pomysłu potrzebuję
co ze swoim życiem zrobić żeby pracę mieć i jednocześnie nie zwariować. A wydawać by się mogło, że decyzja podjęta niemal 5 lat temu była strzałem w 10. “Chodź do firmy - mówili, w rodzinie się fajnie pracuje, będziesz prezesem!!!” A tu wielki huj. Zamiast własnego biznesu jestem jedynie zakładnikiem. Prezesem tylko na papierze. Jak jest dobrze “Aleśmy zrobili” ale jak się wali to “Ale spierdoliłeś” I nijak się z tego wyplątać. Gorsze to chyba nawet niż praca w korpo. Pozostaje mi jedynie udawać że mi zależy. Tylko czy czasem za chwilę w Tworkach nie wyląduję...











