Produção de Moda, Hads e Folha. BBL - Esports, Fase online do Campeonato: Freefire Pro League, 2019.
Briefing: Produção de moda e stylist com referência nos personagens do jogo com um conceito streetwear.
Fotos: OutBLACK Produções.
Produção completa: https://drive.google.com/open?id=1lwbNHAEEoloLDv-qw_eewWM1ksKaSK6w
Produção de Moda, Murillo Show. BBL - Esports, Fase online do Campeonato: Freefire Pro League, 2019.
Briefing: Produção de moda e stylist com referência nos personagens do jogo com um conceito streetwear.
Fotos: OutBLACK Produções.
Produção completa: https://drive.google.com/open?id=1lwbNHAEEoloLDv-qw_eewWM1ksKaSK6w
Produção de Moda, Ana Xisdê. BBL - Esports, Fase online do Campeonato: Freefire Pro League, 2019.
Briefing: Produção de moda e stylist com referência nos personagens do jogo com um conceito streetwear.
Fotos por: OutBLACK Produções.
Produção completa: https://drive.google.com/open?id=1lwbNHAEEoloLDv-qw_eewWM1ksKaSK6w
Opis: Poleciałem do Brazylii, chcąc przelecieć tylu hetero facetów, ilu mogłem znależć, ale gej turysta z fajnym tyłkiem był wszystkim, co dostałem.
Od tłumaczki: Okej, więc spięłam się i przetłumaczyłam dla was dzisiaj drugi rozdział, miłego czytania! :)
*
ZAKŁAD
- Dobrze wyglądam? - pytam się jej, kiedy wychodzimy z hotelu.
- Będę tego żałować. - przerywa. - Ale zawsze wyglądasz dobrze.
- Wiem - mówię i wtedy zaczynamy iść w stronę hotelu turysty.
- Dziewczyna z Ipanemy, mówisz?
- Tak. - zaczynam iść szybciej. - To tylko kilka przecznic stąd.
- Nie chcę mi się iść. - zatrzymuje się. - Weżmy taksówkę.
- Nie. - chwytam jej ramię, by ją powstrzymać. - Potrzebuję świeżego powietrza. by wytrzeżwieć.
- Ugh - wzdycha. - Jesteś wrzodem na tyłku, wiesz to, prawda?
- To właśnie ty mnie obrażałaś, a teraz wolałabyś zostać tutaj. Okej, zostańmy - żartuję. Mój humor jest teraz dziwnie świetny.
- Nie, chodżmy. - zaczyna niechętnie iść, - Ale lepiej, żebym po tym wszystkim była twoją honorową druhną (od tłum. - chodzi o tą najważniejszą druhnę, nie wiedziałam jak to napisać).
- A nie świadkową? Nie wiem jak to jest na gejowskich weselach.
- Nie jestem pewna. - śmieje się. - Ale świadkowa brzmi chyba lepiej.
- Właściwie, to nigdy wcześniej nie myślałem o żadnej z tych rzeczy - przyznaję się.
- O wyjściu za mąż?
- Tak. - marszczę brwi. - Myślę, że odrzuciłem ten pomysł już dawno temu.
- Nie mogę się doczekać, żeby poznać tego gościa, który robi cuda. Mam nadzieję, że wygląda tak dobrze, jak na Instagramie.
- Wygląda lepiej. - mruga do niej.
- To dziwne, ponieważ, kiedy spojrzysz na niego za pierwszym razem, wydaje się być brzydki, ale wtedy robi się po prostu co raz bardzie uroczy z każdą sekundą. I powinnaś usłyszeć jego głos, jest jednocześnie taki wkurzający i miły w tym samym czasie. I pachnie naprawdę dobrze i świetnie się ubiera.
- Aww - przerywa mi. - Naprawdę na niego lecisz. Chyba umrę z tego nadmiaru słodkości.
- Przestań z tym ‘aww’. - i tak się śmieję. - Louis używa tego cały czas i nienawidzę tego.
- Nazwałeś go Louis. Nazwałeś go Louis. - zaczyna mnie wkurzać.
- Przestań. - rozglądam się dookoła, więc możemy przejść przez ulicę. - Co mam mu powiedzieć. Nic dla niego nie mam, powinienem mu coś przynieść?
- Harry. - zatrzymuje się. - Nie przesadzaj. Po prostu wpadamy do niego, tak przy okazji.
- Nie, nie chcę. Chcę, żeby wiedział, że przyszedłem tu, żeby go znależć.
- Okej, ale nie musisz przynosić ze sobą prezentu. - uśmiecha się. - To wszystko jest urocze, ale nie przestrasz go. Już raz się przestraszył.
- Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wygląda na kolesia, który może się wystraszyć - myślę na głos. - Autentycznie, myślałem, że już googlował suknie ślubne po tym, jak powiedziałem mu, że go lubię.
- Więc to oczywiste, że jest jeszcze kilka innych rzeczy, które musisz się o nim nauczyć. - poważnieje. - Żartujemy sobie o gejowskich ślubach i tych duperelach, ale nie chcę, żebyś się na coś nastawiał.
- Zamknij się, przecież nie rozważam tak na serio wyjścia za mąż za turystę - śmieję się z niej. - Aż tak bardzo mi się nie podoba - kłamię.
- No jasne, że nie - droczy się ze mną. - Wyglądasz teraz jak szczeniaczek z dużą kością.
- Co mam mu powiedzieć?
- Że martwiłeś się o niego. - milknie na chwilę. - Jestem zmęczona, zatrzymajmy się.
- Nie. - popycham ją. - Nie zatrzymujmy się. Co, jeśli wyjdzie na obiad albo coś?
- Jest za póżno, pewnie już jadł obiad - wzdycha. - :Ale nieważne, idżmy dalej.
- Cześć, turysto. Martwiłem się o ciebie, więc przyszedłem tu, żeby zobaczyć, czy wszystko w porządku. - spoglądam na nią, żeby zobaczyć, co o tym myśli.
- Ehm, może nie? - uderza mnie w ramię.
- Hej - krzyczę. - To bolało.
- Przepraszam. Ty naprawdę nazywasz go turystą?
- Nie. - śmieję się. - Tylko żartowałem.
- Powiedz mu po prostu, że wpadłeś, żeby porozmawiać.
- O czym porozmawiać?
- O tym, dlaczego odszedł. Nie wiem. Zagraj to na luzie. - mruga do mnie. - Zachowuj się normalnie.
- Bycie normalnym to dla mnie bycie dupkiem - wzdycham. - Tym razem chcę, żeby było inaczej.
- Ale nie próbuj być kimś, kim nie jesteś. - znów poważnieje. - Po prostu zaczekaj, dopóki go nie zobaczysz. Zobaczysz, jak słowa z ciebie wylecą.
- Co, jeśli się nie wystraszył? - zatrzymuje się. - Co, jeśli mu się po prostu nie podobam? Może jest właśnie taki sam, jak ja. Może udawał, że mnie lubi, bo myślał, że jestem hetero, i kiedy powiedziałem mu, że go lubię, zdał sobie sprawę, że jestem gejem, a teraz już nie chce ze mną być.
- Harold, kochanie. - chwyta moją twarz. - Nikt nie pomyślałby, że jesteś hetero.
- Co?
- Jesteś pedałem. - kaszle. - Żartuję, nie jesteś i nienawidzę cię za to, że musiałam przez ciebie użyć tego słowa. Nie powinnam już z tobą wychodzić.
- Nie skupiasz się. - macham na nią. - Co, jeśli byłem jakiegoś rodzaju zakładem między nim a przystojniakiem?
- Że co? - unosi brew.
- Może są tym dziwnym typem pary, która lubi żartować sobie z ludzi, wiesz? W sensie, że może przystojniak powiedział mu coś w stylu: “Wyzywam cię, żebyś rozkochał w sobie tego gorącego chłopaka w lokach w ciągu pięciu dni”.
- Więc może nie udało im się kogoś znależć z części tego gorącego chłopaka w lokach i wtedy znależli ciebie. - przytakuje. - To ma sens.
- Zamknij się. - śmieję się. - Jestem gorętszy niż lawa.
- No i znów jesteś dupkiem. - przewraca oczami. - Gdzie, do cholery, jest ten hotel?
- Jeszcze tylko kilka przecznic. Jesteśmy już prawie na miejscu. - rzucam jej oskarżycielskie spojrzenie.- Jak ty możesz być modelką, skoro nie chce ci się ćwiczyć?
- Chcę mi się ćwiczyć, ale nie, kiedy mam trzynasto centymetrowe szpilki od Manolo, wypraszam sobie. - udaje obrażoną.
- Nieważne. - zatrzymuje się. - Za rogiem jest hotel. Jak wyglądam?
- Jak alfons. - śmieje się. - Wyglądasz dobrze. Powiedziałam ci to już gazylion razy, gorący chłopaku w lokach. Oh, podoba mi się to. Zacznę cię tak nazywać, nie będziesz już jedynym, który ma dla wszystkich przezwiska.
- Podoba mi się to przezwisko. - chodzę wokół niej, jakbym oszalał. - Czemu się denerwuję?
- Nie wiem. - marszczy brwi. - Po prostu przestań chodzić, niepokoisz mnie.
- Kurwa - przeklinam. - Nie popsikałem się perfumem. Powinniśmy zawrócić.
- Nie ma mowy. - krzyżuje ręce. - Dobrze pachniesz.
- Bobrze to nie wystarczająco dobrze. - śmieję się. - Okej, jestem gotowy. Chodżmy.
- Czekaj. - chwyta mnie za rękę. - Mówiłeś coś o zakładzie.
- Tak, żartowałem.
- Powiedziałeś: “Wyzywam cię, żebyś rozkochał w sobie tego gorącego chłopaka w lokach w ciągu pięciu dni”.
- Tak, to był żart. Jak w tym filmie, pamiętasz? Jak stracić faceta w ciągu pięciu dni albo coś takiego. - oczywiście, kłamię, ponieważ znam dokładnie tytuł i całą obsadę tego arcydzieła.
- Nie mogę uwierzyć, że obejrzałeś ten babski film, ale nie Pamiętnik. - śmieje się naprawdę głośno. - Jesteś taki gejowski, więc na pewno obejrzymy Pamiętnik w jakiś dzień.
- Możemy go obejrzeć z turystą. - znów uśmiecham się jak głupek. - Pewnie go kocha.
- Nie będę waszym piątym kołem u wozu. - unosi swój wskazujący palec. - Możesz się z nim umawiać, ile ci się tylko podoba, ale nie porzucisz mnie, jeśli tak się stanie, okej?
- Umowa. - śmieję się. - Co chciałaś powiedzieć? W związku ze zakładem i w ogóle?
- Oh, racja. - rozgląda się dookoła i zniża swój głos. - Nie powiesz mi, że wydaje ci się, że już się w nim, zakochałeś, racja? Proszę, powiedz, że nie.
- Co? - szaleję. - Oczywiście, że ci tego nie powiem. - próbuję brzmieć na tak bardzo przekonywującego, jak to możliwe, a wtedy przez minutę zalega cisza. - A co by niby było w tym złego?
- Wiedziałam! - wskazuje na mnie palcem. - Nie, Harold! Zakazuje ci tego!
- Co? Nic nie powiedziałem!
- Nie możesz być już w nim zakochany - wzdycha. - Jesteś jak płód, jeśli chodzi o związki.
- Płód?
- Tak. - rzuca mi poważne spojrzenie/ - Ekscytujesz się z jego powodu i bardzo go lubisz, ale nie jesteś w nim zakochany. Proszę, błagam cię. - pada na swoje kolana i czuję się zawstydzony, ponieważ ludzie się na nas gapią. - Nie mów mu, że go kochasz.
- Nie powiem mu, że go kocham. - podnoszę ją. - Ponieważ go nie kocham i nie mam zamiaru tego zrobić w przeciągu miliona lat.
- Okej, dobrze. - strzepuje kurz ze swoich spodni.
- Ale byłby szczęśliwy, jeśli usłyszałby, że go kocham - mamroczę.
- Nie! - panikuje. - Kochasz go? Proszę, nie kochaj go tak wcześnie.
- Co z tobą nie tak? - unoszę swój głos. - Nie kocham turysty. Nie kocham turysty. Ale kocham jego tyłek.
- Ja też - wzdycha. - Więc w porządku. Możemy kochać jego tyłek tak bardzo, jak chcemy, ale nie kochamy go jeszcze jako osoby.
- Po prostu go lubię - udaję głos małego dziecka. - Troszkę go lubię. - sprawiam, że się śmieje. - To ja, jako płód.
- Jestem pewna, że byłeś uroczym płodem, Harry. - znów zaczyna iść. - No dalej, chodż, i jeśli zapytasz mnie “Bobrze wyglądam?” jeszcze raz, uderzę cię, kurde.
- Nie zapytam cię jeszcze raz, ponieważ wiem, że odpowiedż jest oczywista. - idę obok niej. - Wyglądam jak chodzący cud natury.
- Umm, mogłabyś użyć wosku do brwi - żartuję. - Ale wyglądasz fantastycznie.
- O, mój Boże!- krzyczy. - Widzę hotel. Boże, denerwuję się. Co mam robić? - Poczekać tu?
- Tak, to hotel. - chcę przejść przez ulicę, ale wtedy widzę obrazek, który uderza mnie w twarz.
- No co jest? Chodżmy! - obraca się w moją stronę, a ja chcę tylko umrzeć
- Wróćmy do hotelu - mamroczę, kiedy zaciskam pięści..
- Nie. - przybliża się do mnie. - Nie denerwuj się. Wyglądasz świetnie.
- On tam jest. - wskazuję w kierunku turysty. - To on.
Obraca się ze zmarszczonymi brwiami.
- Kim jest ten blondyn? - minutę zabiera jej, by zdać sobie sprawę z tego, co się dzieje. - I czemu trzymają się za dłonie? Oh, kurna, nie. - rzuca mi współczujące spojrzenie, które sprawia, że czuję się jeszcze bardziej żle.
- To turysta - mówię pomiędzy ciężkimi oddechami. - I trzyma się za ręce ze swoim chłopakiem, przystojniakiem.
Zrób ze mnie raz głupka, wstydż się. Zrób ze mnie drugi raz głupka, ja się wstydzę.