Dość zuchwały jest debiut Xiaofeng Li. Odwołując się do powieści Patricii Highsmith "Znajomi z pociągu" zanurzył jej szkielet w azjatyckim sosie i potrzymał aż odpowiednio nasiąknie egzotycznymi przyprawami. Sfotografowany ze smakiem przez holenderskiego twórcę zdjęć Joewi Verhoevena (dorastającego w Chinach, gdzie pobierał też naukę) jest przykładem filmu o sporych ambicjach (sportretowana zbrodnia wyrasta z różnych klas społecznych, a dylematy moralne rozbijają się o postawy bohaterów na przestrzeni dekady), który najlepiej będzie odebrany przez widzów zaznajomionych już z kinematografią z Azji. "Ash" potrafi tak samo pozytywnie zaskoczyć, jak rozczarować problematyczną, wijącą się po ogrodzie niejasności narracją. Ja polecam. Zerknijcie na zwiastun.
Zaległości z #Camerimage już na blogu.