Kontrowersyjny fakt o mnie: brzydzę się psów
Uważam że są ładne, niektóre są urocze i bardzo słodkie, lubię oglądać zdjęcia piesków i filmiki, ale wciąż mnie brzydzą xD
Mam wrażenie, że wszystko czego dotykają jest obślinione. Brzydzi mnie jak liżą po twarzy lub rękach (nigdy bym nie karmiła psa z ręki), skaczą na ludzi chcąc się bawić i brudzą wszystko, wszystkie ich zabawki też w mojej wyobraźni są całe w ślinie
Jedyna interakcja z pieskami jaką mogę mieć, to patrzenie na nie z daleka i mówienie że urocze. Jak pogłaskam to już jest szaleństwo, ale muszę mieć w takim wypadku pewność, że pieseł mnie nie obślini ani nie będzie na mnie skakać, więc nadaję się do głaskania chyba wyłącznie śpiących piesków, po czym i tak od razu idę bardzo dokładnie umyć ręce, jak tylko mam możliwość
No i miałam styczność niemalże wyłącznie z psami, które pachniały tak zwanym "mokrym kundelkiem" (nie lubię tego określenia, ale chyba najlepiej to obrazuje), mimo że wyglądały na zadbane, a dość źle działa na mnie ten zapach
To chyba trochę dziwne, bo osobiście nigdy nie spotkałam osoby, która brzydzi się psów. O dziwo za dzieciaka bardzo je lubiłam, na punkcie rasy husky miałam wręcz pierdolca, tak samo te owczarki długowłose, akita lub shiba.
I tak - szczeniaczków też się brzydzę, mimo że wyglądają przesłodko
Spotkałam w swoim życiu ludzi, którzy brzydzą się kotów i mimo że kocham kotki z całego serca, to jest to dla mnie zrozumiałe, bo bardzo gubią sierść i jest ona wszędzie, sporo z nich ma też charakterystyczny koci zapach, no ale z obrzydzeniem do psów styczności nie miałam i zawsze jak komuś o tym mówię to słyszę w odpowiedzi "dziwne" albo "bez przesady" xD













