?
*Håkon Øvreås, Brune, il. Øyvind Torseter, tł. Milena Skoczko. Wydawnictwo Dwie Siostry 2020;
** Coco, reż. Lee Unkrich i Adrian Molina. Disney 2017.