(2025)
5/26//hello! grim! horrid!
odpalam się i potem zawsze muszę gasnąć odpalam się i potem zawsze muszę gasnąć odpalam się i potem zawsze muszę gasnąć
jak jest zimno to boli mniej, ale jak się spada z wysoka, to siecze nawet jeśli w zimne miękkie bagno
patrzę w lustro żeby sprawdzić czy dalej mam głowę
twoje ekspresje zamieszkały pod moimi oczami
odtwarzam twoje śliczne śliczne śliskie śliczne zmarszczki mimiczne
twoja dusza leży na mojej skórze
warstwy kolaży na mojej twarzy
komu je przekażę
nie jestem swoja nie jestem twoja jestem konglomeratem
jesteś kolejnym ciałem które stanie się szlamem
topiąc kwiecień w błotach odry błagam bois złaź ze mnie bo się uduszę/błagam żeby od maja dostać wszystko czego mi nie dała
pozycja czwarta
rana otwarta
garda
maj
ręce do góry, nogi związane, w piątej, pod kwitnącym kasztanem czekam na strzał egzekucyjny, raison d'être albo pocałunek
relevé
podnieś mnie
podnieć mnie
rozgnieć mnie
na horyzoncie bagna rozmokłej mimikry grząski brzeg pozwala mi w końcu z ciebie zejść / stopa metryczna wygrywa ze stopą puent
pas de beurée
nie bój się
maj siermiężny i surowy jak śląsk
poważny i naprężony jak syrena w kapotasanie
okrutny jak ja
zimny jak ja
nikczemny jak ja
moja zdrada donośna jak bicie świątynnego dzwona
ja wyniosła dumna brzoza
ostatni sakrament
miasto masło maska masakra
ostatni taniec
opętanie
na szczytach twoich ramion
na polach twoich znamion
w mnogości twoich imion
ostatnie wzruszenie
czerwone usta
jaśnie śnienie














