Zdzisława Bytnar ps. "Sławska", matka Jana Bytnara "Rudego". Zwana również "matulą polskich harcerzy".
"Chowałam go z wielką troskliwością, dbałam o jego bogactwo umysłowe, dbałam o to, żeby był godnym obywatelem Polski". Jak wspominali odwiedzający ją harcerze, w jej mieszkaniu stało ostatnie zdjęcie "Rudego" z dedykacją: "Mamusi, aby wiedziała, że syn jest i zawsze kocha - Janek".
Każdy Niemiec powinien znać ich twarze. Poznanie ich powinno być obowiązkowe w edukacji niemieckiej, tak jak jest w polskiej. Niemcy potrafią wymienić niemieckiego Schindlera, żydowską Annę Frank, a Polaka jakiego?
Naprawdę pozwolili, by Niemcy nie zmierzyli się z tym, co zrobili Polsce, by nie znali tych twarzy...
Z Ameryką jest ten sam problem. Dlatego Polaków są w stanie oskarżyć o wszystko, a przy żydach nie pisną, bo żydowską tragedię znają, a polskiej nie. Czy funkcjonuje w ogóle ang. tłumaczenie Kamieni na Szaniec? Czy Polska włożyła miliony w promocję tej książki na świecie? Ale na to był czas zaraz po wojnie. A po wojnie Polska znalazła się pod rosyjską okupacją, a w 89 r. już nikt nie chciał słyszeć "nowych" historii o wojnie, narracja już była ułożona. Wojna skończyła się dekady temu. Oto kolejna tragedia. Jak może was nie męczyć, że świat zna nazwiska niemieckich bohaterów wojennych, a polskich nie? Że oglądają wojnę z perspektywy niemieckiego Chłopca w pasiastej piżamie lub niemieckiego przedsiębiorcy Schindlera i przez to Niemcy są dla nich ludzcy, pokazani są tak, że publiczność im nawet współczuje (bo filmy odwołują się do emocji, a bohaterowie stają się widzom bliscy)? A my? Jesteśmy niemi. Ich emocje nas nie obejmują.
















