— previously :: @jeonsoun ✖ han yeonhee main verse
Była wdzięczna. Była wdzięczna w cholerę, nawet jeżeli nie była w stanie tego powiedzieć. Nie spodziewała sie, że w na swój własny sposób zostanie potraktowana tak ciepło. Owszem, mogła trafić w jeszcze gorszą sytuację niż poprzednio, jednak podświadomość jej mówiła, że może się uspokoić, że może czuć się bezpiecznie w obecności nieznajomego. Co właściwie jest nowością w życiu tatuatorki.
Słysząc pytanie skierowane w jej stronę, dopiero po chwili mruknęła potwierdzająco, musiała przetworzyć kilka razy sens słów, które do niej leciały. Nawet taka sytuacja grozy nie była w stanie jej otrzeźwić. Oddychała powoli starając się zebrać siły, by powoli i wyraźnie przekazać gdzie mieszka. Jednak szumy i zawirowania w głowie, podpowiadały, że nie będzie to ani trochę proste. Pierwsza próba, druga próba i nawet trzecia zakończyła się niepowodzeniem. Przynajmniej w jej odczuciu. Nie oczekiwała, ze mężczyzna zrozumiał jej bełkot. Ba, jeżeli zrozumiał choć jedną sylabę poprawnie to już był sukces. W jej pijackim umyśle pojawiła się lampeczka, żeby pokazać wizytówkę swojego studia, był tam adres i mógł ją tam zawieźć. W końcu od Dev’ink nie miała już aż tak daleko do domu. Przeszło trzy przecznice.
Chcąc wykonać to, co podpowiadał jej umysł zaczęła grzebać w kieszeni by znaleźć portfel. Spowolnione reakcje utrudniły Yeonhee złapanie wypadającego portfela, a schylanie się po niego pod fotel, to była jedna z najgłupszych decyzji, jakie kobieta mogła teraz podjąć. Ostatkami silnej woli złapała kierowcę za ramię, jakby chcąc mu coś przekazać. Mimo wszystko nie chciał zapaskudzić swoimi pijackimi wymiocinami auta. Drugą rękę skierowała na drzwi. Nacisnęła na klamkę z nadzieją, że nieznajomy zrozumie o co chodzi, wychyliła się na zewnątrz, a zawartość żołądka z ostatnich kilku godzin wylądowała na ciemnym asfalcie.
Płytki oddech zastąpił szybkie bicie serca, zawroty pozostały, jednak w jakiś sposób zaczęła jaśniej myśleć i być może, nawet była w stanie wyraźniej się wypowiadać. “Przepraszam..” powiedziała cicho odgarniając włosy z czoła. “Zap..łacę..za myjnie jak...brudne..” Krótko, przerywająco od razu chciała przekazać, że mężczyzna sam nie będzie musiał sprzątać auta, jeżeli te zostało ubrudzone. “Chwila...” Szepnęła po chwili chcąc zebrać się w sobie. Nadużywała dobroci artysty, była tego świadoma, w mniejszym lub większym stopniu, czemu też zamierzała się odwdzięczyć. Jeszcze nie wiedziała w jaki sposób, jednak zamiar już był. A to zdawało się być najważniejsze.
















