Seulgi wyróżniała się głównie zamiłowaniem do komfortu, dobrego jedzenia oraz ciepła; ceniła sobie wszystkie wyżej wymienione rzeczy ponad cokolwiek innego, przez co faktycznie niesamowicie upodobniła się do owego niedźwiadka, do którego i tak bywała już dość często porównywana. Faktem było również, że gdyby mogła, to cały dzień spędziłaby w łóżku, w akompaniamencie jedynie swoich ulubionych piosenek i dobrej książki. Przy tym wszystkim była ogromną fanką wszelkiego rodzaju tak zwanego skinshipu i już nie raz przyłapałą samą siebie na twierdzeniu, że nie miałaby nic przeciwko przeżyciu swojego istnienia w czyichś ramionach. Seulgi była więc typowym misiem, więc gdy tylko usłyszała propozycję nowo poznanej dziewczyny, na jej wargach wykwitł szeroki uśmiech, stanowiący radość z takiej ewentualności oraz niedoczekanie. Gdy tylko poranne słońce uderzyło w jej osłonięte powiekami tęczówki, mimowolnie uniosła kąciki ust ku górze; w innej sytuacji prawdopodobnie zakopałaby się jeszcze bardziej w pierzynie i udawała, że wcale jej nie ma, jednak jej umysł niemalże od razu został opanowany przez wizję pysznego śniadania wraz z Yooną. Nie czekając więc ani chwili dłużej, z niemałym trudem wygrzebała się spod ciepłej pościeli, na palcach kierując się do łazienki, by przypadkiem nie obudzić wciąż pogrążonego we śnie współlokatora. Przebranie się i doprowadzenie do porządku zajęło jej raptem dziesięć minut, jako że w kwestii wyboru ubioru postawiła na wygodę, nie ujmując przy tym na pozytywnych aspektach wizualnych. Zmierzywszy samą siebie w lustrze, skinęła głową w aprobacie, na moment zatrzymując się na dopasowanych, ciemnych spodniach. Przesunęła też dłońmi po swoich udach, by zaraz po poprawieniu nieco przydużej koszulki, opuścić łazienkę, a potem też pokój. Odnalezienie pokoju znajomej okazało się wcale nie być tak trudnym wyzwaniem, jak z początku wydawało się dziewczynie i już po paru minutach stała przed wskazanymi drzwiami, pukając w nie kilkakrotnie z wymalowaną na twarzy radością.