#galaxys10 #chiba #hamakanaya #station #japan #japantravel #千葉 #千葉県 #浜金谷 #浜金谷駅 #日本 #日本旅行 #国内旅行 #치바 #치바현 #기차역 (浜金谷駅에서) https://www.instagram.com/p/CBubEsqgDfw/?igshid=1rftra7wwqygg
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from United States
seen from Germany
seen from United States

seen from Türkiye
seen from France
seen from Tunisia

seen from Malaysia

seen from Russia

seen from Malaysia
seen from China
seen from Russia

seen from United States
seen from Poland
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from China

seen from United Kingdom
seen from United States
#galaxys10 #chiba #hamakanaya #station #japan #japantravel #千葉 #千葉県 #浜金谷 #浜金谷駅 #日本 #日本旅行 #国内旅行 #치바 #치바현 #기차역 (浜金谷駅에서) https://www.instagram.com/p/CBubEsqgDfw/?igshid=1rftra7wwqygg
浜金谷フェリー乗り場から
天気が良くて富士山がきれいに見えた。
Walking around Bōsō Peninsula in Chiba: shrines, boats and vegetables. This was in a town called Hamakanaya (浜金谷).
Zwiedzanie :Niedoceniana Nokogiriyama
Wielokrotnie dojeżdżając do pracy linią Keisei miałam okazję ujrzeć pewien malowniczy plakat. Przedstawiał on kolejkę liniową na tle oceanu. Na szczęście nazwa miejsca nie była zbyt skomplikowana i mimo udało mi się odnaleźć ją w „sieci”. Mimo dostępności informacji na temat atrakcji nie są tak ciekawe przedstawione jak np. dla Kamakury. Uznałam jednak, że jest to świetne miejsce na wycieczkę. Nie dość, że góry, to jeszcze w pobliżu ocean, posąg Buddy i alejka pomników, plus kolejka. Dodatkowo było położone dość blisko naszego miejsca zamieszkania, więc nadawało się idealnie na jednodniowy wypad.
Plan był dość prosty. Mieliśmy wysiąść na stacji Hamakanaya, wjechać kolejką na szczyt i zejść do Hota. Jakoś jednak tak się składa, że nie wszyscy nadają się na planowanie wycieczek. Do jednej z takich osób należę na przykład ja. Nie tylko pomyliłam stacje ale co więcej kiedy wysiedliśmy nie wiedzieliśmy, w którą stronę iść. Bez wątpienia w dzisiejszych czasach łatwo się poruszać gdy ma się do dyspozycji Google na komórce. W Japonii jest to jednak dość duży wydatek, na który zwyczajnie nie mogliśmy sobie pozwolić. Dlatego uciekliśmy się do starego sposobu : podążanie za ludźmi wyglądającymi na turystów. Okazało się jednak, że śledzona przez nas grupa nie wybierała się na wspinaczkę. Zmierzaliśmy więc drogą donikąd, z boku piękny ocean, poszukiwanej góry nie znajdowaliśmy na horyzoncie. A na wsi jak to na wsi, żadnych ludzi by się spytać o drogę. Na szczęście pojawiła się emerytka. Spytałam więc jej, gdzież to jest ta słynna Nokogiri-yama, wskazałam w kierunku jaki obraliśmy na co staruszka żwawo odkrzyknęła po angielsku ; no, no i wytłumaczyła resztę trasy już w rodzimym języku. Zawróciliśmy. Dla pewności spytałam się na stacji konduktora i po raz pierwszy chyba zrugano mnie mówiąc ; zobacz se na mapie. Na co odpowiedziałam szczerze, że nic z niej nie rozumiem. Ostatecznie obrażony pan potwierdził, że mam iść w lewo. I tak oto na mojej drodze, pojawiła się kolejna staruszka, która zmierzała w tym samym kierunku i pokazała mi drogę. Udało się nam odbyć standardową rozmowę, w której wyjawiłam z jakiego jestem kraju, po co jestem w Japonii i zaprzeczyłam jakobym dobrze mówiła po japońsku. Pani z niejakim przestrachem zostawiła mnie na rozstaju dróg samą, ale uspokoiłam ją mówiąc, że tocząca się z tyłu sylwetka zombie to mój towarzysz, źle reagujący na upały. Kiedy zaczęliśmy wreszcie wspinać się po górze, przywitał nas przyjemny chłód w cieniu zadrzewionych zboczy. Po pewnym czasie pojawiła się świątynia i miejsce gdzie należy kupić bilet, uprawniający do dalszego przejścia. Był to dość mały wydatek i warty tego co zobaczyliśmy później. Kiedy dostrzegłam wystające czoło Buddy (Daibitsu Nohon-ji) byłam zaskoczona jego wielkością.
Posąg zdecydowanie przewyższa słynnego Buddę z Kamakury. Dodatkowo miejsce to mimo sezonu urlopowego nie było wcale zatłoczone. Wspinaliśmy się dalej po niezliczonych schodach, a na zboczu można było oglądać malutkie posążki buddy. Niektóre niestety w wyniku dawnych prześladowań religijnych, z utrąconymi głowami.
Na samym szczycie widok jest przepiękny, a Jigoku Nozoki - Widok Piekła rzeczywiście może lekko przerazić. Dodatkowo w czymś w rodzaju wąwozu (Hyaku-shaku Kannon) można zobaczyć kolejną ogromną rzeźbę naskalną.
Okazało się, że w związku z silnym wiatrem kursy kolejki zostały odwołane. Trasę powrotną musieliśmy więc również pokonać na pieszo. Ostatecznie wyszło na jaw, że moja pomyłka wyszła nam na dobre, gdyż druga strona zbocza jest zdecydowanie trudniejsza do wspinaczki, o wiele łatwiej było staczać się z tych kamiennych ścieżek, niż gdybyśmy musieli gramolić się po nich w górę. W miasteczku Hamakanaya nie ma zbyt wielu oznak, że to rejon turystyczny. Wręcz przeciwnie, trudno znaleźć jakąś sensowną restaurację. Jest co prawda targ rybny, a w nim restauracja sushi z cenami przyprawiającymi o zawrót głowy. Okoliczni rybacy w spokoju oddają się swoim codziennym obowiązkom.
Warto jednak zdecydowanie wybrać się w to miejsce. Nie jest zatłoczone, a trasa wspinaczki nadaje się dla ludzi nawet o słabszej kondycji. Mogą się oni co prawda poczuć nieciekawie, gdy wyprzedzi ich kolejna grupa dziarskich emerytów. Dlatego polecam to miejsce również dla ludzi, którzy nie są fanami górskich wspinaczek. Nie dość że mamy szansę obserwować piękną przyrodę, to możemy również podziwiać przepiękne rzeźby i widoki. W pobliżu Chiby to miejsce warte zobaczenia.