Iluzja
Reżyseria: Louis Leterrier
Gatunek: Kryminał/akcja
Czas trwania: 115 minut
Występują: Mark Ruffalo, Jesse Eisenberg, Woody Harrelson, Isla Fisher, Morgan Freeman, Michael Caine, dave Franco i Melanie Laurent
Fot. stopklatka.pl
Czworo ulicznych magików otrzymuje pewnego dnia tajemnicze karty, które wyznaczają miejsce intrygującego spotkania. Daniel jest specjalistą od karcianych sztuczek, Merritt to mentalista, Jack specjalizuje się w niezwykłej zwinności, a Henley to stawiająca swoje pierwsze samodzielne kroki na scenie iluzjonistka. Wszyscy staną się częścią wielkiego planu o kryptonimie "Czterej Jeźdźcy", za którym stoją nieznani mocodawcy. Stawką jest wielka sława i bogactwo, jednak poczynaniami młodych magików zacznie interesować się Interpol, FBI oraz demaskator iluzjonistów - Pan Bradley.
Iluzja ma świetne tempo narracji. Na ekranie akcja rozwija się naprawdę szybko, wciągając widza już od pierwszych minut. Fabuła jest poza małymi wyjątkami logiczna i spójna oraz - co chyba najważniejsze w przypadku tego typu filmów, zaskakująca i przepełniona zwrotami akcji. Mimo występowania sporej liczby wątków i postaci, na końcu wszystko staje się jasne i raczej nie trzeba się raczej głowić nad sensem i ciągiem oglądanych wydarzeń. W ogóle sam pomysł na fabułę i jej poprowadzenie jest znakomity, ale nie będę się nad tym rozpisywał, żeby nie psuć zabawy osobom, które filmu nie widziały.
Fot. wroclaw.naszemiasto.pl
Iluzja jest bardzo dynamicznie zrealizowana. Z ekranu non stop iskrzy, efekty specjalne sypią się z ekranu gęsto (choć trzeba przyznać, że momentami wyglądają bardzo sztucznie). Wiele sekwencji zmontowano z krótkich, wyjątkowo żywych ujęć. Bardzo dobrze pracuje kamera, która podczas iluzjonistycznych pokazów naśladuje telewizyjny sposób realizacji, a w trakcie pościgów obraz drży jak kręcony amatorsko "z ręki".
Gra gwiazdorskiej obsady aktorskiej jest wyjątkowo nierówna. Najbardziej podobał mi się cynik Merritt grany przez Harrelsona oraz role Michaela Caina i Morgana Freemana. Daniel Atlas w wykonaniu Eisenberga to niemal kopia roli z Social Network (znowu arogancki, inteligentny gówniarz, który szybko gada). Nieco bez wyrazu wypada reszta.obsady, zwłaszcza Melanie Laurent, która poza słodkim uśmiechem ma do zaoferowania naprawdę niewiele. Jakoś bez większych emocji odebrałem też popisy Marka Ruffalo.
Choć Iluzję ogląda się naprawdę bardzo dobrze, to ma kilka naprawdę irytujących elementów. Przede wszystkim wątek miłosny pomiędzy agentem Dylanem i reprezentującą Interpol Almą. Jest kompletnie tandetny i niewiarygodny, nie wnosi niczego sensownego do tej historii. Inną rzeczą, która delikatnie kłuje w oczy jest irracjonalne bądź głupawe zachowanie bohaterów, czytaj - niedociągnięcia scenariusza. Ot choćby pierwsze spotkanie magików. To dość irracjonalne, by traktować poważnie karty, które wyglądają niczym ulotki spotkania kółka miłośników gier fantasy. Jeszcze zabawniejsza jest Alma, która prowadzi ulicami Nowego Jorku szaleńczy pościg tak pewnie, jakby mieszkała od dziecka na Brooklynie. Takich drobnych niedociągnięć jest więcej, ale na szczęście nie są w stanie popsuć ogólnego odbioru filmu.
Iluzja to kawał naprawdę dobrej rozrywki. Film z pomysłem, sprawnie zrealizowany i trzymający w napięciu. Jako wakacyjne, rozluźniające kino sprawdzi się znakomicie.














