I: Od zawsze starałam się myśleć pozytywnie. W końcu nawet jeżeli przydarzyło się coś przykrego to nie oznacza, że trzeba od razu popadać w depresję prawda? To oczywiste, że każdy ma swoje gorsze momenty. Ja też je mam. Najgorzej było, gdy musiałam się bardzo szybko dorosnąć i otrząsnąć się po śmierci rodziców, bo ktoś musiał wyżywić i wychować moje rodzeństwo. Jako iż jestem najstarsza padło na mnie. Ale dzięki temu nauczyłam się, że nie ważne jak źle, by było to potem może być tylko lepiej!
Wiele osób mogłoby stwierdzić, że to co się działo przez całe moje życie jest tragedią. Ale osobiście tak nie uważam. Dzięki temu otworzyłam oczy na to, że powierzchnia nie jest takim złym miejscem jak u mnie powiadają. Dostałam szanse na zdobycie niewiarygodnej, a dla kretołaków wręcz niewyobrażalną wiedzę, Poznałam tylu niesamowitych ludzi, gdyby ktoś mi powiedział, że zaprzyjaźnię się z osobami, które władają magią - wyśmiałabym go! Magia nie jest taka zła jak ją piszę i trochę zazdroszczę moim przyjaciołom, że mogą nią władać! Jedyną wadą z tego wygnania jaką widzę jest fakt, że nie widziałam mojego rodzeństwa już 8 lat. Pytania czy żyją, czy mają się dobrze mnie dobijają. No i oni nie są już dziećmi. Moja najmłodsza siostra, którą widziałam ostatni raz jak miała 2 lata teraz ma 10! Mój brat, który jest zaraz po mnie ma już aż 21! Jest już dorosłym mężczyzną, a ja nie widziałam tego jak on i reszta dorastają.
Ale wiem, że kiedyś do nich wrócę.
Ale nie mogę też zapomnieć, że na powierzchni też mam sprawy do załatwienia.
Mój papo zawsze powiadał “Nic się nie dzieje bez powodu.” Dlatego też wierze, że przodkowie w jakimś celu wysłali mnie na powierzchnie.
(Omg ale ostatnio się rozpisuje.)












