Belovy - Victor Kossakovsky (1993)

seen from United States

seen from India
seen from United States
seen from China
seen from Macao SAR China

seen from Germany

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from Latvia
seen from France

seen from United States
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Latvia
seen from United States

seen from Türkiye
seen from United Kingdom
seen from Türkiye
Belovy - Victor Kossakovsky (1993)
if you’d ask “why the hell go to the middle of nowhere to watch documentary films for a week” here is the answer
victor kossakovsky’s masterclass last year was one of the highlights.
“we make too many movies. stop making films anyone can do, shoot the ones only you can do”
Belovy - Victor Kossakovsky (1994)
Young Producer
Op uitnodiging van het Filmfonds mag Cerutti Film meedoen aan een heerlijk intensief programma -Young Producers :-) - tijdens IDFA met forum en films, en workshops en vooral ... een internationale jeugddocumentaire meeting om co-productie netwerk uit te breiden. Kossakovsky heeft met 6 andere Europese regisseurs een serie creatieve jeugddocumentaires gemaakt. Ben heel benieuwd.
Vivan Las Antipodas (2011) by Victor Kossakovsky
So what do you film, when you travel around the world? The one thing you could've filmed at home: yourself. Of course, this is only a trailer, and on his website traveler Graham Hughes provides more backgrounds on his journey past all 193 UN-registered countries (without flying). But if you'd like a more artistic and visionary trip around the world, please – please – have a look at ¡Vivan las antipodas!, Victor Kossakovsky's amazing 2011 documentary about people living on opposite ends of the world. Via LaughingSquid.
There are plenty of similar videos on youtube, but I think this video is the most relevant to discussion in recent lectures: what is documentary? I also find the point he is making fascinating (as it somewhat directly contradicts the idea of a research plan and a synopsis before the film has been made).
Plus, I massively admire Kossakovsky's work and Wednesday (or Sreda,1997) which he mentions in relation to his point.
W kinach: Siedem sekretów Victora [Kossakovsky'ego]
Co ukrywa ten mężczyzna? Nie zdradził mi swojego największego sekretu, choć zeszłego lata opowiedział bardzo dużo. Spotkaliśmy się w Wenecji, zamiast na pobliskiej plaży, siedzieliśmy pod drzewem, z którego spadały już liście. Na chwilę, w samym środku włoskiego lata, powiał jesienny wiatr. Zmiany, zmiany... może dlatego rozmawialiśmy o nich tak długo, opowiadaliśmy sobie o Alicji z Krainy Czarów, fantazjach, naturalistycznych historiach i zabawnych starszych panach. I o dzieciach, bo "Niech żyją Antypody!" to film inspirowany dziecięcym pragnieniem wykopania głębokiego tunelu w ziemi i przejścia nim świata na wskroś...
Anna Bielak: Twój film otwiera cytat z “Alicji w krainie czarów”. Powieść napisaną przez Lewisa Carrolla określiłabym mianem dziecięcej książki dla dorosłych. Czy w takich samych kategoriach mogę myśleć o filmie „Niech żyją Antypody!”? Victor Kossakovsky: To bez wątpienia film zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Dzieci uwielbiają go oglądać i rozumieją go! Sprawdziłem to jeszcze przed oficjalną premierą… Najmłodsi członkowie widowni wyczuli nawet sens rozmowy między dwoma starszymi mężczyznami, którzy dyskutują o pogodzie i rzucają uwagi na temat tego, jak dziwnymi stworzeniami są kobiety. Dzieci rozmawiają w podobny sposób i mają bliskie im poglądy, czyż nie? Koncepcja całego filmu narodziła się też z dziecięcego pragnienia wykopania tunelu i przejścia nim na drugą stronę ziemskiego globu. Realizacja takiego planu jest naturalna w świecie dzieci, trudniejsza do zaakceptowania przez dorosłych.
A.B.: W twoim filmie jest wiele opozycji. Kiedy patrzę na Antypody, widzę jednak sporo podobieństw między skrajnymi na pozór miejscami. Zastanawiam się wtedy, co jest dla ciebie ważniejsze – akcentowanie cech wspólnych czy opowiadanie o odmiennościach? V.K.: Mam wrażenie, że podobieństw było niekiedy zbyt dużo… To zaskakujące, ale realizowałem zdjęcia w ośmiu miejscach na świecie [w Argentynie, Chinach, Hiszpanii, Nowej Zelandii, na Hawajach, w Botswanie, Rosji i Chile – przyp. red.], szukałem osobnych historii, a znajdowałem analogiczne sytuacje. W Szanghaju widziałem miejsce wyglądające dokładnie tak samo jak jedno z miejsc w Argentynie, w którym byłem kilka dni wcześniej. Przez chwilę byłem tak zdezorientowany jakbym stracił orientację w terenie! Nie skupiałem się jednak na odnajdywaniu siebie, ale na szukaniu prawdy. W Nowej Zelandii znalazłem zaś wieloryba, którego fala wyrzuciła na brzeg. Tradycja zabraniała tamtejszym ludziom dotykania go własnymi rękami. Naiwnie wierzyli, że za pomocą jednego traktora zepchną go z powrotem do oceanu… Tymczasem ja napisałem do mojej siostry mieszkającej w Hiszpanii, żeby sprawdzić, co dzieje się w tym czasie po drugiej stronie globu. Odpowiedziała, że nic specjalnego. W miejscu, które leżało dokładnie naprzeciwko nowozelandzkiej plaży było tylko mnóstwo kamieni. Nie wierzyłem. Kupiłem bilet i przeleciałem pół świata, żeby się przekonać na własne oczy. Sześćdziesiąt kilometrów na północ od Madrytu odnalazłem kamień, ale tak wielki, że trzeba było chodzić wokół niego jak wokół wieloryba… To było niezwykłe!
Co jeszcze było niezwykłe? Zajrzyjcie na portalfilmowy.pl! Jak uczy Victor Kossakovsky, wszystkich sekretów nie można zdradzać od razu...
[AB]