GRAPHIC CONTENT dla urozmaicenia (jak kogoś brzydzi, to nie ma co dalej czytać).
26 miesięcy egzemy za mną. Zdążyłam obronić inżyniera, zdążyłam obronić magistra i stać się zupełnie innym człowiekiem (bez nadziei na lepsze życie XD), a egzema jak była, tak jest. Chociaż muszę przyznać że niesamowicie miły prezent mi zrobiła, bo to najlepszy miesiąc z dotychczasowych.
Co prawda, miesiąc temu, dosłownie chwilę po napisaniu ostatniej aktualizacji, pękła mi całkiem mocno skóra od zewnętrznej strony kostki. Niby nie niej jakoś mocno widoczna, ale niestety po takich pęknięciach robią się blizny :(.
Potem się męczyłam z takimi cudownymi pęcherzami. Dosłownie takiej ilości obok siebie nie pamiętam, wychodziły dwa dni pod rząd. Coś ewidentnie jest nie tak z serdecznym palcem, bo ciągle jest w najgorszym stanie. Na małym te miejsca mi wędrują, a środkowy odpuścił, tyle dobrego.
Ale ogólnie poprzekłuwałam pęcherze i bez hiperkeratozy zaleczyło mi się na na przestrzeni 1,5 tygodnia i na ten moment jest przyzwoicie.
Zrobiłam też mały eksperyment na lewej dłoni, która ogólnie się tylko rozlewa i używałam spirytusu cały miesiąc. Efekt był taki, za pierwszym razem, w przeciągu 1,5 tygodnia zgrubiała skóra zaczęła schodzić i efekt mnie całkiem zadowolił, potem zrobiłam drugą turę i skóra jak zaczęła mi schodzić po kilku dniach i zeszła od razu cała. Wróciła do prawie normalnego stanu na ponad połowie powierzchni, z wyjątkiem tych nowo zajętych miejsc i to bardzo dobry wynik. Więc ogólnie, polecam zasuszanie, mimo że żaden lekarz tego nie zaleca. Jebać te drogie kremy na egzemę, bo one mi tylko pogorszyły ogniska xd.







