Rozmawiamy, w sensie ja rozmawiam:)
🪼
ojovivo
Mike Driver
sheepfilms
dirt enthusiast

JBB: An Artblog!

#extradirty

No title available

if i look back, i am lost
Cosmic Funnies
$LAYYYTER
Alisa U Zemlji Chuda
No title available
Keni

blake kathryn

Andulka
Today's Document

ellievsbear

Product Placement
Stranger Things
seen from Venezuela

seen from United States
seen from United States

seen from Netherlands
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Netherlands
seen from United States

seen from China
seen from United States
seen from Türkiye
seen from Serbia

seen from Australia

seen from Netherlands
seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United States
@sweet-rush
Rozmawiamy, w sensie ja rozmawiam:)
Dla takich chwil warto tak pracować. Rozmawiam z Laurie Anderson (!!!) na łamach Wysokich Obcasów. "Mam wrażenie, że czasami, choć niby tak dobrze władamy językiem, nie mamy pojęcia, o czym mówimy. Historie i historie, historie kontra inne historie, powtarzane przez kolejne osoby, używane po to, by skontrować inną opowieść, by przez tę kontrę kogoś zdefiniować... To przypomina zakupy na Amazonie. Automat mówi ci: "Kup tę książkę; na podstawie twoich zakupów wiem, że ci się spodoba". A ty przypominasz sobie, że poprzednie zakupy robiłeś dla przyjaciela..."
W najnowszym numerze ELLE moja rozmowa z Gianfranco Rosim. Czytajcie. I idźcie do kina.
“Kiedy myślę o politykach, którzy mówią, że powinniśmy imigrantów zbombardować, wysłać z powrotem do domu… Oni nie są ludźmi, oni się boją istot ludzkich! A ci, którzy na nich głosują, są ignorantami. (…)
To, co teraz dzieje się w Europie, jest wynikiem kłamstwa powtarzanego ludziom przez polityków. Brytyjczycy uwierzyli w to kłamstwo. Teraz nie wiedzą, co zrobić ze swoim „zwycięstwem”. Gianfranco Rosi w rozmowie o swoim doskonałym dokumencie "Fuocoammare. Ogień na morzu"
Od Howarda Wolowitza do partnera boskiej Meryl: wywiad z Simonem Helbergiem
“Wie pani, ja jestem nowy w tym biznesie. Jasne, przez lata robiłem popularnym serial, ale to było co innego. Dopiero uczę się decydować, jak mają na mnie wpływać opinie innych ludzi” - mówi mi przeuroczy, przezabawny i przeskromny Simon Helberg, znany światu jako Howard Wolowitz z “Teorii Wielkiego Podrywu”. Teraz akompaniuje samej Meryl Streep - na ekranie i na pianinie - w boskiej “Boskiej Florence”.
Dla Co Jest Grane recenzuję 'Co przynosi przyszłość' i rozmawiam z jego reżyserką, moją najulubieńszą Mią Hansen Love.
W sierpniowej #PANI jeszcze do złapania #kristenstewart o #cafesociety #woodyallen branży i rezyserskich planach. Świetna dziewczyna z imponującym słownikiem. Trzymam kciuki! #girlpower #genderbalance #equality #Hollywood #filmmaking #wywiad #interview #gadamy #womentofollow
O przemianach kobiecości po 89' - w kinie i na ulicach - piszę @tygodnikwprost #zjednoczonestanymiłości #filmpolski #wasilewski #cielecka #kolak #kino #kobieta #transformacja #polskiekobiety #emancypacja #seksualność #feminizm #artykuł #kamera #premiera
“BFG” - nowe “E.T” od Spielberga
Każdy, kto jako dziecko zaczytywał się książkami Roalda Dahla („Charlie i Fabryka Czekolady”, „Jakubek i brzoskwinka olbrzymka”) czekał na ten film z biciem serca.
Wielka Brytania, lata osiemdziesiąte. Sophie (charyzmatyczna debiutantka Barnhill) mieszka w sierocińcu. Którejś nocy snop jej latarki wyłuskuje z ciemnej alejki sylwetkę giganta (Rylance).Stwór wie, że musi pozostać dla świata tajemnicą, porywa więc dziewczynkę do swojej krainy. Sophie wkrótce odkryje, że pozory mylą. BFG nie jest, jak większość jego pobratymców, ludożercą gustującym w dziecięcym mięsie sierotek, a wegetarianinem i pacyfistą. Dwójkę bohaterów, których dzieli kilkanaście metrów wzrostu, połączy niezwykła przyjaźń i gorące postanowienie uratowania Wielkiej Brytanii przed katastrofą.
Sophie jest świetnym wzorem dla małych dziewczynek. Myślę, że chętnie założyłaby koszulkę z napisem „Don't call me Princess – call me President”. Filmowej adaptacji udało się zachować charakterystyczną dla twórczości Dahla równowagę pomiędzy światłem baśni a szarością i mrokiem. W tym roku mija setna rocznica urodzin Dahla, mierzącego dwa metry wzrostu giganta literatury, który „BFG” uznawał za najbliższą skóry spośród wszystkich swoich powieści. Sądzę, że spodobałby mu się ten filmowy prezent.
Mark Rylance w filmie BFG Bardzo Fajny Gigant Monolith/BFG Bardzo Fajny Gigant Monolith
Myśli pan, że łatwiej jest wkraczać w show-biznes z siwizną niż z młodzieńczym wąsem? - pytam Marka Rylance’a, gwiazdę “BFG. Bardzo Fajny Gigant” i laureata Oscara za rolę Rudolfa Abla w “Moście Szpiegów”.
- Zdecydowanie. Życie pięćdziesięciosześciolatka jest dość ustabilizowane. Jestem jak BFG - niewiele się już zmieni.
Rylance pieknie tłumaczy fenomen popularności Spielberga:
- Steven może nie być twoim ulubionym twórcą, ale nie da się jego historiom odmówić uniwersalizmu. One dotykają najbardziej podstawowych dla ludzkości tematów. Lęku, na przykład przed oceanem czy wojną. Nadziei - że istnieją przyjazne pozaziemskie cywilizacje albo że w obozie koncentracyjnym może urodzić się dziecko, które będzie marzyło o lepszym świecie. Czy, jak w przypadku „BGF”, nadziei, że na Ziemi, którą niszczymy my sami oraz rozmaite naturalne katastrofy - jak tsunami, wulkany - istnieje jeszcze jakaś pozytywna, pomocna tytaniczna siła.”
Całość rozmowy znajdziecie na stronach Co Jest Grane 24 [KLIK]
(via Cannes 2016: podsumowanie festiwalu)
“"Drogie jury, jakie bierzesz narkotyki i czy też mogę trochę spróbować?" - to być może najłagodniejszy z serii twittów, jakie zalały sieć po ogłoszeniu nagród 69. Festiwalu Filmowego w Cannes. W najbardziej krytykowanym werdykcie od lat jury pod przewodnictwem George'a Millera przyznało nagrody filmom przez krytyków uznanym za przeciętne i pominęło te typowane na faworytów. "Jakim cudem najlepsza konkursowa selekcja od mniej więcej piętnastu lat zaowocowała najgorszym zestawem zwycięzców?" - zastanawiała się na kanale Variety świetna krytyczka Jessica Kiang. "Piękny konkurs zmarnowany przez ślepe jury" - lamentował legendarny magazyn Cahiers du Cinema.” - O tym, dlaczego tegoroczny werdykt jest nie tylko rozczarowujacy, ale i niepokojący, piszę na Onet.pl. Zebrane relacje z Cannes - wkrótce!
Komediodramat z aborcją w centrum. Bezkompromisowo pro-kobiecy film, który ani przez chwilę nie kwestionuje prawa kobiet do decydowania o własnym ciele. Zmęczonej okołoaborcyjną demagogią Polsce przyda się taka (babcina) odsiecz.
Z Juliuszem Machulskim spotykam się w Wiesbaden, stolicy niemieckiej Hesji. To w tutejszym kasynie przed laty Dostojewski napisał "Gracza". Dziś mieści się w nim centrum festiwalu GoEast!, poświęconego kinematografii Europy Środkowej i Wschodniej. Polska od lat jest na nim silnie obecna. W tym roku w konkursie głównym pokazywano m.in. "Córki Dancingu" i "Czerwonego pająka" (zdobył dwie nagrody!). Zaś twórczości Machulskiego organizatorzy poświecili całą retrospektywę. Od "Vabank" przez "Kilera" po "Ambassadę", na filmy twórcy "Seksmisji" ustawiały się długie kolejki
“Żyliśmy w komunizmie, i sztuka to był taki zastępnik opium – w sensie środka przeciwbólowego, coś, co pozwalało to wszystko znieść. Choć nie przesadzajmy - nie czułem opresji, tylko beznadzieję. Codzienność była po prostu szara, bezbarwna i męcząca, jak ćmiący ząb.... A dzięki temu, że robiłem filmy, życie nie było nudne. (...) Trochę mnie ominęła ta "prawdziwa" rzeczywistość. Gdyby się nią bardziej przejmował, może brałbym udział w demonstracjach, ZOMO by mnie spałowało, co też byłoby ciekawe, choć inaczej. Na pewno bardziej niebezpieczne, przynajmniej w tamtych czasach. Ale okazało się, że w filmie daję sobie jakoś radę. I jakoś tak do tej pory to trwa.”
(PEŁNY WYWIAD dla Onet.pl Juliusz Machulski: to, co teraz przeżywamy, to taka choroba dziecięca)
Alec Berg zdradza, skąd wziął się pomysł na TEN algorytm - i uczymnie rozróżniać rodzaje komedii. Kliknijcie w tytuł - klip znajdziecie na NaEkranie!
O trudach życia seks-symbolu i różowych piankach do nurkowania (tak, tak, o serialu też!) - enjoy!
.... O trudach życia seks-symbolu, różowych piankach do nurkowania i - tak, tak - o serialu. Enjoy!
Ciekawy polski dokument o... Pszczolach. Twórcy mądrze zainwestowali zebrane metodą crowdfundingu fundusze. Otwiera oczy. I zachęca do postawienia ulu na... dachu.
HIGH RISE - na filmowym haju
High Rise” „High Rise” to obraz na wskroś współczesny duchem. Celna metafora miejskiej egzystencji, coraz bardziej podzielonej kolejnymi ścianami i ściankami, izolującej ludzi od prawdziwych interakcji. Życia pełnego nieznaczących, naskórkowych muśnięć, napędzanego narastający niezadowoleniem z tu i teraz. Nerwowego przełykania ślinki: ma być więcej, bardziej, szybciej.
(...) Wheatley świadomie korzysta z grubej kreski do kreślenia dramaturgicznych zwrotów, cieszy się chwilami przestylizowanymi, które wycięte z całości mogłyby funkcjonować jako osobne klipy, niesione muzyką Clinta Mansella („Requiem dla snu”). Padające w kolejnych tekstach skojarzenia z „Władcą much”, „Mechaniczna pomarańczą”, wreszcie ukochanym filmem Wheatleya, „Brazil”– wszystkie są w pełni uprawnione. Czarna komedia swobodnie miesza się tu z dramatem a musical romansuje z horrorem gore. Z tych międzygatunkowych romansów urodziło się zjawiskowo piękne dziecko o naturze psychopaty i scenicznej charyzmie Davida Bowie.
Pełną recenzję filmu przeczytacie na stronach Co Jest Grane
Z jedną z bohaterek wspaniałego 'Mustanga' rozmawiam o wolności, tradycji i feminizmie w dzisiejszej Turcji.