☤
☤: My muse having to take your to the hospital, reason may vary.Promocje F(x) trwały, a Taeyeon mimo swojego zapracowania zdołała wcisnąć odwiedziny dla owej grupy pomiędzy swoje plany. Zdawała sobie sprawę z tego, iż wsparcie było z niej żadne, odkąd miała po uszy swoich obowiązków, ledwo znajdując czas dla innych; na początku jej głowę zaprzątała promocja, następnie własny, solowy koncert (a co się za tym wiązało - próby) oraz reality show. Tak czy owak, w tej chwili kończyła oglądać występ i dłuższą chwilę poświęciła Amber, by coś jej powiedzieć, chociaż zaraz po tym złożyła gratulacje Lunie oraz stojącej obok Victorii, która sięgnęła po butelkę z wodą. Brakowało jej jednej osoby, a mianowicie Soojung, która szybkim krokiem musiała gdzieś wyjść.- Gdzie skrzat? - zapytała starsza, marszcząc brwi, ale jedyną odpowiedzią, z którą się spotkała, okazało się bezradne wzruszenie ramionami.- Przed nagraniem wspominała, że czuje się źle - usłyszała wyjaśnienie Luny, a następnie, nie czekając na więcej, pożegnała się linijkami powtórzonych miłych słów, zmierzając najpierw do ich garderoby, w której jednak nikogo nie zastała. Kierując się w stronę wyjścia, w jej oczy rzuciła się stojąca tyłem dziewczyna, której postury nie pomyliłaby z nikim innym. Szybkim, a raczej w miarę szybkim krokiem podeszła do miejsca, w którym stała Soojung i położyła rękę na jej ramieniu, powodując wstrzymanie oddechu przez wyższą. - To ja, spokojnie - prychnęła Taeyeon, przyglądając się w skupieniu twarzy brunetki i, cóż, nie wyglądała za dobrze. Głównie przez nienaturalnie blady kolor i podkrążone oczy, więc zdecydowanie coś musiało być na rzeczy. - Chciałam zapytać, czy czujesz się dobrze, ale odpowiedź nasuwa się sama.Nie skomentowała, gdy młodsza wywróciła oczami, wydając z siebie ciężkie westchnienie.- Z moją kondycją jest jak najbardziej w porządku, nie ma powodu do zmartwień. Za mało zjadłam, to tyle.- Czyżby? - brew Taeyeon powędrowała ku górze. Nie lubiła sytuacji, w której ktoś ją okłamywał, skoro wiadome było, iż zna prawdziwą odpowiedź. - Wyglądasz zupełnie inaczej, a nawet głos masz słaby. Chodź, musisz coś zjeść - wyciągnęła dłoń w jej stronę, mimo że została odtrącona, a Soojung ostrożnie stawiała kroki na schodach, planując uwolnić się od rozmowy. Kim Taeyeon nie byłaby Kim Taeyeon, gdyby nie charakteryzowałaby się przylepnym sposobem okazywania uczuć, dlatego nikogo nie powinien zdziwić fakt tego, iż podążyła prosto za nią. Nie wiedziała, dlaczego Krystal jest nadto rozdrażniona i unika tematu jak ognia, ale zaczęła poważnie się martwić, zwłaszcza, że jej kroki stawały się chwiejne, lecz ona nadal próbowała iść szybciej. - Soojung, nie zachowuj się jak dziecko. Nie mam zamiaru cię gonić - podniosła głos, zatrzymując się w miejscu, na co dziewczyna jedynie odwróciła głowę w jej kierunku i mruknęła coś pod nosem, dopóki nie potknęła się o własne nogi, spadając nagle na ziemię. - Boli - syknęła, trzymając się za kostkę, kiedy niższa zbiegła po schodach, by zobaczyć, co dokładnie się stało. W przypadkach skręceń, zwichnięć lub też złamań była beznadziejna, dlatego postanowiła po prostu pomóc jej wstać i szybko wzięła pod ramię.- Tak to jest, gdy się mnie nie słuchasz. Gdybyś posłusznie ze mną poszła i nie starała się wyrywać, być może nie jęczałabyś teraz z bólu - westchnęła Taeyeon, szczerze niezadowolona z owej sytuacji, ale spojrzenie Soojung poradziło jej, by nie prawić kazań w takiej sytuacji. - Zaparkowałam samochód niedaleko, lekarz to obejrzy.- Nie jadę do żad-Całe szczęście umiała zrozumieć skarcenie wzrokiem i urwała w połowie zdania, co usatysfakcjonowało blondynkę. - Skoro wstępne formalności mamy za sobą, to w aucie nasłuchasz się kolejnych.










