

#iwtv#interview with the vampire#the vampire armand#assad zaman#amc tvl


seen from Russia

seen from Colombia

seen from United Kingdom
seen from Russia
seen from Russia

seen from United States
seen from United States

seen from Russia
seen from Canada
seen from Canada
seen from Japan
seen from Russia
seen from Türkiye

seen from United States
seen from China
seen from China

seen from United States
seen from Germany
seen from Canada

seen from Türkiye
The Devil's Double (2011)
Director - Lee Tamahori, Cinematography - Sam McCurdy
"When you say your prayers tonight, when you turn out the light and close your eyes, this is what you should be saying to yourself: "Latif Yahia is dead. He died in Iran. May God have mercy on him. Now I am Uday Saddam Hussein."
Sceencaps || American Assassin (2017) GALLERY LINK : [x] Quality : BluRay Screencapture Amount : 2423 files Resolution : 1920x800px
-Please like/reblog if taking! -Please credit grande_caps/kissthemgoodbye!
The End (Djinn, 2013)
The End (Djinn, 2013)
Tobe Hooper’s final film. An Emirati couple returns home after the death of their infant son. But once home in their luxury apartment, the young wife finds herself facing frightening forms. Meanwhile, one of the women in the building seems to have a special interest in the husband. Djinn is set against the backdrop of middle eastern mythology of Djinn, magical creatures, between angel and…
View On WordPress
Dżin - artystyczna śmierć mistrza grozy [recenzja]
Dżin – artystyczna śmierć mistrza grozy [recenzja]
[infobox]Pierwszy od siedmiu lat nowy horror Tobe Hoopera, twórcy legendarnej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Niestety „Dżin” to nieudany horror kompromitujący nazwisko niegdyś mistrza grozy.[/infobox]
Choć w sumie czy Hoopera może jeszcze coś skompromitować? Od premiery „Ducha” (1982 rok) nie podpisał się pod żadnym filmem, który można uznać za udany. Za to pod kilkoma koszmarnie złymi –…
View On WordPress
Nowy artykuł na Dzika Banda :
Nowy artykuł na http://www.dzikabanda.pl/film/kinodvd/dzin-artystyczna-smierc-mistrza-grozy/
Dżin - artystyczna śmierć mistrza grozy [recenzja]
Pierwszy od siedmiu lat nowy horror Tobe Hoopera, twórcy legendarnej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Niestety „Dżin” to nieudany horror kompromitujący nazwisko niegdyś mistrza grozy.
Choć w sumie czy Hoopera może jeszcze coś skompromitować? Od premiery „Ducha” (1982 rok) nie podpisał się pod żadnym filmem, który można uznać za udany. Za to pod kilkoma koszmarnie złymi – owszem. Jest wiele plotek krążących o Hooperze. Że w latach 80. był tak mocno uzależniony od kokainy, że narkotyk zlasował mu mózg. Że nigdy nie nakręcił sam żadnego filmu, a jego najlepsze obrazy powstały przy udziale innych („Teksańska…” – Kim Henkel, „Funhouse” – Mark L. Lester, „Duch” – Steven Spielberg). Ile w tym prawdy – zapewne nie dowiemy się nigdy, ale jedno nie ulega wątpliwości. Po spektakularnej klapie swojego poprzedniego horroru „Kostnica” Hooper dostał wilczy bilet w Hollywood. I wtedy pojawili się panowie w Emiratów Arabskich, którzy zatrudnili Hoopera, by nakręcił arabski horror.
Pomysł wyjściowy nie był zły. Dżin w horrorze jest postacią niedocenioną i niewyeksploatowaną. Do tego producenci umożliwili Hooperowi dostęp do lokalnych legend. Idealne warunki do realizacji horroru. Prawie. Niestety scenarzysta nie skorzystał z miejskich legend, a Hooper… no cóż… Hooper zrobił to, co robi od lat. Poskładał w chaotyczną całość sceny zupełnie do siebie niepasujące.
„Dżin” to jeden z tych filmów, który mógłby podpisać w zasadzie byle kto, bowiem jest to rzecz niemal nietknięta reżyserską ręką.
O czym jest „Dżin”? Najprościej powiedzieć o arabskim małżeństwie, które wraca do domu, po latach banicji w USA. Tyle, że mieszkanie, które dostają okazuje się być nawiedzone. Tyle, że zamiast banalnego ducha mamy tu upiornego dżina, a raczej dżinicę, która szuka swojego dziecka. Hooper niestety nie miał żadnego pomysłu na opowieść o zemście demona po latach. „Dżin” to zlepek schematycznych scen w stylu ciemne kąty, zło w windzie, zło na pustyni itp. Jedyna oryginalna i mocna scena pojawia się pod sam koniec (jeśli do niej wytrwacie) i faktycznie robi wrażenie, tyle, że akurat jej zdradzić nie można, bo opiera się na niej cały twist historii. Twist, który niestety łatwo przewidzieć.
Oglądając „Dżina” (który nie bez powodu przeleżał na półkach dwa lata) przez cały czas zastanawiałem się – co do diabła stało się z reżyserem, który hipnotyzował nas brudem i niedopowiedzeniami w „Teksańskiej…”? Gdzie podziało się jego wyczucie grozy, pomysły? „Dżin” to jeden z tych filmów, który mógłby podpisać w zasadzie byle kto, bowiem jest to rzecz niemal nietknięta reżyserską ręką. Aktorzy plątają się tu bez ładu i składu, sceny są kompletnie niestraszne i co najgorsze pozbawione odrobiny oryginalności. Ot kolejny seryjny horror, o którym szybciej się zapomina niż ogląda.