seen from Türkiye
seen from Jordan

seen from United States
seen from Türkiye
seen from Slovakia
seen from Iceland
seen from United States
seen from Russia
seen from Yemen

seen from United States

seen from United States

seen from Singapore
seen from Türkiye
seen from Georgia
seen from Canada
seen from Austria
seen from Australia
seen from Slovakia
seen from Bulgaria

seen from United States
Z hasłami "nigdy" i "na zawsze" dojść można tylko do pustki.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Nie pisałam na tym blogu przez kilka lat. Bo miałam zablokowany dostęp do konta. Przez dwustopniową autoryzację. Znałam swoje hasło, ale Tumblr po wyczyszczeniu wszystkich danych przeglądarki traktował mnie jak świeżaczka, który musi autoryzować się poprzez kod wysłany na telefon. Kodu nigdy nie otrzymałam, a kontakt z pomocą techniczną skończył się, kiedy kazano mi wysłać swoje zdjęcie i link do swojego opublikowanego na blogu zdjęcia, co miało być potwierdzeniem, że ja to ja. Śmiechu warte. Spróbowałam drugi raz całkiem niedawno. Widocznie zmieniła się polityka, bo po prostu usunięto z mojego konta dwustopniową autoryzację, więc znów mogłam się zalogować.
To nie wina dwustopniowej autoryzacji, a tej konkretnej firmy, u której to nie działało, jak należy, a pomoc techniczna działała według monty pythonowskiego scenariusza.
Wszędzie, gdzie jest możliwa dwustopniowa autoryzacja, włączam ją dla swojego konta. Korzystam z menadżerów haseł, więc mogę mieć tysiące skomplikowanych haseł, a pamiętać muszę tylko jedno, oczywiście niesłownikowe, długie i zawierające znaki specjalne.
Kiedyś używałam jednego, śmiesznie prostego hasła do wielu portali, aż wreszcie trafiłam na stronę https://haveibeenpwned.com, na której można sprawdzić, czy Wasz adres mailowy, którego używacie do rejestracji kont, wyciekł kiedykolwiek podczas ataków hakerskich razem z towarzyszącymi mu hasłami, nazwami kont itd. Mój adres znajduje się na 9 listach danych, które wyciekły do sieci. Na tej liście jest m.in. atak hakerski z 2013 roku na dane zgromadzone przez... Tumblr.
Tamtych haseł już niestety nie zmienię, część portali, na które się rejestrowałam już nie istnieje i nie mam pewności, co stało się ze zgromadzonymi tam danymi. Dlatego teraz tym bardziej dwukrotnie się zastanowię, zanim założę gdzieś konto, podam dane swojej karty, adres zamieszkania i nigdy tego nie robię, jeśli nie jest to koniecznie wymagane. I absolutnie nie zapisuję haseł w przeglądarce.
Historia z Tumblrem i brakiem dostępu do bloga, nie zniechęciła mnie ani do używania dwustopniowej autoryzacji, ani do okresowego czyszczenia danych przeglądarek. Nauczyła mnie, że każdy system ma dziury i żadnej aplikacji nie można zaufać.
Matero Matero kojarzy się z naczynkiem do Yerba Mate, ale nie jest to jedyne jego znaczenie. W naszym kraju przyjęło się nazywanie tak…
Mateina Mateina - brzmi poważnie, jednak to nic innego jak dobrze znana kofeina, którą znaleźć możemy także w naparze…