Mam wyrzuty sumienia. Przez wszystkich Pingersów. Wszyscy się żegnają i płaczą. A mnie jakoś paradoksalnie wyciszyło. Ta przeprowadza z pingera poszła nam wszystkim o wiele sprawniej niż 2 lata temu. Szybciej, sprawniej, z jakimś ładem, pomyślunkiem i wszyscy razem. Sentymentalnie trochę mi szkoda pingera. Ale już polubiłam tamburyno.













